Zamknij

Strażak z Bytomia wnosi Skarby na szczyty Tatr

Małgorzata Himmel 09:53, 30.08.2025 Aktualizacja: 09:56, 30.08.2025
Skomentuj Tomasz Guzdek pomaga niepełnosprawnym osobom spojrzeć na świat ze szczytów Tatr Tomasz Guzdek pomaga niepełnosprawnym osobom spojrzeć na świat ze szczytów Tatr

Tomasz Guzdek, strażak z Bytomia jest jedną z osób, które działają w Fundacji Szerpowie Nadziei. Dzięki nim osoby na wózkach mają szansę spojrzeć na świat ze szczytów Tatr.

- Moje życie to zawsze była pomoc innym osobom. Wyniosłem to z domu: ojciec i dziadek byli w służbach mundurowych, więc ja też bardzo chciałem zostać strażakiem. Kiedy kolega powiedział mi o wnoszeniu chorych ludzi na górskie szczyty, nie miałem żadnych wątpliwości. Kondycji fizycznej też mi nie brakuje, bo kilka lat temu w 48 godzin przebiegłem liczącą 240 kilometrów trasę wokół Sudetów - opowiada. 

Tomasz Guzdek ma 43 lata, a na koncie więcej tego typu niebywałych wyczynów sportowych. Choć już mógłby szykować się na emeryturę, bo przepracował w Państwowej Straży Pożarnej ponad 21 lat, to wcale nie myśli o tym, jakby tu wolny czas spożytkować na siedzeniu na kanapie. Przeciwnie, każdą chwilę spędza pomagając innym.

Czasem w wózku, czasem na barana

Od 3 lat działa jako wolontariusz w grupie Szerpowie Nadziei. Wraz z innymi wnosi osoby niepełnosprawne na szczyty górskie, także te wysokie. - Często wspólnie niesiemy wózek inwalidzki, a czasem, kiedy jest to niemożliwe, bierzemy tę osobę na barana. Zdarza się, że to dzieci, więc zwykle towarzyszą nam ich matki. Wtedy dużo rozmawiamy o życiu. Zazwyczaj to bardzo trudne historie, a te kobiety wychowują chore dzieci w pojedynkę. Dajemy maluchom radość a ich opiekunom chwilę odpoczynku - opowiada Tomasz Guzdek.

Szerpowie Nadziei spotykają się co kilka tygodni w Zakopanem. Tam osoby początkujące mają szkolenie, dowiadują się też tego, co jest najważniejsze w opiece nad Skarbem (tak nazywają swoich podopiecznych). Bardzo dużo kwestii dotyczy psychologii, bo czasem to nie waga człowieka jest największym wyzwaniem, zwykle to jego historia. - Nosimy dzieci, ale też osoby dorosłe. Z niektórymi nie da się porozmawiać, bo komunikują się tylko spojrzeniem. Ale to właśnie te szczęśliwe oczy kogoś, kto pierwszy raz popatrzył na świat z góry są dla nas najważniejsze. Bo dla mnie czy innych mundurowych, których jest ze mną w w Szerpach, to nie jest duży wysiłek fizyczny. Ale tyle radości możemy sprawić komuś, kto bez nas pewnie miałby mniejszą szanse na takie przeżycie - dodaje bytomianin.

Zostali kumplami

Tomasz Guzdek wspomina pierwszego Skarba, jakiego niósł:  – To był chłopczyk, ośmioletni Franek. Nie potrafi sam mówić, ale był bardzo szczęśliwy podczas tej wędrówki. Potrzebuje wózka inwalidzkiego, więc głównie go pchaliśmy, potem trochę nieśliśmy na tym wózku, a były momenty, że niosłem go na plecach. Minęły trzy lata, ale nadal mamy kontakt i wiem, że jeżeli kiedyś zdecyduje się na kolejną wycieczkę, to na pewno ja będę się nim opiekował. Bo już jesteśmy kumplami - dodaje.

Żeby zostać szerpą, nie trzeba wcale wykazywać się ponadprzeciętną siłą fizyczną, bo potrzebni są też ludzie do organizacji wypraw czy innych spraw logistycznych. Siłacze idą w góry. - To o wiele lepszy pomysł, niż pocić się na sali gimnastycznej. Tu naprawdę każdy jest w stanie pomóc i warto to robić. Dzięki temu łatwiej też docenić, jak wiele dostało się od życia - stwierdza bytomianin. Dlatego na kolejną wyprawę zabiera ze sobą nastoletnią córkę. Żeby zobaczyła, jak wygląda życie innych osób i że można im pomóc.

Zostań Szerpą Nadziei

Jeżeli chcesz dołączyć do siłaczy o wielkich sercach i wraz z nimi pomagać innym, tu znajdziesz wszystkie potrzebne informacje: szerpowienadziei.org.

(Małgorzata Himmel)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%