Zb logo

  

   blogi   forum

Wiadomości

Komentarze / Blogi

Tomasz Nowak Tomasz Nowak

Kamera! Akcja! I nic nie widać

​Bytomski system monitoringu to 38 kamer non stop rejestrujących to, co dzieje się w najważniejszych punktach miasta, obraz… więcej >>>


Marcin Hałaś Marcin Hałaś

O przepływach elektoratu

​Przepływy elektoratu...

O tym się zawsze pisze przed drugą turą. A jak może to wyglądać w Bytomiu? Niewątpliwie… więcej >>>


Witold Branicki Witold Branicki

Krajobraz po historycznym spadku

​Na 760-lecie lokacji Bytomia na prawie niemieckim Ratusz oraz jego agendy, miejscowe instytucje i organizacje

przygotowały turnieje, imprezy,… więcej >>>


Jacek Sonczowski Jacek Sonczowski

Święto policji w teatrze “Rozbark”

​Policjanci z bytomskiego garnizonu spotkali się w Bytomskim Teatrze Tańca i Ruchu "Rozbark". Okazją było doroczne Święto Policji.… więcej >>>


ZB 46 | 13.11.2018 | Życie miasta | Tomasz Nowak

Wszystkie twarze Mariusza Wołosza

​On będzie rządził. Dzieckiem był spokojnym. Stoczył ponad sto walk bokserskich i nawet jak po ciosie rywala padał na deski, to podnosił się i wygrywał.Z jego karierą polityczną jest podobnie: sześć lat temu bytomianie pozbawili go władzy wiceprezydenta odwołując w referendum Piotra Koja, a teraz mu ją dali. Mariusz Wołosz 19 listopada rozpocznie pięcioletnią kadencję na stanowisku prezydenta naszego miasta. 


Jego ojciec Edward pochodzi ze Świdnicy, matka Barbara z Piły. Wołoszowie z urodzonym w roku 1977 synem Mariuszem oraz córką Sylwią długie lata mieszkali przy alei Legionów noszącej wówczas nazwę ulicy Roosevelta. To ważne miejsce w życiu prezydenta. Przy niej prócz domu rodzinnego mieściło się też, dziś już nieistniejące, przedszkole oraz Szkoła Podstawowa nr 5, do których uczęszczał. 

Poukładane dziecko

Jak twierdzi dzieckiem był bardzo spokojnym, zapobiegliwym i poukładanym. – Można powiedzieć, że byłem taki młody-stary. Tak przynajmniej postrzegano mnie w rodzinie – mówi Mariusz Wołosz. Od zawsze miał umiejętność gromadzenia wokół siebie ludzi i przekonywania ich do swoich pomysłów. Kilka razy piastował funkcję przewodniczącego klasy. Maturę zdał po zakończeniu kariery sportowej, o której będzie jeszcze mowa. – Zrozumiałem, że w dzisiejszych czasach niewiele da się osiągnąć bez dobrego wykształcenia, dlatego nadrabiałem zaległości szkolne. Potem ukończyłem Kolegium Nauczycielskie i Uniwersytet Śląski, zdobywając tytuł magistra pedagogiki. Mam też studia podyplomowe z zarządzania placówkami służby zdrowia – wylicza

Zwycięski bokser

Sport zawsze był dla niego ważny. Zwłaszcza boks, do którego zamiłowanie odziedziczył po ojcu, wieloletnim kapitanie pięściarskiej drużyny Szombierek Bytom. – Tata mając świadomość, jak ciężka jest to dyscyplina nie zachęcał mnie do jej uprawiania, ale ja tego chciałem. Mama z kolei była całkowicie przeciwna. Żeby jej nie martwić przez długi czas utrzymywaliśmy w tajemnicy, że trenuję. Po raz pierwszy w klubie Wołosz pojawił się jako jedenastolatek. Zajęcia odbywały się w starej, zburzonej już hali Szombierek. – Zawsze będę pamiętał jej charakterystyczny smród. On mi się pozytywnie kojarzy, bo przeżyłem tam wiele miłych i ważnych chwil. Trenowaliśmy ciężko, nie przejmując się kiepskimi warunkami. Byliśmy wpatrzeni w trenerów, ich słowa były święte. 

Ponieważ Szombierki Bytom nie miały grupy seniorskiej, młody zawodnik przenosi się do Polonii Świdnica, a potem do GKS Jastrzębie. Razem z  Wołoszem ćwiczyli w nim między innymi Tomasz Adamek oraz Damian Jonak. – Startowałem w wadze lekkopółśredniej i półśredniej. Podczas kariery stoczyłem ponad sto walk. Siedemdziesiąt z nich wygrałem. Pięć razy z rzędu zdobywałem tytuł mistrza Śląska, mam na koncie wicemistrzostwo Pucharu Polski, wygrywałem w turniejach międzynarodowych i krajowych. Nigdy mnie nie znokautowano, choć parę razy byłem liczony na stojąco, parę razy też leżałem na deskach. Ale i takie źle zaczynające się pojedynki potrafiłem obrócić na swoją korzyść – wspomina prezydent Bytomia. Pewnie nie zostałby nim, gdyby w boksie były poważne pieniądze. – Chciałem żyć z pięściarstwa, jakiś czas to się udawało, bo walcząc w lidze byłem na etacie klubowym. Przyszły jednak złe czasy dla boksu, skończyły się pieniądze. W roku 2000 zakończyłem karierę. 

Kilkunastu lat spędzonych na ringu Wołosz absolutnie nie żałuje. – To był świetny czas. Boks wyrobił mi charakter i mnie zahartował. Ta dyscyplina nie pozwala na kalkulacje. Przecież staje się z przeciwnikiem oko w oko i nie ma możliwości na kombinowanie. Trzeba walczyć. Najważniejsze jest jednak to, że dzięki boksowi zrozumiałem, iż w życiu zdarzają się dobre i złe chwile, są porażki i zwycięstwa. One się przeplatają, a naszym zadaniem jest wyciąganie wniosków, stałe podnoszenie się i nie przejmowanie chwilą słabości. Przecież jak się postaramy, to znowu będzie dobrze. 

Szczęśliwy mąż i ojciec

Pedagog Mariusz Wołosz nie pracował nigdy w tym zawodzie. Kierował za to bytomskim Młodzieżowym Ośrodkiem Sportu i Rekreacji, był dyrektorem w firmie budowlanej, a od sześciu lat pracuje w mysłowickim szpitalu. Najpierw jako wicedyrektor, a od czterech lat dzięki zwycięstwu w konkursie jako dyrektor naczelny. Wykorzystując tę pozycję był jednym z inicjatorów powołania do życia stowarzyszenia skupiającego szefów szpitali powiatowych, jest jego wiceprezesem. – Dzięki temu biorę udział w konferencjach, uczestniczę w opiniowaniu aktów prawnych, wiele się uczę – podkreśla Wołosz.

Od piętnastu lat jest mężem Marzeny. – Od razu między nami zaiskrzyło, pobraliśmy się już po roku od poznania. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Trwająca zresztą do dziś i to się nigdy nie zmieni – deklaruje. Żona jest nauczycielką, wicedyrektorką Szkoły Podstawowej nr 21 w Bytomiu. Mają jedenastoletniego syna Kamila i ośmioletnią córkę Anię. Syn tak jak ojciec i dziadek interesuje się boksem. – Trenujemy razem, staram się go czegoś nauczyć – mówi dumny tata. I podkreśla: – Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Staram się poświęcać jej maksymalnie dużo czasu, choć to nie jest łatwe. Wspólne wakacje i ferie to świętość. W ogóle lubię być w domu. A relaksuję się pracując fizycznie w ogrodzie, czy wykonując jakieś drobne naprawy i remonty. Potrafię wszystko w domu zrobić sam. 

Ambitny polityk

Karierę polityczną Wołosz zaczynał w latach dziewięćdziesiątych w Socjaldemokracji Rzeczpospolitej Polskiej, która przekształciła się w Sojusz Lewicy Demokratycznej. Niewiele brakowało, by w wieku dwudziestu paru lat wszedł do sejmu. – Miałem świetny wynik, jeden z najlepszych spośród tych, którzy nie zostali posłami – komentuje Wołosz. W roku 2002 z listy SLD po raz pierwszy zdobył mandat bytomskiego radnego. 

W latach 2002-2006 Wołosz był bliskim współpracownikiem ówczesnego prezydenta Bytomia Krzysztofa Wójcika. – Organizowałem jego kampanię, wiele się od niego nauczyłem – stwierdza. Dawni koledzy Wołosza z SLD mówią: – Był bardzo ambitny i niecierpliwy. Chciał szybko zrobić karierę, a Wójcik szykował go na swojego następcę, choć on miał wówczas radykalne poglądy. Potem się zmienił, stał się bardzo pragmatyczny. Tę ocenę powtarza wielu ludzi znających Wołosza. – W polityce nikogo nie przekreśla, jeśli uzna, że można razem dojść do jakiegoś celu, to dogada się z każdym – mówią nasi rozmówcy. 

W roku 2006 pozycja SLD jest już o wiele słabsza. Wójcik przegrywa wybory z Piotrem Kojem, a Wołosz dwa lata później odchodzi z partii. – Zrozumiałem, że nic już z tego nie będzie, bo po porażce nie wyciągnięto w SLD żadnych wniosków, nie postawiono na nowych ludzi – tłumaczy. Skupia wokół siebie młodych społeczników i zakłada Stowarzyszenie Bytom Przyjazne Miasto, które w wyborach z roku 2010 osiąga spory sukces, wprowadzając do Rady Miejskiej pięć osób. Sam Wołosz idąc pod hasłem „Stop partiom w samorządach” walczy o prezydenturę. Jest trzeci w stawce, za Kojem i Damianem Bartylą. Zależy od niego wiele, bo popierając kogoś z tej dwójki w drugiej turze pomoże mu zdobyć władzę: – Z Damianem Bartylą się nie dogadałem, bo zrozumiałem, że on nie ma żadnego pomysłu na Bytom. Rozmowy z Piotrem Kojem też początkowo nie szły, ale w końcu się dogadaliśmy. I w ten sposób, chcący zatrzymać partie, Wołosz wszedł w alians z Platformą Obywatelską. To zaprzeczenie wcześniej głoszonemu hasłu wielu wypomina mu do dziś, powoływano się na ten argument także w trakcie ostatniej kampanii. – Kiedy PO zaproponowała BPM koalicję, spotkałem się z radnymi naszego Stowarzyszenia. Wszyscy uznali, że skoro mamy szansę współrządzenia i zrealizowania swoich planów wyborczych, to trzeba z niej skorzystać. Tak naprawdę jednak, to ja osobiście odpowiadam za tamtą decyzję. Nie żałuję jej. Zrobiliśmy wiele dobrego i co najważniejsze z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że dzięki koalicji PO i BPM Damian Bartyla nie zaczął swoich szkodliwych rządów już w roku 2010. 

Przez dwa lata Wołosz jest wiceprezydentem naszego miasta. Traci stanowisko w roku 2012, kiedy Bartyla wraz ze swymi zwolennikami, na fali niezadowolenia z rządów Koja, doprowadza do skutecznego referendum. – Bytomianie zdecydowali o naszym odwołaniu, poniosłem porażkę. To był nokaut – mówi Wołosz. I szybko dodaje: – Dzięki sile wyniesionej z ringu ani przez chwilę nie myślałem, że to koniec mojej kariery. Wystartowałem w wyborach i zdobyłem mandat. BPM było już słabe, wywalczyło tylko dwa miejsca w Radzie. W roku 2014 już nie brało udziału w rywalizacji, a Wołosz znalazł się na listach PO i znowu wszedł do Rady Miejskiej. Dał się w niej poznać jako zaciekły krytyk poczynań prezydenta Bartyli. 

Triumfujący prezydent

O tym, że będzie kandydatem Koalicji Obywatelskiej na prezydenta w tegorocznych wyborach przesądzono bardzo późno. Wołosz musiał się sporo nachodzić i postarać, by dostać nominację PO oraz .Nowoczesnej. Musiał też pokonać wewnętrzną opozycję, a jak sam mówi rywalizacje wewnątrz ugrupowań są bardzo mocne i ostre. Kampanię zaczął jako ostatni, ale nie przeszkodziło mu to w imponującym zwycięstwie. W drugiej turze wygrał z Bartylą, biorąc rewanż za rok 2012. Bardzo szybko wrócił na szczyt bytomskiej polityki. Sześć lat wystarczyło mu, żeby wstać po nokaucie i zatriumfować. 19 listopada złoży ślubowanie i na pięć lat obejmie rządy w Bytomiu. – Zrobię wszystko, żeby pokazać, jakim jestem człowiekiem. Nie takim, jak mnie przedstawiono w brudnej kampanii, ale uczciwym, pracowitym, rodzinnym i obowiązkowym. Na szczęście wielu bytomian już zobaczyło we mnie te cechy i mi zaufało. Jako prezydent chcę czegoś dokonać dla miasta. Chcę wpisać się do historii.

 



Artykuł był oglądany 641 razy.
  • Ocena - 2.3333 3 głosów
   


Komentarze

Kuglarz
napisał
13.11.2018
o 12:23

Będę patrzył na ręce.

Mieszkańcy
napisał
14.11.2018
o 18:10

Po wygranych wyborach przez PO i bezpartyjnego Wołosza oczekujemy realizacji obietnic wyborczych:
- obniżenia podatków i opłat lokalnych,
- dopłaty za posiadanie psa (50 zł/miesiąc),
- obniżenie czynszów najmu za lokale mieszkalne i dzierżawy za lokale użytkowe,
- obniżenie ceny za wodę i ścieki,
- przejęcie przez budżet miasta kosztów odprowadzenia wód deszczowych i roztopowych,
- obniżenie ceny za centralne ogrzewanie,
- obniżenie ceny za odbiór śmieci,
- bezpłatnych żłobków i przedszkoli,
- bezpłatnych przejazdów środkami komunikacji publicznej dla młodzieży i studentów,
- zaprzestania finansowania sportu zawodowego,
- wsparcie Schetyny w dążeniu do wprowadzenia euro w Polsce i przyjęcia uchodźców,
- zrealizowania 40 punktów programu wyborczego Panka.
Mieszkańcy

Czy bytom to chasiok ?
napisał
14.11.2018
o 18:47

Brakuje mi jeszcze punktów z debat kandydatów, o których mówili i obiecywali:
wypowiedzenie umowy dzierżawy bytomskiego wysypiska i przejecie jego prowadzenia,
cofnięcie decyzji na składowanie odpadów,
blokada wwożenia odpadów na tereny miasta,
usunięcie tego co zostało wwiezione niby legalnie i nielegalnie.








  • pozostałe artykuły z tego wydania

    Wiwat Niepodległa!

    ​Święto narodowe. Na wiele sposobów uczczono w Bytomiu i Radzionkowie setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Były uroczystości oficjalne, koncerty okolicznościowe, a także… więcej >>>

    ZB 46 | Życie miasta | 13.11.2018 | Edytor

    Wzlot i upadek Damiana Bartyli

    ​Dlaczego przegrał? Największym sukcesem Damiana Bartyli wydaje się bynajmniej nie zorganizowanie referendum, w wyniku którego odwołano prezydenta Piotra Koja i Radę Miejską,… więcej >>>

    ZB 46 | Życie miasta | 13.11.2018 | Marcin Hałaś

    Medale dla panów i dla Ligi

    ​Za zasługi. Marek Broncel, Mieczysław Szemalikowski oraz Liga Kobiet Nieobojętnych to tegoroczni laureaci Medalu Miasta Bytomia. Uhonorowano ich podczas gali… więcej >>>

    ZB 46 | Życie miasta | 13.11.2018 | Edytor

    Historia Polski przeszła ulicami naszego miasta

    ​Przechodnie byli zdziwieni. Nietypowy sposób na uczczenie setnej rocznicy odzyskania niepodległości zaproponowała społeczność Szkoły Podstawowej nr 36. W zeszłą środę osiemdziesięcioro… więcej >>>

    ZB 46 | Życie miasta | 13.11.2018 | Edytor

    Władza zmieni się 19 listopada

    ​Bartyla wciąż urzęduje. 19 listopada czeka nas zaprzysiężenie nowego prezydenta Bytomia Mariusza Wołosza oraz nowych radnych. Do tego czasu mimo… więcej >>>

    ZB 46 | Życie miasta | 13.11.2018 | Edytor

    KOPiS będzie rządził miastem?

    ​W kraju się kłócą, u nas dogadają? Wiele wskazuje na to, że większość w bytomskiej Radzie Miejskiej stworzą Koalicja Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość.… więcej >>>

    ZB 46 | Życie miasta | 13.11.2018 | Tomasz Nowak

    Chór Opery Śląskiej śpiewał przed Trumpem

    ​Wielki projekt. Chór bytomskiej Opery Śląskiej wystąpił podczas międzynarodowych obchodów stulecia zakończenia I wojny światowej. Artyści zaśpiewali między innymi przed prezydentami… więcej >>>

    ZB 46 | Życie kulturalne | 13.11.2018 | Edytor

    Kościół odzyskuje blask

    ​Małgorzatka. Kościół Świętej Małgorzaty poddawany jest kompleksowym pracom renowacyjnym. Remont ma potrwać do grudnia.

    więcej >>>
    ZB 46 | Życie dzielnic | 13.11.2018 | Edytor

    Kosztowny detoks amatorów dopalaczy

    ​Niech płacą za siebie. Do bytomskiego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 przy alei Legionów trafia coraz więcej pacjentów, mających problemy… więcej >>>

    ZB 46 | Życie miasta | 13.11.2018 | Edytor