Zb logo

  

   blogi   forum

Wiadomości

Komentarze / Blogi

Tomasz Nowak Tomasz Nowak

Kamera! Akcja! I nic nie widać

​Bytomski system monitoringu to 38 kamer non stop rejestrujących to,… więcej >>>


Marcin Hałaś Marcin Hałaś

Domki z kart

​Niemal równy rok temu pisałem w tym miejscu w komentarzu… więcej >>>


Witold Branicki Witold Branicki

Krajobraz po historycznym spadku

​Na 760-lecie lokacji Bytomia na prawie niemieckim Ratusz oraz jego… więcej >>>


Jacek Sonczowski Jacek Sonczowski

Bezrobocie jest, czy go nie ma

​Informacja o 16 procentowym bezrobociu w Bytomiu może szokować przybysza… więcej >>>



Panteon Bytomski

KAZIMIERZ MOZDZIERZ - Sprawiedliwy wśród narodów

Artysta plastyk, specjalizujący się w drzeworytach i ekslibrisach. Uprawianie tej formy sztuki wymaga zegarmistrzowskiej precyzji i nadludzkiej wręcz cierpliwości. Ale nie tylko ten fakt wyróżniał Kazimierza Moździerza. Podczas okupacji z narażeniem życia ratował żydowskich przyjaciół. Po latach izraelski Instytut Pamięci Narodowej Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował go za to medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.

Był niemal rówieśnikiem odzyskującej po latach zaborów niepodległość Polski. Urodził się 19 lutego 1918 roku we Lwowie. Miał ośmioro rodzeństwa. Mimo nienajlepszej sytuacji materialnej rodziny podjął studia w Instytucie Sztuk Plastycznych we Lwowie, który ukończył już po zajęciu tego miasta przez Sowietów. W czasie okupacji niemieckiej pomagał żydowskim rodzinom swoich znajomych ze studiów. W sierpniu 1942 roku Niemcy deportowali do obozu zagłady w Bełżcu około 50 tysięcy lwowskich Żydów. Wkrótce potem Kazimierz Moździerz wywiózł do Warszawy Żydówkę Elżbietę Landau i jej matkę, pomógł im wynająć tam mieszkanie, w którym ukrywali się na aryjskich papierach do wybuchu powstania w 1944 roku. Obie kobiety przeżyły wojnę i w 1948 roku osiedliły się w Izraelu. Z kolei innej koleżance ze studiów Jali Mejsels Moździerz oddał dokumenty swojej siostry Heleny (za jej zgodą). Dzięki tym papierom Jala przeżyła wojnę, a po jej zakończeniu wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Po latach Elżbieta Landau napisała do Instytutu Yad Vashem: Kazimierz Moździerz był jedynym kolegą, który po wkroczeniu Niemców do Lwowa nie zerwał z nami kontaktu, odwiedzał nas i interesował się naszym losem. (...) We wrześniu 1942 r., po słynnej akcji sierpniowej, w której zginął mój brat, Kazimierz eskortował mnie i moją matkę do Warszawy i pomógł też znaleźć nam mieszkanie. O takich ludziach i ich postawach warto pamiętać dziś, kiedy wmawia się Polakom nacjonalizm i rasizm, gdy tendencyjnie rozdmuchuje się sprawy rzekomego polskiego antysemityzmu. A przecież w strukturach polskiego państwa podziemnego działała egota specjalna komórka powołana z myślą o niesieniu pomocy Żydom, zaś spośród 9 tysięcy osób na świecie odznaczonych za ratowanie Żydów medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata ponad 30 procent jest obywatelami polskimi. Kazimierzowi Moździerzowi i jego siostrze odznaczenie takie przyznano w 1989 roku.
W październiku 1945 roku Moździerz wraz z żoną Jadwigą przyjechał do Bytomia razem z zespołem lwowskiej opery. Dlaczego akurat z artystami? Podczas okupacji śpiewał wraz z nimi w chórze, jaki uświetniał niedzielne msze o godzinie 12 w lwowskiej katedrze. Znajomi radzili mu nawet, żeby cały czas nosił przy sobie nuty wspomina wdowa po artyście pani Jadwiga Moździerz. To w razie niebezpieczeństwa aresztowania mogło mu pomóc, bo wielu Niemców chodziło na te msze z uwagi na piękną muzykę.
Przez całe powojenne spędzone w Bytomiu życie utrzymywał się z pracy artystycznej. Tworzył plakaty, rysunki i grafiki, ale najbardziej zasłynął jako twórca drzeworytów i ekslibrisów. Ekslibrisów wykonał prawie dwieście. To żmudna zegarmistrzowska praca, trzeba maleńkim dłutkiem w kawałku twardego drewna wyryć wszystkie szczegóły rysunku, który będzie potem odbijany jak stempel na papierze. Jeden zły ruch i cała robota jest popsuta, trzeba zaczynać od nowa. Przy malowaniu można coś zatrzeć, poprawić, przy ryciu w drzewie nie sposób. Do tej techniki potrzebne są sprawne palce i doskonały wzrok. Moździerz musiał w pracę wkładać tym więcej wysiłku, że widział tylko na jedno oko. Gdy miał sześć lat któryś z rówieśników uderzył go ostrym patykiem w oko i skutki tego wypadku odczuwał do końca życia. Mąż był nerwowym człowiekiem, ale do swojej pracy miał świętą cierpliwość mówi pani Jadwiga. Jego pasją była też muzyka operowa i książki. Audycje włoskiego radia emitującego nagrania operowe słuchał nawet o 3 w nocy, na Nabucco był ze dwadzieścia razy. Zrobił sobie ekslibris z napisem Książek nie pożyczam, choć jeśliby ktoś go poprosił pożyczyłby i własną koszulę. Swoje prace rozdawał. Ekslibrisy robił za darmo, od nikogo nie brał pieniędzy wspomina syn artysty Marek. Tworzył, bo to kochał, a nie żeby zarobić.
Pani Jadwiga pamięta jak pojechała z mężem do Stanisławowa leżącego w Związku Radzieckim, by odwiedzić mieszkającą tam rodzinę. W Stanisławowie Kazimierz Moździerz dostał od krewnego kilka desek z drewna gruszy, w jakim wycina się ekslibrisy. Takie drewno trudno było zdobyć. Na granicy celnicy zobaczyli je i zaczęli się śmiać. Panie, stamtąd wszyscy przywożą telewizory, brylanty, złoto. A Pan wiezie jakieś deski mówili. To jest dla mnie ważniejsze niż złoto odpowiedział artysta.
Swoje dzieła Kazimierz Moździerz pokazywał na dziesiątkach wystaw zbiorowych oraz indywidualnych w Polsce i zagranicą. Był nestorem istniejącego w Bytomiu do 1981 roku koła Związku Polskich Artystów Plastyków. Organizację tę rozwiązały władze w stanie wojennym. Zmarł 25 grudnia 1997 grudnia, pochowany jest na cmentarzu przy ul. Kraszewskiego.

28 czerwca 2017

imieniny:
Leona, Ireneusza

Bytom
31°C

Ciśnienie: 1003 hPa

Galeria Tomenki

Nasze akcje

  • Panteon bytomski

    Cykl artykułów o ludziach, którzy na przestrzeni wieków zasłużyli się dla Bytomia. więcej >>>

Redakcja