Jeśli chodzi o demografię, to niestety nadal nie mamy dobrych wiadomości, a w zasadzie mamy same złe. W minionym roku liczba bytomian zmalała o kolejne ponad 2 tysiące. Nasze miasto od wielu lat systematycznie się wyludnia i jeśli nic się nie zmieni (a nic na to nie wskazuje), to za kilkanaście lat będziemy ośrodkiem ledwie stutysięcznym. W Radzionkowie sytuacja równie kiepska.
W rekordowym roku 1978 w naszym mieście żyło przeszło 231 tysięcy osób, co pod względem liczby ludności dawało nam wówczas miejsce w pierwszej dziesiątce. Powstawały kolejne wielkie osiedla, ludzie lawinowo ściągali do nas z całej Polski, bo liczne zakłady przemysłowe, a głównie kopalnie i huty gwarantowały od zaraz atrakcyjną pracę i obiecywały mieszkanie. Rodziło się mnóstwo dzieci: żłobki, przedszkola i szkoły pękały w szwach.
Fatalne zapowiedzi
Ale potem było już pod tym względem tylko gorzej. Starczyło niemal pół wieku, by liczba mieszkańców Bytomia spadła prawie o przeszło 40 procent! Na koniec minionego roku było nas tylko ponad 126 tysięcy. Jeśli ta tendencja nie zostanie zatrzymana, a nic na to przecież nie wskazuje, to bardzo szybko zostaniemy zaliczeni do grona miast mających poniżej 100 tysięcy mieszkańców. Demografowie zapowiedzieli nam to już dawno.
Jak do tego doszło? Przyczyn niekorzystnego zjawiska jest wiele. W latach osiemdziesiątych osoby urodzone nad Bytomką gremialnie stąd wyjeżdżały, a raczej uciekały do Niemiec. Z kolei na początku lat dziewięćdziesiątych przybyli tu w czasach PRL mieszkańcy centralnej Polski po zakończonej pracy w zamykanych kopalniach i hutach oraz po przejściu na emeryturę wracali do siebie. Z kolei wraz z początkiem roku 1998 za jednym pociągnięciem 18 tysięcy bytomian stało się radzionkowianami, bo doszło do podziału administracyjnego miasta.
Oni tu już nie wrócą
Ostatnie ćwierćwiecze dostarczyło kolejnych przyczyn demograficznego krachu. Liczba zgonów systematycznie i poważnie przewyższa liczbę urodzin, a wiele osób, zwłaszcza młodych, opuszcza rodzinny Bytom w poszukiwaniu lepszego życia i przede wszystkim dobrze płatnej pracy. Przenoszą się do większych ośrodków, rzadziej wyjeżdżają za granicę. I nie czarujmy się - można z niemal stuprocentowym prawdopodobieństwem założyć - że już tu nigdy nie wrócą. Założyli rodziny i mają dzieci poza Bytomiem. Czy jeszcze zatem kogoś dziwi, że w minionym roku w bytomskich przedszkolach miejskich po rekrutacji pozostało ponad 400 wolnych miejsc?
Według danych Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miejskiego w Bytomiu, liczba mieszkańców zameldowanych w Bytomiu na pobyt stały na koniec września 2025 roku wynosiła 126 605. Bez wątpienia na koniec roku było nas jeszcze mniej, choć pewnie nadal ponad 126 tysięcy. W porównaniu z rokiem 2024 mamy zatem kolejny poważny spadek, bo wtedy było nas niemal 129 tysięcy.
Mieszkają, ale się nie zameldowali
Innych wyników nie ma się jednak co spodziewać, skoro w 2025 roku zarejestrowanych zostało 908 urodzeń, a więc o 84 mniej, niż w 2024 roku. Znacznie więcej osób zmarło. Pamiętajmy jednak, że nie wszyscy przychodzący na świat w Bytomiu i z niego odchodzący będą i byli bytomianami. Po prostu urodzili się lub umarli w naszych szpitalach.
W Radzionkowie też ludzi nie przybywa. W roku 2024 żyło ich tam 15 388, natomiast na koniec roku poprzedniego doliczono się 15 291 (7955 kobiet oraz 7336 mężczyzn). Zgonów odnotowano 205, urodzeń zaś jedynie 75, a więc kilkanaście mniej, niż w roku 2024.
W rzeczywistości jednak na terenie Radzionkowa może mieszkać znacznie więcej osób, bo przecież w ostatnich miesiącach na Księżej Górze zbudowano wiele domków jednorodzinnych, de facto powstało tam gigantyczne osiedle. Ale wiele spośród tamtych osób najprawdopodobniej nie zmieniło meldunku.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz