Zb logo

  

   blogi   forum

Wiadomości

Komentarze / Blogi

Tomasz Nowak Tomasz Nowak

Kamera! Akcja! I nic nie widać

​Bytomski system monitoringu to 38 kamer non stop rejestrujących to,… więcej >>>


Marcin Hałaś Marcin Hałaś

Domki z kart

​Niemal równy rok temu pisałem w tym miejscu w komentarzu… więcej >>>


Witold Branicki Witold Branicki

Krajobraz po historycznym spadku

​Na 760-lecie lokacji Bytomia na prawie niemieckim Ratusz oraz jego… więcej >>>


Jacek Sonczowski Jacek Sonczowski

Święto policji w teatrze “Rozbark”

​Policjanci z bytomskiego garnizonu spotkali się w Bytomskim Teatrze Tańca… więcej >>>



Panteon Bytomski

PIOTR WOZNIAK - Zapluty karzeł reakcji

W czasie wojny był żołnierzem Armii Krajowej. Po wojnie walczył w antykomunistycznym podziemiu. W 1947 roku w ramach amnestii ujawnił się i podjął pracę w bytomskiej szkole podstawowej. Wkrótce jednak został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa. Przeszedł przez piekło śledztwa. Torturowany i bity, został dwukrotnie skazany na karę śmierci. Siedem lat spędził w ciężkim więzieniu. Swoje przejścia Wir bo taki konspiracyjny pseudonim nosił Piotr Woźniak opisał w książce zatytułowanej Zapluty karzeł reakcji. W 1980 roku był jednym z twórców nauczycielskiej Solidarności w Bytomiu.

Urodził się w 1912 roku na Podolu. Przed wojną ukończył Seminarium Nauczycielskie w Tarnopolu i rozpoczął pracę w tym zawodzie. Brał udział w kampanii wrześniowej. Od samego początku działa w konspiracji naprzód w Związku Walki Zbrojnej, później w Armii Krajowej. W 1941 roku zostaje szefem II oddziału Sztabu Tarnopolskiego Okręgu AK. Bierze udział w Akcji Burza, a po wkroczeniu na tereny Polski armii sowieckiej walczy w organizacji NIE. Warto pamiętać, że to co przez lata nazywano reakcyjnym podziemiem, było w rzeczywistości ostatnim polskim powstaniem, powstaniem antysowieckim, trwającym w latach 1944-47, podobnym do powstania styczniowego z 1863 roku. Tych podobieństw historycy wyliczają wiele w obu zrywach walczyły leśne partyzanckie oddziały, impulsem do ich samorzutnego tworzenia często była branka w 1863 do armii carskiej, w 1944 roku do Armii Czerwonej. Od sierpnia 1945 roku Piotr Woźniak był szefem Sztabu Okręgu Narodowej Organizacji Wojskowej na terenie Centralnego Okręgu Przemysłowego, zaś we wrześniu 1945 roku został komendantem Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego na obszarze od Przemyśla po Sandomierz.
W 1947 roku, kiedy komunistyczne władze ogłosiły amnestię, Piotr Woźniak tak jak tysiące żołnierzy niepodległościowej partyzantki ujawnił się. Wraz z żoną przyjechał do Bytomia, tutaj zamieszkał przy ulicy Akacjowej i rozpoczął pracę jako nauczyciel. W sierpniu 1948 roku został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa. Przygotowywał się właśnie do egzaminu, gdyż studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przewieziony do Rzeszowa jest przesłuchiwany przez funkcjonariuszy UB przez 3 doby bez przerwy. Bity i torturowany, nie załamuje się w śledztwie. Jak napisze w swych wspomnieniach poddany wymyślnym torturom został doprowadzony do stanu, który określić można słowami za mało, żeby umrzeć, za dużo, by żyć. Po 10 miesiącach staje przed sądem wojskowym. Tam odwołuje swoje zeznania złożone w śledztwie jako wymuszone. Mimo to zostaje pod rozmaitymi zarzutami skazany: dwukrotnie na karę śmierci, raz na dożywotnie więzienie i dwukrotnie na 15 lat pozbawienia wolności. Łącznie: kara śmierci i pozbawienie praw publicznych na zawsze.
W celi śmierci spędził 63 dni. Siedział tam z Polakami, Ukraińcami i Niemcami także gestapowcami. Codziennie kilku więźniów wyprowadzano na egzekucję, w ich miejsce przybywali nowi. Kiedy po 63 dniach wywołano jego nazwisko był pewien, że idzie do pomieszczenia, w którym skazanych pozbawiano życia strzałem w tył głowy. Ale zdarza się cud ocalenia: odczytany zostaje mu postanowienie Najwyższego Sądu Wojskowego, który anulował jego poprzednie wyroki, skazując Woźniaka tylko na 10 lat więzienia. Trafia do ciężkiego wiezienia we Wronkach. W jednoosobowych celach siedzi tam po 10 osób. Przez cały pobyt ani razu nie dostał do jedzenia mięsa. Kartofle dawano tylko raz w roku w dniu 1 maja. Więźniowie cały czas byli bici i poddawani rozmaitym karom oraz szykanom. Nawet w literaturze obozowej z okresu okupacji niemieckiej nie znajdziemy opisu takich wyczynów zanotuje po latach Piotr Woźniak. W innym miejscu napisze: W walce z Niemcami ryzykowaliśmy utratą wolności lub życia, bolszewicy zabrali nam duszę.
Znów podjęte zostaje przeciw niemu śledztwo tym razem przez wywiad wojskowy. Przesłuchania trwają 22 godziny na dobę, w ich trakcie więzień musi stać przez cały czas na baczność nieruchomo. Gdy wraca do Wronek osadzony zostaje m.in. w jednej celi z umysłowo chorymi. Pobyt w więzieniu rujnuje mu zdrowie. W marcu 1955 roku, kiedy po śmierci Stalina rozpoczęła się odwilż, uzyskał przerwę w odbywaniu kary. Wraca do Bytomia, gdzie w szpitalu przy Batorego leczy go m.in. profesor Kornel Gibiński. W czerwcu 1957 roku, w wyniku rewizji wyroku zostaje uniewinniony. Znów może pracować jako nauczyciel. W ostatnich zdaniach swoich wspomnień z więzień PRL-u zatytułowanych Zapluty karzeł reakcji napisał: Duchowo nie zostałem jednak złamany. Z czasem uznałem, iż walkę należy toczyć dalej, ale innymi metodami. Przede wszystkim nie wolno dać się spreparować przez wrogą narodowi propagandę trzeba zachować wierność ideałom na każdym polu działania, uratować swój świat, być sobą w swojej kulturze, wierze, tradycji, w walce z obcymi wzorami, z obcą ideologią, w walce o prawdę.
Podjął studia magisterskie, następnie uzyskał tytuł doktora nauk humanistycznych. W 1980 roku wraz z Zenonem Pigoniem jest współzałożycielem Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność Ziemi Bytomskiej. Co roku przewodniczy pielgrzymkom kombatantów Armii Krajowej na Jasną Górę. 13 grudnia 1981 roku jest w Gdańsku na zjeździe Komisji Krajowej Solidarności Kombatantów. Nie został aresztowany tylko dlatego, że wyszedł na spacer po mieście. Gdy wrócił okazało się, że bezpieka zgarnęła wszystkich delegatów. Jego książka Zapluty karzeł reakcji. Wspomnienia AK-owca z więzień w PRL wychodzi nakładem paryskiego wydawnictwa Spotkania, potem drukowana jest również przez podziemne wydawnictwa w kraju. W stanie wojennym współorganizował w Bytomiu Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej, był jedną z osób, które przygotowywały w naszym mieście wizytę księdza Jerzego Popiełuszki. Kiedy w stanie wojennym przesłuchiwali mnie funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, bardzo szczegółowo próbowali wypytywać o Woźniaka wspomina ówczesna działaczka opozycji Bożena Boruta-Gojny. Widać wciąż znajdował się na ich listach jako niebezpieczny wróg ustroju.


Kiedy poznałam Piotra Woźniaka, zafascynowała mnie jego osobowość, heroiczna i patriotyczna mówi dziś Bożena Boruta-Gojny. Był dla nas kimś niesłychanie ważnym, wielkim autorytetem. Kiedy umarła żona Piotra Woźniaka, w czasie wojny również żołnierz Armii Krajowej, Wir chciał, by na jej grobie stanął brzozowy krzyż. Taki, jaki na kwaterach akowców. Piotr Woźniak pochowany został na cmentarzu Mater Dolorosa. Uczestników konduktu pogrzebowego fotografowali funkcjonariusze SB.

14 grudnia 2017

imieniny:
Łucji, Otylii

Bytom
-3°C

Ciśnienie: 1006 hPa

Galeria Tomenki

Nasze akcje

  • Panteon bytomski

    Cykl artykułów o ludziach, którzy na przestrzeni wieków zasłużyli się dla Bytomia. więcej >>>

Redakcja