Zb logo

  

   blogi   forum

Wiadomości

Komentarze / Blogi

Tomasz Nowak Tomasz Nowak

Kamera! Akcja! I nic nie widać

​Bytomski system monitoringu to 38 kamer non stop rejestrujących to, co dzieje się w najważniejszych punktach miasta, obraz… więcej >>>


Marcin Hałaś Marcin Hałaś

O przepływach elektoratu

​Przepływy elektoratu...

O tym się zawsze pisze przed drugą turą. A jak może to wyglądać w Bytomiu? Niewątpliwie… więcej >>>


Witold Branicki Witold Branicki

Krajobraz po historycznym spadku

​Na 760-lecie lokacji Bytomia na prawie niemieckim Ratusz oraz jego agendy, miejscowe instytucje i organizacje

przygotowały turnieje, imprezy,… więcej >>>


Jacek Sonczowski Jacek Sonczowski

Święto policji w teatrze “Rozbark”

​Policjanci z bytomskiego garnizonu spotkali się w Bytomskim Teatrze Tańca i Ruchu "Rozbark". Okazją było doroczne Święto Policji.… więcej >>>


ZB 34 | 22.08.2016 | Życie miasta | Edytor

Zdrowi oblegają szpitalną izbę przyjęć

​Pomoc źle szukana. 2700 osób trafiło w ciągu jednego miesiąca do izby przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 przy alei Legionów. Zdecydowana większość niepotrzebnie, bo hospitalizacji wymagało ledwie kilkanaście procent. 


Przed każdym weekendem lekarze bytomskiej placówki przygotowują się na zwiększoną liczbę pacjentów, którzy w rzeczywistości w ogóle nie powinni do szpitala trafić. – Mamy bardzo dobrych specjalistów, dobrze wyposażoną izbę przyjęć, ambulatorium urazowe, chirurgiczne i internistyczne, pracujemy w systemie ostrego dyżuru przez całą dobę. Może dlatego tak często przychodzą do nas ludzie z różnymi dolegliwościami – mówi dr Janusz Stelmaszyński, kierownik izby przyjęć WSS nr 4. – Warto jednak zaznaczyć, że nasza izba jest ukierunkowana przede wszystkim na ratowanie zdrowia i życia w przypadkach nagłych zachorowań i ofiar wypadków. 

Wiele osób traktuje szpital jak całodobową poradnię, inni przychodzą tu z wcześniej bagatelizowanymi przypadłościami dotykającymi ich od dawna,  bo nagle uznali, że im przeszkadzają, jeszcze inni zgłaszają się z banalnymi problemami. Pracownicy izby wspominają  chociażby panią podrapaną przez kota, a także mężczyznę narzekającego, iż od dziesięciu dni boli go kolano. Co ciekawe, obydwoje do szpitala skierowali lekarze. – Trzeba powiedzieć to głośno: na wizytę u specjalisty czy badanie tomografem komputerowym czeka się po kilka, kilkanaście miesięcy, badania dodatkowe są albo reglamentowane, chociaż nie powinny być, albo niechętnie zlecane przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Tymczasem pacjent skierowany do izby przyjęć jest tam diagnozowany w oparciu o „bardzo poważne rozpoznanie”, często niemające nic wspólnego z rzeczywistością i otrzymuje wyniki takich badań od ręki. Wówczas lekarz POZ ma ułatwione leczenie, ale koszty badań ponosi szpital, a nie poradnia POZ – mówi dr Janusz Stelmaszyński. 

Zaznacza on, że nie ma innego wyjścia, jak odsyłać takich chorych z powrotem. – W przypadku powierzchownej rany będącej następstwem zadrapania, wystarczyło przecież ją zaopatrzyć, ewentualnie podać antybiotyk i obserwować – mówi dr Stelmaszyński. – Pacjenta z utrzymującym się bólem kolana trzeba było wysłać na prześwietlenie, podjąć próbę leczenia w typowy sposób a potem ewentualnie kierować na dalsze leczenie specjalistyczne w odpowiedniej poradni. Kiedy poświęcamy czas chorym z lekkimi, często błahymi schorzeniami, dłużej w kolejkach czekają ci, którzy naprawdę cierpią.

Tymczasem szpitalne korytarze podczas weekendu oblegają pacjenci, którzy nie wiedzą, że mają do dyspozycji przychodnie POZ. To właśnie w nich udzielana jest pomoc medyczna w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Można z nich korzystać  codziennie po godzinie 18 bez względu na miejsce zamieszkania oraz w weekendy. Poradnie są bardzo dobrze wyposażone, mają do dyspozycji karetkę, a lekarze obowiązek dokładnego zbadania pacjenta i rozpoczęcia leczenia.  Chodzi tu między innymi o podanie kroplówki, zastrzyku, opatrzenie rany, przepisanie recepty i lub ewentualne skierowanie do dalszego leczenia 

Trzeba też pamiętać, że do izby bytomskiej lecznicy docierają również (często wbrew przepisom) pacjenci z okolicznych miast. Dzieje się tak, bo w tamtejszych szpitalach po godz. 15 zamykane są nierentowne oddziały, takie jak laryngologia czy okulistyka. To znaczy, że popołudniami nie dyżurują tam lekarze, którzy mogliby postawić diagnozę i udzielić pomocy medycznej. W efekcie  w wyniku błędnej interpretacji przepisów przez ratowników medycznych, niewiedzy pacjentów i – nierzadko – premedytacji lekarzy POZ, przez izbę przyjęć WSS nr 4 przewija się ogromna liczba ludzi. Średnio od 2,3 tys. do 3 tys. miesięcznie. W czerwcu obsłużono tu niemal 2700 osób. 586 z nich przywiozło pogotowie, 834 osoby miały skierowania lekarskie z różnych poradni, 1271 osób przyszło po poradę bez żadnego skierowania. Efekt końcowy jest zaskakujący – zaledwie 207 wymagało hospitalizacji. – Wszystkich pacjentów, którzy do nas trafiają, musimy obsłużyć, bo tego wymagają od nas przepisy – zaznacza doktor Stelmaszyński. Z kolei dyrektor placówki dr Jerzy Pieniążek dodaje – Działania te generują ogromne koszty. Tymczasem NFZ płaci izbom przyjęć dzienny ryczałt, bez względu na to, ile przyjmą chorych. Jest on nieadekwatny do rzeczywistych potrzeb, liczby pacjentów i nakładu pracy, jaką wykonuje personel. Czy kogoś zatem dziwi, że w pierwszym półroczu tego roku izba zanotowała stratę ponad 2 mln zł?



Artykuł był oglądany 2489 razy.
  • Ocena - 4.3333 3 głosów
   


Komentarze

Adam
napisał
22.08.2016
o 22:11

Wina leży po stronie systemu a nie samych pacjentów. Aby dostać się do specjalisty trzeba często czekać kilka a nawet kilkanaście miesięcy.!

Alka
napisał
23.08.2016
o 11:57

Raczej szpital odsyła kogo może do domu lub lekarza rodzinnego. Przykre ale prawdziwe








  • pozostałe artykuły z tego wydania

    Osiemnastka już  nie wróci na tory

    ​Ale będą remonty. Stało się to, co przewidywali mieszkańcy. Tramwaj linii 18 kursujący z Bytomia do Rudy Śląskiej nie wróci już… więcej >>>

    ZB 34 | Życie miasta | 22.08.2016 | Edytor

    Budżet obywatelski: wkrótce głosowanie

    ​Mieszkańcy zdecydują. 36 projektów zgłoszonych w tegorocznej edycji bytomskiego budżetu obywatelskiego przeszło pozytywną weryfikację urzędników. Kolejne decyzje podejmiemy już sami, biorąc… więcej >>>

    ZB 34 | Życie miasta | 22.08.2016 | Edytor

    Sześć milionów na remonty dróg

    ​Kierowcom na pociechę. Ulice Wiśniowa, Wiosny Ludów, Wyszyńskiego oraz Golfowa doczekają się wkrótce modernizacji. Przebudowany ma też być przepust pod… więcej >>>

    ZB 34 | Życie miasta | 22.08.2016 | Edytor

    Jak rozsądnie pomagać bezdomnym

    ​Stop żebraniu na alkohol. Happening połączony z kampanią na rzecz rozsądnego pomagania osobom bezdomnym zorganizowano w miniony piątek na ulicy Dworcowej. Sami… więcej >>>

    ZB 34 | Życie miasta | 22.08.2016 | Edytor

    Rafał Bytomski spaceruje po niebie

    ​Pasja całkiem niezwykła. Rafał Bytomski kiedyś był górnikiem i zjeżdżał głęboko pod ziemię. Dziś bez zabezpieczeń i wbrew przepisom wdrapuje się na… więcej >>>

    ZB 34 | Środek życia | 22.08.2016 | Tomasz Nowak

    Włoskie melodie na koniec Festiwalu Muzyka Narodów

    ​Melomani w parku. Tegoroczna, druga edycja Festiwalu Muzyka Narodów okazała się równie udana jak pierwsza. Ostatnia odsłona cieszącej się popularnością imprezy… więcej >>>

    ZB 34 | Środek życia | 22.08.2016 | Edytor

    Katorżnicy z Bytomia

    ​W błocie po pas. Bieg Katorżnika to jeden z najtrudniejszych i najbardziej kultowych biegów surviwalowych w Polsce. W tym roku odbył się po raz dwunasty.… więcej >>>

    ZB 34 | Środek życia | 22.08.2016 | Marcin Hałaś

    Półkolonie u brata Alberta

    ​Stroszek. Wycieczka do zoo, chodzenie po górach i ognisko nad zalewem – to tylko część z atrakcji, które czekają na dzieci spędzające… więcej >>>

    ZB 34 | Życie dzielnic | 22.08.2016 | Edytor

    Motory kuszą bytomian

    ​Żużel. Po wojnie dyscyplina uprawiana była również w Polonii. Nadal nie brak jej w Bytomiu kibiców oraz kandydatów na zawodników. Śląsk Świętochłowice… więcej >>>

    ZB 34 | Życie sportowe | 22.08.2016 | Witold Branicki