Wypowiedź mera Drohobycza na uroczystościach z okazji rocznicy urodzin Stiepana Bandery została uznana w Polsce za bardzo niestosowną.
1 stycznia w wielu miastach Ukrainy, zwłaszcza na zachodzie tego kraju, odbyły się uroczystości upamiętniające przywódcę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stiepana Banderę. W tym dniu przypada bowiem rocznica jego urodzin. W Polsce Bandera postrzegany jest negatywnie - jako twórca oraz ideolog OUN/UPA, która dokonała ludobójstwa Polaków na Wołyniu. W 1936 roku Bandera został skazany przez sąd Rzeczypospolitej Polskiej na karę śmierci, zamienioną na mocy amnestii na dożywotnie więzienie, za zorganizowanie zamachu na ministra spraw wewnętrznych RP Bronisława Pierackiego. Na Ukrainie natomiast Bandera uważany jest za bohatera narodowego, istnieje tam wiele jego pomników oraz ulic jego imienia - m.in. we Lwowie i Drohobyczu.
1 stycznia 2026 uroczystości pod pomnikiem Stiepana Bandery odbyły się także w Drohobyczu - partnerskim mieście Bytomia. Przemówienie wygłosił mer Drohobycza Taras Kuczma. Jedno zdanie wzbudziło wyjątkowe kontrowersje w Polsce. Kuczma powiedział m.in. - Przez dekady państwo ukraińskie było rozdzierane przez imperia – polskie, niemieckie i moskiewskie.
W ten sposób Taras Kuczma zrównał okres istnienia na terenach dzisiejszej Ukrainy (Lwów, Drohobycz, Stanisławów, Wołyń) państwa polskiego z okresem władzy komunistycznej oraz z okupacją hitlerowską.
Taka narracja na Ukrainie nie jest niczym nowym. Na przykład od wielu lat w ukraińskim Muzeum Pamięci Narodowej "Więzienie przy Łąckiego" we Lwowie znajdują się słowa o trzech reżimach okupacyjnych: polskim, hitlerowskim i komunistycznym.
Czy jednak Kuczma powinien w taki sposób wypowiadać się publicznie? Tego rodzaju wypowiedzi na pewno nie przyczynią się w Polsce do budowania sympatii wobec Ukrainy. Wypowiedź Kuczmy jest już szeroko cytowana w polskich mediach społecznościowych i opatrywana wieloma negatywnymi komentarzami.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz