Sport

Zamknij

"Gandhi" wrócił do Bytomia

Witold Branicki 08:37, 13.05.2013 Aktualizacja: 18:23, 20.10.2025
Skomentuj "Gandhi" wrócił do Bytomia

W zeszłym roku pani Anna Gremlowska telefonowała z Niemiec do redakcji, radząc się, co uczynić z licznym trofeami nieżyjącego męża, aby nie uległy rozproszeniu, całkowitemu zapomnieniu lub zniszczeniu. Wspominała bytomskie czasy oraz ostatni okres życia Gotfryda. Liczyła na to, że pamiątki znajdą się na wystawie w Muzeum Górnośląskim, poświęconym Polonii. Jednak ekspozycja ograniczyła się do klubowej piłki nożnej. Ostatecznie zdecydowała się oddać je kontynuatorom tradycji „Gandhiego”. Tak trafiły do rąk Jacka Liniewieckiego, wychowanka trenera Gotfryda Gremlowskiego, szkoleniowca i działacza piłki wodnej. Przypomnijmy za Wikipedią, że Gremlowski zdobył 36 tytułów mistrza kraju, ustanowił 27 rekordów. Jako pierwszy Polak pokonał dystans 400 metrów w czasie poniżej 5 minut. Poza tym z Polonią sięgał po złoto w piłce wodnej. Wielokrotnie bronił barw narodowych. Następnie stał się popularnym szkoleniowcem. Potem państwo Gremlowscy zdecydowali się na emigrację do Niemiec. „Gandhi” przekazywał swe nieprzeciętne umiejętności tamtejszej młodzieży. Kto wie, czy nowi jego podopieczni od początku wiedzieli, z jak utytułowanym sportowcem mają do czynienia... W 1987 roku Gotfryd Gremlowski zmarł po ciężkiej chorobie w wieku niespełna 56 lat.

Zaproszony przez Jacka Liniewieckiego, oglądam materiały przygotowane na wystawę. Oddaję głos mojemu przewodnikowi: – Dopiero teraz mogę się zabrać za segregację tych materiałów, bo wcześniej udostępnione nam pomieszczenia Krytej Pływalni były remontowane. Poza tym, co załatwiliśmy sprawę wystawy pamiątek po śp. Gotfrydzie Gremlowskim z jednym dyrektorem Ośrodka Sportu i Rekreacji, to zastępował go nowy. Teraz już jesteśmy umówieni z dyrektorem Adamem Stromidło. Na razie będzie to stała ekspozycja w holu pływalni. Kącik poświęcony temu wybitnemu pływakowi. Jedynemu bytomskiemu olimpijczykowi w tej dyscyplinie sportu, uczestnikowi Igrzysk w Helsinkach w 1952 roku. Nie brakuje dokumentacji również tego wydarzenia. Na zbiór składają się przede wszystkim zdjęcia, dyplomy, medale z różnych imprez krajowych i międzynarodowych. Interesujący jest przegląd medali mistrzostw Polski. Od bardzo ciekawych najstarszych powojennych, po siermiężne z końca lat 50. i początku lat 60. ubiegłego wieku. Wystawa przedstawi całe życie pana Gotfryda Gremlowskiego, urodzonego w 1931 roku w Chropaczowie i zmarłego w 1987 w niemieckim Bergisch Gladbach. Pokażemy więc pamiątkę pierwszej komunii świętej w bytomskim kościele Świętej Trójcy z 1942 roku. Na fotografiach przedstawimy go przede wszystkim jako sportowca, ale również jako młodego, świetnie zbudowanego młodzieńca, potem znanego szkoleniowca oraz w ostatnim okresie życia na wakacyjnym wyjeździe w ciepłe kraje w towarzystwie żony. Na przykład na tym zdjęciu widać tableau mistrzowskiej drużyny w pływaniu ZKS Ogniwo-Polonia Bytom w latach 1948-50. Widnieją na nim ludzie, będący moimi starszymi kolegami, trenerami bądź sędziami. Następne zdjęcie. Ogniowo-Polonia z 1950 roku. Wymienieni z nazwiska wszyscy zawodnicy, także kierownik drużyny pan Jan Łagdan, zarazem pierwszy kierownik krytej pływalni, ponownie uruchomionej po wojnie w 1946 roku.    

Na sekundę przerywam ten ciekawy opis fotografii, aby donieść, że wspomniane tableau wykonał Specjalny Dział Zdjęć Sportowych Foto Urszula Bytom ul. Webera 4. Placówki szczególnie zasłużonej dla Polonii, w której witrynie, niczym na obecnych stronach internetowych, ukazywały się wówczas bieżące klubowe wyniki. 

Wracam do prezentacji Jacka Liniewieckiego, w przeszłości mającego przyjemność spotykania tuzów bytomskiego waterpolo oraz pływania. – Na zdjęciu oprócz Gotfryda Gremowskiego widzimy między innymi inż. Piotra Zemyra, zasłużonego nauczyciela „Budowlanki”, jednego z założycieli sekcji Polonii po przyjeździe do Bytomia ze Lwowa; jest mój trener piłki wodnej Jerzy Gadzikiewicz, również rekordzista Polski; Jan Zimny, jak wieść głosi, jako pierwszy z Polaków zszedł poniżej minuty na 100 m kraulem. Dalej mamy sztafetę 4x200 m stylem dowolnym: Zimny, Prządo, Gremlowski, Gadzikiewicz. Zobaczy tutaj: 16 lipca 1967 roku – na chorzowskiej „Fali”, mój trener Gotfryd Gremlowski z czołowym zawodnikiem Krystianem Langerem, niestety już też nieżyjącym. Dalej – twórca sukcesów pływaków Polonii, trener Jerzy Królik. Na następnym zdjęciu pan Gotfryd pokazuje się nam w zupełnie innej sytuacji, w skalnych labiryntach prawdopodobnie Gór Stołowych.

Trafiam na fotkę, historyczną dla naszej gazety. Przedstawia bowiem laureatów I Konkursu-Plebiscytu na Najlepszego Sportowca Ziemi Bytomsko-Tarnogórskiej w 1963 roku. „Gandhi” z ciekawością przypatruje się swojemu trofeum. Obok niego widzimy innego czołowego pływaka Polonii Jana (Dietera) Widawskiego, reprezentanta Polski w piłce wodnej oraz przedstawicieli innych dyscyplin. 

Przyglądam się fotografiom, posiadającym specyficzny polityczny smaczek. Mój cicerone kontynuuje: – Tu widzimy zdjęcie narodowej ekipy z mityngu w NRD. Gotfryd Gremlowski w Lipsku w reprezentacyjnym dresie z napisem Polska na piersiach, otoczony niemieckimi zawodniczkami. Obok ustawiłem foto z pochodu 1-Majowego. Trybuna honorowa ustawiona u wylotu Podgórnej. Właśnie paraduje przed nią Gremlowski z innymi sportowcami. Kolumnę otwiera sztandar Polonii-Ogniwa. 

Pochylamy się nad zdjęciami z II Międzynarodowych Igrzysk Młodzieży, na których Gremlowski zdobył dwa złote medale – na 1500 m dowolnym oraz 400 m dowolnym. W pokonanym polu zostawił najlepszych zawodników pływackich potęg – Węgier oraz ZSRR. Wzrok przykuwają dwa ciekawe ujęcia płynącego Gremlowskiego. Niestety, nieopisane. Jacek Liniewiecki podpowiada, że można podpisać je nieco patetycznie: Heros w wodzie, w swoim żywiole. Rzeczywiście to chyba jedyne fotki w zbiorze, prezentujące „Gandhiego” w tak dynamicznych pozach podczas zawodów. Biorę do ręki fotkę, na której widnieją Gotfryd Gremlowski ze swym trenerem Jerzym Królikiem na pływalni przy Parkowej. – Postanowiłem zdjęcie wyeksponować, ze względu na sentyment do tego obiektu. Zobacz, tutaj ciekawa fotografia zespołu Polonii z lat 60. Ostatni mistrzowski tytuł w piłce wodnej Polonia zdobyła w 1964 roku. Przesuwa się plejada niegdyś znanych nazwisk waterpolistów i pływaków. Wielu z nich już nie żyje lub rozpierzchło się po kraju i świecie.      

Skąd pseudonim „Gandhi”, czy z młodzieńczej szczupłości, późniejszego modelowo zbudowanego wielkiego pływaka i waterpolisty, uczestnika maratonów po Zatoce Gdańskiej... Pamiętam go, gdy jako również mój trzydziestoparoletni trener wyglądał już nieco inaczej. Co ciekawe, mimo śląskiego rodowodu, w razie potrzeby z powodzeniem wcielał się w postać Kresowianina, którego przypominał także z wyglądu.

 Przypatruję się zdjęciu z lat 70.: Gremlowski z drużyną. Oprócz Jacka Liniewieckiego, wówczas z zabójczym wąsikiem, rozpoznaję między innymi klasowego kolegę Andrzeja Stuchlika. – To na krytym basenie w Ostrowcu Świętokrzyskim, na którym odbywał się jakiś mistrzowski mecz. Tamten obiekt już nie istnieje. W jego miejsce powstała piękna nowoczesna hala. Dopowiada mój rozmówca. – Tu widzimy pana Gotfryda z żoną oraz na osobnej fotografii pod koniec życia z trenowaną przez siebie niemiecką drużyną. 

Bogatą rodzinną kolekcję pamiątek po Gotfrydzie Gremlowskim uzupełniają wycinki prasowe, będące w nie najlepszym stanie oraz dyplomy i medale. Na przykład medale ze Spartakiady Wojska Polskiego na jego koronnym dystansie 1500 metrów stylem dowolnym we Wrocławiu w 1953 roku. Rada Okręgowa Zrzeszenia Sportowego Ogniwo w Stalinogrodzie, czyli Katowicach, do którego należała Polonia, uhonorowała Gotfryda Gremlowskiego dyplomem uznania za godne reprezentowanie barw Polski w kraju i zagranicą. 

Nie brakuje namacalnych dowodów startu „Gandhiego” w najważniejszych zawodach.
– Mamy legitymację, cenny medal pamiątkowy i znaczek uczestnika Igrzysk Olimpijskich w Helsinkach w 1952. Obok leżą medale Igrzysk Młodzieży, rozgrywanych w 1950 roku w NRD oraz medale mistrzostw Polski i ogólnopolskich spartakiad, także złoty krążek za zwycięstwo w Maratonie Pływackim Hel – Gdynia. Nie brakuje pamiątkowych medali zagranicznych związków oraz trofeów za osiągnięcia w piłce wodnej, jak chociażby srebrna plakietka za wicemistrzostwo Polski pierwszej ligi w 1961 roku. W tamtych czasach na zmianę mistrzostwo zdobywała albo Legia Warszawa albo Polonia Bytom... częściej Legia. Bogaty i interesujący zbiór dopełnia pożegnalna nota z 11 listopada 1987 roku, wystawiona przez niemiecki klub Mönchengladbacher Schwimmverein 1901, w którym Gotfryd Gremlowski trenował młodzież. 

Pamiątki po wielkim sportowcu znakomicie obrazują początki i najlepszy okres bytomskiego powojennego pływania oraz piłki wodnej. Godne byłyby osobnej muzealnej wystawy. Wszak te dyscypliny, łącznie w konkurencjach indywidualnych i drużynowych, przysporzyły Polonii więcej medali i tytułów, niż pozostałe sekcje. Na razie, jeszcze przed wakacjami, doczekamy się stałej prezentacji w gmachu Krytej Pływalni przy ul. Parkowej 1. – Na wystawie przedstawimy odpowiednio oprawione zdjęcia i dyplomy oraz w osobnej szklanej gablocie medale, legitymacje, znaczki. Znajdziemy w holu pływalni godne miejsce do ekspozycji pamiątek po słynnym pływaku i waterpoliście. Zapewnił Jacek Liniewiecki.  

(Witold Branicki)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%