Pożary mieszkań w Szombierkach i w Śródmieściu oraz ulatniający się czad w budynku przy ulicy Chorzowskiej - z takimi pojawiającymi się co kilkadziesiąt minut problemami musieli się mierzyć od świtu 30 stycznia bytomscy strażacy.
Już o godzinie 4:12 otrzymali oni zgłoszenie o zadymieniu klatki schodowej w domu przy ul. Piątka. Po przybyciu na miejsce przekonali się, że pali się w mieszkaniu na trzecim piętrze. Jego lokator już wcześniej został ewakuowany przez policjantów. Strażacy zajęli się zatem ugaszeniem ognia.
Niedługo potem, bo o godzinie 5:04 nadeszła kolejna informacja o silnym zadymieniu, tym razem zauważono je na klatce budynku przy Orląt Lwowskich. Był to skutek pożaru, do jakiego doszło w lokalu na pierwszym piętrze od strony oficyny. Strażacy poradzili sobie z ogniem, następnie oddymili i sprawdzili cały obiekt. Nikt nie ucierpiał.
I wreszcie o godz. 5:59 miało miejsce wezwanie do budynku przy ulicy Chorzowskiej. Tam w trakcie kąpieli pod prysznicem zasłabła kobieta. Było jasne, że to skutek ulatniającego się czadu. Obecny na miejscu zespół ratownictwa medycznego prowadził resuscytację krążeniowo-oddechową poszkodowanej. Natomiast strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i wykonali pomiary. W mieszkaniu stwierdzono obecność tlenku węgla. Tak samo było w jeszcze dwóch innych mieszkaniach, ale ich lokatorzy nie uskarżali się na dolegliwości. Cały budynek przewietrzono. Ponowne pomiary nie wykazały stężeń. Niestety, reanimowana kobieta nie przeżyła.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz