Zb logo

  

   blogi   forum

Wiadomości

Komentarze / Blogi

Tomasz Nowak Tomasz Nowak

Kamera! Akcja! I nic nie widać

​Bytomski system monitoringu to 38 kamer non stop rejestrujących to, co dzieje się w najważniejszych punktach miasta, obraz… więcej >>>


Marcin Hałaś Marcin Hałaś

O przepływach elektoratu

​Przepływy elektoratu...

O tym się zawsze pisze przed drugą turą. A jak może to wyglądać w Bytomiu? Niewątpliwie… więcej >>>


Witold Branicki Witold Branicki

Krajobraz po historycznym spadku

​Na 760-lecie lokacji Bytomia na prawie niemieckim Ratusz oraz jego agendy, miejscowe instytucje i organizacje

przygotowały turnieje, imprezy,… więcej >>>


Jacek Sonczowski Jacek Sonczowski

Święto policji w teatrze “Rozbark”

​Policjanci z bytomskiego garnizonu spotkali się w Bytomskim Teatrze Tańca i Ruchu "Rozbark". Okazją było doroczne Święto Policji.… więcej >>>


ZB 30 | 23.07.2018 | Środek życia | Jacek Sonczowski

Podziemny świat Bolka

​Niewidoczne rzeki. Ponad 100 metrów pod powierzchnią Bytomia swoje wody toczą cieki wodne, które szybko byłyby w stanie zalać spory fragment naszego miasta. Dlatego przed laty na Rozbarku wybudowano pompownię „Bolko” z niepozornym szybem.


Kiedyś naukowcy z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej obliczyli, że gdyby Centralna Pompownia „Bolko” przestała pracować, to w ciągu 5-6 lat woda zalałaby spory fragment śródmieścia. Pod wodą znalazłaby się m.in. ulica Piłsudskiego i plac Sobieskiego, a prosto z Rynku w Podgórną i Strażacką wchodziłoby się w gumowcach i to tylko parę kroków. Automatycznie przestałoby istnieć również całe nasze górnictwo węgla kamiennego, bowiem położone poniżej poziomu pompowani „Bolka”, czyli 124 metrów wyrobiska natychmiast zostałyby zalane. 

Pompownia w swojej obecnej postaci powstała w 1989 roku, chociaż maszyna wyciągowa szybu „Bolko” pochodzi z 1906 r. Taka bowiem data widnieje na urządzeniach wyciągowych istniejącej do dziś niemieckiej firmy AIG. Nowoczesna epoka i obecne zadania to lata 70. minionego wieku, chociaż wodę z bytomskich podziemi, w których wydobywano rudonośne złoża, pompowano już w XIX wieku. Wtedy jednak każdy z szybów miał swoją indywidualną pompownię i tak było również w miejscu dzisiejszego „Bolka”.

Co stałoby się, gdyby wody nie pompowano, pokazali nam doświadczeni pracownicy „Bolka”, którzy zaprosili nas na podziemną wycieczkę po tamtejszych chodnikach. Grupę poprowadził nadsztygar Paweł Krzykawski,  a oprócz dziennikarza naszego tygodnika znaleźli się tam zainteresowani starymi podziemiami przedstawiciele Stowarzyszenia Miłośników Fortyfikacji „Pro Fortalicium”.

Pomp pilnuje „Panienka”

Górniczą „szolą” zjeżdżamy na poziom 125 metrów. Podszybie na bytomskich górnikach nie zrobiłoby wrażenia, bowiem niczym nie różni się od takich miejsc we wszystkich kopalniach, jednak już znajdująca się w jego okolicach maszyneria, czyli głównie hala pomp, jest imponująca. Liczy ona około 100 metrów długości i została wyposażona w 13 potężnych urządzeń, a także w 6 studni. Jak dotychczas nie zdarzyło się, aby wszystkie urządzenia musiały pracować. Nadsztygar wytłumaczy, iż ilość czynnych pomp zależy od sytuacji hydrologicznej pod ziemią. Jeżeli na powierzchni przez kilka dni pada, to w krótkim czasie wody przybywa i trzeba uruchamiać kolejne pompy.

Koniec hali to chyba jedynie miejsce pod ziemią, gdzie górnicy decydują się przynajmniej na moment na zdjęcie kasków. Tuż przy rozdzielni znajduje się kapliczka patronki gwarków, czyli świętej Barbary. Niewielka świątynia jest non stop oświetlona i czysta, co pod ziemią wcale nie jest rzeczą łatwą.

Jak dotychczas górnicy z „Bolka” najgorzej wspominają lata 1997 i 2010, kiedy w kraju były wielkie powodzie. W 2010 roku konieczne było uruchomienie aż 10 pomp pracujących jednocześnie przez kilka dni. O tym, co potrafi żywioł, nadsztygar opowiedział nam kilkadziesiąt minut później.

Z hali pomp chodnikami zabezpieczonymi półkolistymi „ringami” docieramy do hali z urządzeniami elektrycznymi. Jej strop został zabezpieczony blaszanym poszyciem dla ochrony przed wodą i zawartymi w niej minerałami. W hali w żadnym wypadku nie wolno doprowadzić do zwarcia instalacji.

Krystalicznie czysta rzeka

Kilkadziesiąt metrów dalej skręcamy w boczny chodnik, w którym nagle pojawia się woda. Jest czysta jak kryształ, jednak nasz przewodnik przestrzega przed jej piciem. Nie jest to kranówka, bowiem płyn jest zasolony i zwiera wiele pierwiastków, w tym szkodliwych dla zdrowia. W wodzie tej nie występuje praktycznie żadne życie. W świetle lamp górniczych chodnik robi niesamowite wrażenie, bowiem ściany przybierają zmieniające się żółto-brunatne barwy, a „ringi” odcinkami są częściowo pozarastane. Podłoże pod 30-40 centymetrową warstwą wody, która po jednym z chodników płynie wartkim nurtem, również jest brunatnawe i miejscami gliniaste.

Niagara pod ziemią

Nadsztygar Paweł Krzykawski namawia nas na wyprawę do podziemnego wodospadu. Trasa biegnie przez 500 metrów kolejnymi chodnikami. Nie jest to jednak żaden problem, bo nasz przewodnik zna każdy metr podziemi. Przechodzimy właśnie w okolicach „naziemnej” ulicy Dworskiej i skrzyżowania z obwodnicą. Tuż przed biegnącym w dół chodnikiem słychać już szum wody. Doświadczony górnik przypomina nam fragment wcześniejszej opowieści o tym, co woda może zrobić, kiedy nagle przybierze. Dochodzimy do betonowej tamy, przez którą przelewa się prawdziwy wodospad. Nadsztygar wspomina rok 2010, kiedy to żywioł rozwalił betonowe zabezpieczenie i woda falami wlała się do chodników. Gdyby ktoś stanął na jej drodze, szanse na przeżycie byłyby minimalne. W normalnej sytuacji nadsztygar zapuszcza się w te rejony ubrany w wysokie buto-spodnie.

W drodze powrotnej gospodarz opowiada nam o wodzie, która rurami o średnicy 600 milimetrów pompowana jest na powierzchnię. Trafia ona kilkukilometrową magistralą do Piekar Śląskich. Tam jest uzdatniana i zasila wody Brynicy. Z uwagi na swój skład nadal nie da się jej używać w przemyśle spożywczym, ani też do picia. Kiedyś strażacy planowali zagospodarowanie czystego płynu, okazało się jednak, iż ich urządzenia gaśnicze ulegają szybkiej korozji i pomysł upadł. Uzdatnienie wody do jej stadium „kranowego” kosztowałoby niestety zbyt wiele. Wycieczkę kończymy po 3 godzinach wspinając się na wieżę szybu, z którego rozciąga się panorama całej okolicy.

„Bolko” to niepozorna pompownia, jednak śmiało można nazwać ją strażnikiem naszej okolicy. Dlatego też zatrudnieni tam ludzie to wysokiej klasy fachowcy z często kilkudziesięcioletnim doświadczeniem.



Artykuł był oglądany 575 razy.
  • Ocena - 0 0 głosów
   


Komentarze

pytam
napisał
23.07.2018
o 10:01

Bolka Wałęsy?








  • pozostałe artykuły z tego wydania

    Sto pytań radnych do Damiana Bartyli

    ​Będą obradować. Od wielu miesięcy sesje bytomskiej Rady Miejskiej przypominają programy z serii „Sto pytań do...”. W roli zadających pytania występują radni… więcej >>>

    ZB 30 | Życie miasta | 23.07.2018 | Edytor

    Na Żeromskiego runęła oficyna

    ​Kolejna katastrofa. W piątek kilkanaście minut po godzinie 8 runęła ściana oficyny budynku przy ulicy Żeromskiego 34. W kamienicy mieści się sklep… więcej >>>

    ZB 30 | Życie miasta | 23.07.2018 | Edytor

    Radzionków pozyskuje lepiej od sąsiadów

    ​Tysiąc na mieszkańca. Ponad 18 milionów złotych pozyskał dotąd Radzionków w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. To znacznie więcej, niż miasta sąsiednie,… więcej >>>

    ZB 30 | Życie miasta | 23.07.2018 | Edytor

    85 mln na usuwanie szkód górniczych

    ​Naprawiają, remontują. 85 milionów złotych w ciągu czterech lat – tyle będąca właścicielem kopalni Bobrek-Piekary spółka Węglokoks Kraj przeznaczyła na usuwanie… więcej >>>

    ZB 30 | Życie miasta | 23.07.2018 | Tomasz Nowak

    Uczelnie wyższe już nie lubią Bytomia

    ​Wielki exodus. Jeszcze kilkanaście lat temu działało u nas siedem wyższych uczelni i kształciło się ponad 7 tysięcy studentów. Dziś pozostały zaledwie… więcej >>>

    ZB 30 | Życie miasta | 23.07.2018 | Edytor

    Kopią na Piekarskiej, szykuj się na objazd

    ​Utrudnienia. Kierowcy korzystający z ulicy Piekarskiej muszą uzbroić się w cierpliwość i przygotować na spore zmiany w dotychczasowej organizacji ruchu. Wszystko przez trwające tam… więcej >>>

    ZB 30 | Życie miasta | 23.07.2018 | Edytor

    Będą żyli jak w rodzinie

    ​Szykują mieszkania. Zespół placówek opiekuńczo-wychowawczych powstanie w naszym mieście. Stanie to się w ramach projektu społecznego noszącego nazwę „Jak w rodzinie”. Jest on… więcej >>>

    ZB 30 | Życie miasta | 23.07.2018 | Edytor

    Po służbie zwiedzali Miechowice

    ​Policjanci na rowerach. Duża grupa policjantów wraz z rodzinami i przyjaciółmi wybrała się na niedzielną wycieczkę po Miechowicach.

    więcej >>>
    ZB 30 | Życie miasta | 23.07.2018 | Edytor

    Uczniowie będą się kształcić w zielonych pracowniach

    ​Ciekawe lekcje. W kilku kolejnych bytomskich szkołach powstaną zielone pracownie. Korzystający z nich uczniowie zyskają możliwość zdobywania wiedzy w atrakcyjnych warunkach, a poza tym… więcej >>>

    ZB 30 | Środek życia | 23.07.2018 | Edytor