Jeśli chce się awansować do 1. Ligi, to trzeba zwyciężać nawet wtedy, gdy gra się słabo, a momentami bardzo słabo. I tak właśnie w sobotnim starciu z Księżakiem Łowicz zrobili koszykarze Polonii Bytom.
W pierwszym meczu drugiej rundy play-off niebiesko-czerwoni pokonali swych rywali 71:69. O wynik kibice musieli drżeć do ostatniej sekundy, choć w pewnym momencie podopieczni trenera Mariusza Bacika prowadzili już nawet 18 punktami i wydawało się, że łowiczanie żadnej krzywdy zrobić nam nie mogą.
Sami zresztą nie pokazywali nic wielkiego, ale my swą irytującą nieporadnością i fatalną skutecznością dostarczyliśmy im tlenu i omal nie przegraliśmy. Dobrze, że tak się nie stało, bo byłaby to jedna z najgłupszych porażek w dziejach koszykówki.
Silni słabością rywali
Poważne ostrzeżenie Polonia dostała już w pierwszej kwarcie. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów przegrała ją - skończyło się 13:16. Kwarta druga i trzecia na szczęście wyglądały już inaczej, choć nadal nie graliśmy na swoim zwyczajowym poziomie. Te części spotkania kończyły się rezultatami 28:17 i 22:12 i jak się potem okazało pozwoliły nam wypracować przewagę, którą z wielkim bólem i trudem dowieźliśmy do końcowej syreny.
W końcu weszło nam kilka trójek, mieliśmy kilka ważnych przechwytów, ale ogólnie co do celności bytomian nadal można było mieć wiele zastrzeżeń. Na szczęście drużyna Księżaka momentami kompletnie się gubiła: dwa razy nie zdążyła oddać rzutu w regulaminowym czasie, miała wiele strat i niedolotów. To była nasza siła.
Roztrwonili przewagę
Na kwartę czwartą Polonia wychodziła z 18 punktami przewagi. Wydawało się, że nic złego nie może się nam stać. Ale ostatnie 10 minut zagraliśmy wręcz katastrofalnie. Dość powiedzieć, że nasi koszykarze zdobyli zaledwie 8 punktów, tymczasem goście aż 24. W efekcie na 2 sekundy przed końcem Łowicz po trójce doszedł nas na 1 punkt! Mieliśmy piłkę, oni nas błyskawicznie sfaulowali. Trafiliśmy jeden z rzutów wolnych, a po drugim udało się zbić piłkę na aut. Czas minął. Ocaliliśmy zwycięstwo, a wcześniej sami narobiliśmy sobie potwornych kłopotów.
Kibice chcą awansu
Kibice Polonii jak zwykle pokazali klasę. Dopingowali swoich zawodników w najtrudniejszych momentach i dal im siłę, a na koniec skandowali, że chcą awansu. - Kibice płacą i oczekują emocji, więc im je zafundowaliśmy - mówił po meczu z przekąsem kierownik bytomskiej ekipy Stanisław Korman.
Rewanż z Księżakiem 18 kwietnia w Łowiczu. Gra się toczy do dwóch wygranych. Polonię bez wątpienia stać na zwycięstwo na wyjeździe i zakończenie tej batalii w dwóch odcinkach. Ale musi zagrać o niebo lepiej.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz