Zb logo

  

   blogi   forum

Wiadomości

Komentarze / Blogi

Tomasz Nowak Tomasz Nowak

Kamera! Akcja! I nic nie widać

​Bytomski system monitoringu to 38 kamer non stop rejestrujących to, co dzieje się w najważniejszych punktach miasta, obraz… więcej >>>


Marcin Hałaś Marcin Hałaś

Dobra koalicja, a przynajmniej najlepsza

Od wyborów samorządowych Bytomiem rządzi koalicja KO-PiS, czyli Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Co prawda magicy z… więcej >>>


Witold Branicki Witold Branicki

Krajobraz po historycznym spadku

​Na 760-lecie lokacji Bytomia na prawie niemieckim Ratusz oraz jego agendy, miejscowe instytucje i organizacje

przygotowały turnieje, imprezy,… więcej >>>


Jacek Sonczowski Jacek Sonczowski

Święto policji w teatrze “Rozbark”

​Policjanci z bytomskiego garnizonu spotkali się w Bytomskim Teatrze Tańca i Ruchu "Rozbark". Okazją było doroczne Święto Policji.… więcej >>>


ZB 34 | 22.08.2016 | Środek życia | Marcin Hałaś

Katorżnicy z Bytomia

​W błocie po pas. Bieg Katorżnika to jeden z najtrudniejszych i najbardziej kultowych biegów surviwalowych w Polsce. W tym roku odbył się po raz dwunasty. Jego trasę pokonała także grupa bytomian. Udało się to również dziennikarzowi naszego tygodnika.


Kokotek kojarzy nam się z obozem harcerskim. Mało osób zdaje się sprawę, że znajdują się tam także tereny bagienne, na których rozgrywana jest niezwykła impreza. Chodzi o Bieg Katorżnika, organizowany przez Wojskowy Klub Biegacza Meta oraz Jednostkę Wojskową Komandosów z Lublińca. Patronat nad przedsięwzięciem sprawuje  szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego minister Paweł Soloch. „Bieg Katorżnika katuje, upadla i miesza z błotem” – takie hasło znajduje się na koszulce, jaką otrzymuje każdy uczestnik. I nie ma w tym przesady – przedsięwzięcia uchodzi za najtrudniejszy bieg surviwalowy w Polsce, a zarazem najpopularniejsze, wręcz „kultowe” wydarzenie tego rodzaju. Nic dziwnego, że 1000 kart uczestnictwa zostało wyprzedanych w zaledwie (tak, tak!) 5 minut. Na liście – znaleźli się uczestnicy z całej Polski: m.in. z Gdyni, Warszawy, Płocka, Krakowa, Wrocławia, Poznania, także goście z Niemiec, Czech, a nawet Finlandii.

Na liście startowej znalazła się grupa mieszkańców naszego miasta – m.in. członków Miechowickiej Grupy Biegowej. Trasa liczyła około 12 kilometrów. Niby 12 kilometrów to pestka – ale tak naprawdę „czystego” biegu było może z 500 metrów. Reszta to brnięcie przez jezioro, bagna, rowy melioracyjne, przeszkody terenowe – naturalne i sztuczne, zbudowane specjalnie na potrzeby „Katorżnika”. Po pas albo po piersi w błocie, brudnej wodzie, bagiennej mazi. Pod jej powierzchnią czyhały zatopione konary, gałęzie, belki. Trzy razy zdarzyło mi się po przewrotce na takiej przeszkodzie – zanurkować twarzą w dół w bagno. Najlepsi – żołnierze z jednostek specjalnych trasę pokonywali w około 2 godziny 10 minut.

Zawodnicy startowali w grupach „wypuszczanych” pomiędzy godziną 10 a 15 – tysiąc osób nie mogło naraz ruszyć na wąską trasę. Autor tego tekstu wystartował również – w grupie dziennikarzy. Na start zdecydowało się zaledwie 19 przedstawicieli mediów, choć było dla nich zarezerwowanych 50 miejsc. Pokonanie trasy zajęło mi prawie 4 godziny. Nic dziwnego, że wyprzedziły mnie na niej startujące pół godziny później w grupie kobiet bytomianki – radna Katarzyna Szołtysik-Kaczmarek i nauczycielka wychowania fizycznego w Gimnazjum nr 7 Katarzyna Oliwa, które zachęciły mnie do udziału w imprezie. W „Katorżniku” liczy się ukończenie biegu – każdy, kto tego dokona, otrzymuje ważący ponad 3 kg „medal” – czyli żeliwną podkowę z plakietą na grubym łańcuchu.

Na początek – kilkaset metrów przez jezioro, wzdłuż trzcinowiska linii brzegowej, w wodzie po piersi (niektórzy płyną). Jak się okaże – ten pierwszy odcinek to były prawdziwe „wakacje”. Przed startem w Biegu Katorżnika przeczytałem trochę o nim – i na szczęście z rad tych skorzystałem. Pierwsza niezbędna rzecz – rękawiczki. Bez nich trudno. Druga – buty, które należy dodatkowo przymocować do nóg szeroką taśmą izolacyjną. Bez tego – tylko zasznurowane, choćby najmocniej, mogą po prostu pozostać w bagiennym mule na dnie. Trzecia rzecz – niebezpieczeństwo wychłodzenia organizmu. Gdzieś po trzech godzinach zaczynam czuć dreszcze. Na szczęście po kilkunastu minutach wychodzimy z rowu i kawałek trasy znów wiedzie przez trzcinowisko jeziora. W nim woda jest znacznie cieplejsza, dreszcze przechodzą. No i głód – nie wziąłem żelu energetycznego czy batonika. W wodzie pływa jednak fragment dolnej łodygi tataraku – ten wyrastający z kłącza. Obieram i zaczynam gryźć. Smak cykorii, zmieszany ze smakiem surowych szparagów. Jest dobrze! Potem na poboczu rowu znajduję pół batonu krówkowego – zawodnik biegnący wcześniej musiał go zgubić. A dla mnie niemal jak manna z nieba.

Bieg ukończyli także inni bytomianie. Andrzej Gębski z Miechowickiej Grupy Biegowej tak relacjonował swoje wrażenia z trasy:  – Najważniejsza w tym biegu, jak się okazało po 1-2 km, jest współpraca grupowa. Zmienialiśmy się na czele naszej grupy co kilka minut i przekazywaliśmy sobie informację, gdzie pod wodą leży korzeń, głębsza dziura czy inna przeszkoda, która skutecznie zwalniała i zabierała siły. Generalnie po pas w wodzie. Na początku, gdy jeszcze chodziłem sobie przed biegiem, usłyszałem, że dzisiejszy dystans 10 km pokonuje się w takim czasie jak dystans maratoński. Okazało się to prawdą. Szuramy, dalej rowy, gęsto. Dochodzimy do pomostu, trzeba się po nim wdrapać, zeskoczyć do wody, słyszymy spikera na plaży, już jest blisko do mety. Co było tylko złudzeniem. Dalej rowy, dalej błoto i bardzo, bardzo gęsto. Nogi coraz cięższe. Przed samą metą, tak mniej więcej kilometr, organizatorzy zafundowali nam tor przeszkód. Trzeba było się poczołgać, wdrapać, zeskoczyć i tak do samej mety. W końcu dobiegamy. Upragniona podkowa na szyi.

Tak jest, podkowa na szyi!



Artykuł był oglądany 2894 razy.
  • Ocena - 4.4667 15 głosów
   


Komentarze

Lansik musi być
napisał
24.08.2016
o 07:15

“Grupa bytomian” czyli trzymający władzę przedstawiciel BIZ-umba








  • pozostałe artykuły z tego wydania

    Osiemnastka już  nie wróci na tory

    ​Ale będą remonty. Stało się to, co przewidywali mieszkańcy. Tramwaj linii 18 kursujący z Bytomia do Rudy Śląskiej nie wróci już… więcej >>>

    ZB 34 | Życie miasta | 22.08.2016 | Edytor

    Budżet obywatelski: wkrótce głosowanie

    ​Mieszkańcy zdecydują. 36 projektów zgłoszonych w tegorocznej edycji bytomskiego budżetu obywatelskiego przeszło pozytywną weryfikację urzędników. Kolejne decyzje podejmiemy już sami, biorąc… więcej >>>

    ZB 34 | Życie miasta | 22.08.2016 | Edytor

    Sześć milionów na remonty dróg

    ​Kierowcom na pociechę. Ulice Wiśniowa, Wiosny Ludów, Wyszyńskiego oraz Golfowa doczekają się wkrótce modernizacji. Przebudowany ma też być przepust pod… więcej >>>

    ZB 34 | Życie miasta | 22.08.2016 | Edytor

    Jak rozsądnie pomagać bezdomnym

    ​Stop żebraniu na alkohol. Happening połączony z kampanią na rzecz rozsądnego pomagania osobom bezdomnym zorganizowano w miniony piątek na ulicy Dworcowej. Sami… więcej >>>

    ZB 34 | Życie miasta | 22.08.2016 | Edytor

    Zdrowi oblegają szpitalną izbę przyjęć

    ​Pomoc źle szukana. 2700 osób trafiło w ciągu jednego miesiąca do izby przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 przy alei Legionów.… więcej >>>

    ZB 34 | Życie miasta | 22.08.2016 | Edytor

    Włoskie melodie na koniec Festiwalu Muzyka Narodów

    ​Melomani w parku. Tegoroczna, druga edycja Festiwalu Muzyka Narodów okazała się równie udana jak pierwsza. Ostatnia odsłona cieszącej się popularnością imprezy… więcej >>>

    ZB 34 | Środek życia | 22.08.2016 | Edytor

    Półkolonie u brata Alberta

    ​Stroszek. Wycieczka do zoo, chodzenie po górach i ognisko nad zalewem – to tylko część z atrakcji, które czekają na dzieci spędzające… więcej >>>

    ZB 34 | Życie dzielnic | 22.08.2016 | Edytor

    Motory kuszą bytomian

    ​Żużel. Po wojnie dyscyplina uprawiana była również w Polonii. Nadal nie brak jej w Bytomiu kibiców oraz kandydatów na zawodników. Śląsk Świętochłowice… więcej >>>

    ZB 34 | Życie sportowe | 22.08.2016 | Witold Branicki

    Pozytywnie zakręcony

    ​Biegi, nordic walking. Leszek Mielcarek to jedna z barwniejszych postaci bytomskich amatorskich biegów. Mimo ponad 60 lat ciągle stawia sobie nowe… więcej >>>

    ZB 34 | Życie sportowe | 22.08.2016 | Witold Branicki


    OGŁOSZENIA
    DROBNE

    W PONIEDZIAŁEK
    W GAZECIE
    W ŚRODĘ
    W INTERNECIE!*

    *za 15% dopłatą

    24 sierpnia 2019

    imieniny:
    Jerzego, Bartosza

    Galeria Tomenki

    Nasze akcje

    • Panteon bytomski

      Cykl artykułów o ludziach, którzy na przestrzeni wieków zasłużyli się dla Bytomia. więcej >>>

    Redakcja