Skoro karnawał, to na scenach muszą zabrzmieć melodie z operetek.
Dlaczego? Najprostsza odpowiedź brzmi: opera najczęściej jest tragiczna, operetka - radosna i żywiołowa.
Czym właściwie różni się opera od operetki? Oba gatunki łączy muzyka, śpiew i teatralna oprawa, ale różni ton, rytm i emocje, które im towarzyszą. Opera to sztuka monumentalna, często o poważnej tematyce - o miłości, władzy, zdradzie czy śmierci. Najlepiej jeśli bohater na końcu umrze - jak Halka czy Mimi w "Cyganerii". Operetka natomiast to jej młodsza, bardziej rozrywkowa siostra. Powstała w XIX wieku, na paryskich bulwarach, by bawić, wzruszać i wciągać widzów w świat dowcipnych intryg, tańca i błyskotliwych melodii.
Cieszyć ucho i oko
W operetce śpiew łączy się z dialogiem, a arie przeplatają się z walcem lub polką. To gatunek, który nie tylko cieszy ucho, ale i oko - pełen barwnych kostiumów, żywiołowych scen zbiorowych i lekkiego humoru. Na scenie królują bohaterowie uwikłani w maskarady, miłosne nieporozumienia i niespodziewane zwroty akcji. To właśnie z operetki wyewoluował musical.
Przez całe lata PRL-u na Górnym Śląsku w dwóch sąsiadujących ze sobą miastach istniały dwie instytucje: Opera Śląska w Bytomiu i Operetka Śląska w Gliwicach. Notabene gliwicka Operetka powstała jako filia Opery Śląskiej, a w 1955 roku usamodzielniła się. Dzięki temu przez ponad 40 lat wieku istniał podział: lżejszy repertuar w Gliwicach, poważny w Bytomiu, chociaż oczywiście Opera Śląska również miała w repertuarze operetki. Jednak w 1996 roku samorząd Gliwic przekształcił Operetkę Śląską najpierw w Teatr Muzyczny, a potem w Gliwicki Teatr Muzyczny, który przestał specjalizować się w operetce.
Dzisiaj, żeby w naszych okolicach zobaczyć dobrze zrobioną operetkę - trzeba iść do Opery Śląskiej. Tradycją bytomskiego teatru stało się, że operetka jako gatunek pojawia się w karnawale. Tak będzie i obecnie. W czasie tegorocznego karnawału na scenie Opery Śląskiej będzie można zobaczyć i posłuchać: "Zemsty nietoperza" (w styczniu) oraz "Barona cygańskiego" (w lutym). Oba tytuły skomponował uważany za króla operetki Johann Strauss (syn).
Zemsta nietoperza, czyli maskarada
Spektakle "Zemsty nietoperza" zaplanowano już na najbliższy weekend - 16, 17 i 18 stycznia. - "Zemsta nietoperaza" to opowieść o maskaradzie, w której nic nie jest takie, jak się wydaje – bohaterowie zamieniają tożsamości, flirtują, mylą uczucia i… tańczą do białego rana - mówi Barbara Sadkowska, specjalistka do spraw kontaktu z mediami Opery Śląskiej. Bo rzeczywiście, na balu w "Zemście nietoperza" wszystkie postacie występują w przebraniach i pod fałszywymi tożsamościami: Rozalinda pojawia się jako węgierska hrabina, pokojówka Adela udaje aktorkę, a Eisenstein flirtuje z własną żoną, nie rozpoznając jej. Wszystkie pomyłki i intrygi wychodzą na jaw dopiero... w więzieniu do którego trafiają bohaterowie. Ale kto jest winien? Szampan, a raczej jego nadmiar.
W styczniowych spektaklach "Zemsty nietoperza" na scenie Opery usłyszymy Adama Woźniaka, Annę Wiśniewską-Schoppę, Małgorzatę Trojanowską, Macieja Komanderę i Kamila Zdebla. Ich interpretacje tworzą wyjątkową mieszankę humoru i elegancji.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz