To było niezwykłe popołudnie w Operze Śląskiej. Wiesław Ochman nie tylko opowiadał o swoim życiu i pracy artystycznej, ale także zaśpiewał. A barwy i siły głosu mógłby zazdrościć Ochmanowi niejeden tenor młodszy o 60 czy 70 lat!
Wszystko za sprawą książki zatytułowanej "Artysta życia. Wiesław Ochman", którą napisała Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz. Prezentacja tej publikacji oraz spotkanie z Wiesławem Ochmanem odbyło się w Sali im. Adama Didura Opery Śląskiej w niedzielę 14 czerwca w ramach cyklu "Porozmawiajmy o operze. Opera blisko ciebie".
13 rozmów
Właściwie Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz nie tyle książkę tę napisała, co spisała. Jest to bowiem zapis 13 rozmów przeprowadzonych przez Autorkę z maestro Wiesławem Ochmanem. Pełny tytuł książki brzmi: "Artysta życia. Wiesław Ochman literowany przez Agnieszkę Malatyńską-Stankiewicz". Co to znaczy? Każda rozmowa posiada określający jej tematykę tytuł zaczynający się od kolejnej litery z imienia i nazwiska wielkiego solisty.
Zatem W - jak Warszawa (w tym mieście, na Pradze artysta się urodził, I - jak Inżynier (z wykształcenia jest inżynierem ceramikiem po Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie), E - jak Edukacja, S - jak Scena (choć mogłoby być również: jak sława), Ł - jak Łódź (niestety w imieniu i nazwisku Wiesław Ochman nie ma litery B, więc Bytom swego rozdziału nie posiada), A - jak Anegdota (tymi Ochman sypie jak z rękawa), W (po raz drugi) - jak Wielki świat. I w nazwisku: O - jak Opera, C - jak Cały dla Sztuki, H - jak Humanista, M - jak Malarstwo, A - jak Ameryka (16 sezonów na scenie Metropolitan Opera), N - jak Następca.
Bytomskie wspomnienia
Zatem o Bytomiu i Operze Śląskiej osobnego rozdziału nie ma, ale przede wszystkim o tych miejscach mówił Ochman w Operze Śląskiej. - Nie ma dnia, żebym nie myślał o Bytomiu. To była moja akademia muzyczna - rozpoczął Ochman. A właściwie rozpoczął od pieśni o Bytomiu. Nie będzie niedyskrecją, dzisiaj wszak każdy może sprawdzić to w 3 sekundy w Internecie, że Wiesław Ochman ma 89 lat. Tymczasem barwy i siły głosu wciąż może mu zazdrościć wielu o kilkadziesiąt lat młodszych tenorów.
Wiesław Ochman wspominał swoje lata spędzone w Operze Śląskiej. - Jestem pewien, że gdyby trafił do innego teatru, nie byłbym tym, kim jestem dzisiaj - mówił, przywołując swoją bytomską nauczycielkę i korepetytorkę, mieszkającą przy ul. Oświęcimskiej prof. Marię Szłapak. Ale wspominał Operę Śląską także od strony bardziej ludzkiej: - To była jedna wielka rodzina, w której ktoś mógł mi podżyrować kredyt na... zakup radioodbiornika. Nie zabrakło też bardziej pieprznych historyjek z dziejów bytomskiego teatru.
Bo Wiesław Ochman jest nie tylko mistrzem śpiewu, ale także anegdoty. Uwaga - tym razem opowiadał same takie, które autor niniejszej relacji słyszał po raz pierwszy. Po spotkaniu do Mistrza ustawiła się długa kolejka bytomskich widzów. Czekali na dedykacje i autografy na książce
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz