Zb logo

  

   blogi   forum

Wiadomości

Komentarze / Blogi

Tomasz Nowak Tomasz Nowak

Kamera! Akcja! I nic nie widać

​Bytomski system monitoringu to 38 kamer non stop rejestrujących to, co dzieje się w najważniejszych punktach miasta, obraz… więcej >>>


Marcin Hałaś Marcin Hałaś

Dobra koalicja, a przynajmniej najlepsza

Od wyborów samorządowych Bytomiem rządzi koalicja KO-PiS, czyli Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Co prawda magicy z… więcej >>>


Witold Branicki Witold Branicki

Krajobraz po historycznym spadku

​Na 760-lecie lokacji Bytomia na prawie niemieckim Ratusz oraz jego agendy, miejscowe instytucje i organizacje

przygotowały turnieje, imprezy,… więcej >>>


Jacek Sonczowski Jacek Sonczowski

Święto policji w teatrze “Rozbark”

​Policjanci z bytomskiego garnizonu spotkali się w Bytomskim Teatrze Tańca i Ruchu "Rozbark". Okazją było doroczne Święto Policji.… więcej >>>


ZB 29 | 18.07.2016 | Środek życia | Jacek Sonczowski

Z misją wśród łowców głów

​Powołanie i przygoda. Przez 15 lat werbista ojciec Józef Jonczyk żył wśród potomków łowców głów na Nowej Gwinei. Pewnego dnia chłopak ze Śląska zamienił wygodne życie na skromną sutannę i drogę często gubiącą się w głuszy, zamieszkałej przez jadowite węże i wojownicze ludy mówiące 850 różnymi językami.


Ojciec Józef swoje powołanie kapłańskie znalazł w ...szafie. Było to zniszczone Pismo Święte, które jako młody człowiek, wykonujący zupełnie świecki zawód, oprawił i do którego wciąż zaglądał. To, że chce zostać misjonarzem, zrozumiał podczas zwiedzania w Krakowie wystawy urządzonej przez ojców Werbistów. Urzekły go góry Papui Nowej Gwinei i tamtejsza dzikość ludzi, którzy niecałe 100 lat temu przyjęli dopiero chrześcijaństwo i jeszcze nie do końca wyrzekli się starych wierzeń i szamanizmu. 

– Wybrałem góry, jako najdzikszy rejon Papui Nowej Gwinei. Był to początek lat 80. I dopiero co byłem po święceniach kapłańskich. Z przesiadkami wylądowałem na nieznanej sobie wyspie i musiałem najpierw spędzić rok, aby przygotowano mnie do kontaktów z tamtejszą ludnością. Musiałem dobrze nauczyć się języka angielskiego, jako jednego z trzech urzędowych, obok tzw. anglo pidzi i motu. Szkolił mnie werbista Amerykanin, chociaż w misji był również i Szkot oraz Australijki. Ważne było jednak również poznanie zwyczajów mieszkańców, wobec których musiałem zachować pokorę – wspomina ojciec Józef.

Ludność gór, których szczyty sięgają 4500 metrów nad poziomem morza, jest bardzo urozmaicona, stąd też bardzo często zdarza się, że sąsiedzi z dwóch graniczących ze sobą wiosek w ogóle się nie rozumieją. Przez wieki izolacja była bowiem tak duża, że wykształciły się odrębne języki. Papuasi z tego regionu są bardzo wojowniczy i do dziś toczą krwawe wojny z byle powodu. Czasem jest to kawałek ziemi, a kiedy indziej posądzenie o rzucenie klątwy na młodego członka społeczności, który nagle umarł. Ksiądz Józef Jonczyk stykał się więc z rannymi w tych potyczkach.

– Tuż po przyjeździe najważniejsze było jednak przeżycie w przydzielonej mi misji, gdzie po roku rzucono mnie od razu na szerokie wody. Warto pamiętać, że wtedy w Polsce nie mieliśmy pieniędzy i z utrzymaniem się tam było niezwykle ciężko. Pomagał biskup amerykański, przekazujący datki dla misji. Sami parafianie byli i są ubogimi ludźmi, więc na ofiarę przynosili to, co mogli: banany, ananasy, słodkie ziemniaki itp. Pieniądze przeznaczali na najpilniejsze potrzeby, m.in. na edukację dzieci. Potem musiałem zająć się zarabianiem na życie misji i to była moja wielka przygoda – wspomina ojciec Jonczyk.

Tą przygodą była plantacja kawy, całe 2 hektary. Ojciec Józef musiał posiłkować się lokalnymi pracownikami, jednak opanował  uprawę. Kawa ma czerwone owoce, które natychmiast trzeba zebrać. Potem, kiedy sczernieją, już do niczego się nie nadają. Po rozłupaniu zawierają dwa skierowane do siebie płaską częścią ziarenka, które następnie się wyłuskuje i po przetwarzaniu sprzedaje do palarni. Krzaki kawy trzeba oczywiście przycinać, nawozić i oczyszczać grunt z chwastów. Zbiory kawy starczały misji na skromne wyżywienie dla zakonnika, paliwo do samochodu i inne najpotrzebniejsze rzeczy. O zbytkach można było jedynie pomarzyć.

Prawdziwym wyzwaniem była sama posługa kapłańska. Ojciec Józef musiał odprawić mszę świętą, a w zasadzie kilkanaście, bowiem misja miała kilkanaście  filii, często oddalonych od siebie o kilkanaście kilometrów. Siłą rzeczy takie msze kapłan był w stanie podprawić 2 albo 3 dziennie, a dzień kończył się totalnym zmęczeniem. Klimat wyspy i pokonywane kilometry były bowiem zabójcze.

Do filii nie było dojazdu drogami i często, aby tam dotrzeć, trzeba było przedzierać się przez dżungle i dzikie rzeki. Przez ścianę drzew i roślin trzeba było przebijać się z przewodnikami wycinającymi ścieżki maczetami. Po drodze spod nóg umykały często jadowite węże, a czyhające na zwierzęta i ludzi pijawki przebijały skórę wysokich butów, z których wieczorem wylewało się krew. Mosty nad wartkimi rzekami nie istniały. Zastępowały je zwalone drzewa lub przejścia na linach. Upadek z kilku metrów do rwącej wody, przenoszącej często głazy, miał zazwyczaj tragiczny finał. 

– Myślę, że w takich chwilach czuwał nade mną Bóg, bowiem do wody nigdy nie wpadłem i nie ukąsił mnie żaden wąż, chociaż po dżungli wbrew wyobrażeniom chodziłem w koszulce i krótkich spodniach. Wyjątek stanowiły solidne buty. Bywało, że moi parafianie z górskich wiosek obdarzali mnie swoimi płodami rolnymi, które musiałem taszczyć kilometry do misji. To zresztą przyczyniło się do moich problemów zdrowotnych, które obecnie sprawiły, ze jestem w Bytomiu na wzgórzu Małgorzaty  – opowiada ojciec Józef Jonczyk. 

Mimo 15 lat spędzonych w dziczy misjonarz uważa, że poznał zaledwie kawałek, za to ten najtrudniejszy, Nowej Gwinei. Wyspa ma nadal wiele białych plam na mapie, podobnie jak niejedna papuaska wyspa. W niektórych miejscach po 100 latach zaszczepienia tam chrześcijaństwa do dziś praktykowany jest kanibalizm i żyją łowcy głów. Coraz więcej ludzi jednak utożsamia się z Kościołem i posyła dzieci do szkoły. Często tradycyjną nagość lub stroje z roślin zastępuje europejska odzież. Misjonarzy czeka tam mimo tego wiele lat ciężkiej pracy. Inni werbiści z Małgorzatki robią to samo w Afryce, Ameryce Łacińskiej i w dzikich ostępach Filipin. Są to księża z powołaniem i zacięciem do przeżycia wielkiej przygody.

 



Artykuł był oglądany 2932 razy.
  • Ocena - 0 0 głosów
   


Komentarze

Piotr Halata
napisał
18.09.2020
o 20:24

SZESC BOZE!!! Ciesze sie ze mogecie widziec po tak dlugim czasie bo ostatni rau wiedzielismy sie u cioci Hildy.








  • pozostałe artykuły z tego wydania

    Urzędnicy rozrzutnie wydawali pieniądze

    ​Zła pomoc. Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, jak w latach 2010-2014 rozwiązywano w Bytomiu problemy społeczne. Ocena dokonań gminnych urzędników jest fatalna. Zdaniem… więcej >>>

    ZB 29 | Życie miasta | 18.07.2016 | Edytor

    Poseł pisze w sprawie muzeum

    ​Do ministra i marszałka. Bytomski poseł Prawa i Sprawiedliwości Wojciech Szarama zaniepokojony przyszłością Muzeum Górnośląskiego. W jego sprawie interweniował u ministra kultury i dziedzictwa narodowego… więcej >>>

    ZB 29 | Życie miasta | 18.07.2016 | Edytor

    Tour de Pologne z premią specjalną

    ​Kolarstwo. Po 70 latach kolarski wyścig Tour de Pologne znowu przemknął przez nasze miasto. Kolarzy walczących o zwycięstwo na premii specjalnej… więcej >>>

    ZB 29 | Życie sportowe | 18.07.2016 | Tomasz Nowak

    Niszczeje secesyjny budynek

    To własność prywatna. W opłakanym stanie znajduje się gmach przy ul. Batorego 2, w którym niegdyś mieściła się dyrekcja Zakładu Lecznictwa Ambulatoryjnego.… więcej >>>

    ZB 29 | Życie miasta | 18.07.2016 | Edytor

    6 milionów na inwestycje w przedszkolach

    ​Lepsze warunki. 6 milionów złotych zainwestuje miasto w podległe sobie przedszkola. Kwota ta pozwoli na przeprowadzenie remontów placówek, sfinansowanie ciekawych zajęć… więcej >>>

    ZB 29 | Życie miasta | 18.07.2016 | Edytor

    Zaskakująca seria roszad personalnych

    ​Odchodzą, przychodzą, przechodzą. Takiej serii roszad na bardzo ważnych stanowiskach w Bytomiu jeszcze nie mieliśmy. Zaledwie w ciągu paru dni zmieniło się… więcej >>>

    ZB 29 | Życie miasta | 18.07.2016 | Tomasz Nowak

    Na Dworcowej rządzą bezdomni

    ​Problem nie do przejścia? Siedzą na ławkach czasem zaczepiając przechodniów, prosząc o parę groszy „na zupkę”. Teoretycznie więc nie przeszkadzają. Niestety,… więcej >>>

    ZB 29 | Życie miasta | 18.07.2016 | Edytor

    Ulica Cmentarna po przebudowie

    ​Z kasy gminy. Zakończyła się kompleksowa przebudowa ulicy Cmentarnej położonej na radzionkowskiej Księżej Górze. Prace w całości sfinansowano z budżetu miasta. 

    więcej >>>
    ZB 29 | Życie miasta | 18.07.2016 | Edytor

    Policjanci mieli święto

    ​Awanse i wyróżnienia. Bytomscy policjanci należą do najlepszych w województwie. Doceniono to podczas zorganizowanych 7 lipca obchodów Święta Policji, wręczając aż 134… więcej >>>

    ZB 29 | Życie miasta | 18.07.2016 | Edytor


    OGŁOSZENIA
    DROBNE

    W PONIEDZIAŁEK
    W GAZECIE
    W ŚRODĘ
    W INTERNECIE!*

    *za 15% dopłatą

    24 października 2020

    imieniny:
    Rafała, Marcina

    Galeria Tomenki

    Nasze akcje

    • Panteon bytomski

      Cykl artykułów o ludziach, którzy na przestrzeni wieków zasłużyli się dla Bytomia. więcej >>>

    Redakcja