Członkowie bytomskiego kabaretu Cuba i Przyjaciele również występowali na Mulimare 79 ARC JACKA NALASKOWSKIEGO
W czasach PRL-u kluby studenckie były przez władze traktowane jako swoiste "wentyle bezpieczeństwa". Nie oznacza to, że ich działaniami nie interesowała się Służba Bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie. W Bytomiu pod szczególnym nadzorem znajdował się festiwal Mulimare organizowany przez klub Pyrlik.
Regionalny Ośrodek Studencki Pyrlik działał w Bytomiu w latach 1967-1989 i był dla dwóch generacji młodej bytomskiej inteligencji przeżyciem pokoleniowym. Sztandarową imprezą Pyrlika był organizowany od 1966 roku interdyscyplinarny festiwal kulturalny Mulimare. Jego nazwa to skrótowiec oznaczający: Mu-zykę, li-teraturę, ma-larstwo i re-sztę. Na Mulimare co rok przyjeżdżał z Krakowa zespół Piwnicy pod Baranami z Piotrem Skrzyneckim i Ewą Demarczyk.
Krzysztof Bielański (zm. 2009), współzałożyciel działającego przy Wiatyku Teatru NTt, tak opowiadał po latach o tamtych czasach: "ROS-y pełniły rolę „wentyli”, czyli władza miała w jednym miejscu ludzi, którzy mogli mówić to, co myślą. Studenci mieli takie miejsce, a władze wszystko pod kontrolą. Jednak, aby ominąć ingerencje cenzorskie, kluby korzystały z formuły imprez zamkniętych, w których nie mogło brać udział więcej niż 200 osób".
Kryptonim Artyści
Siłą rzeczy - jako jeden z takich wentyli Pyrlik powinien znajdować się w obszarze szczególnego zainteresowania i pod wzmożonym nadzorem Służby Bezpieczeństwa. W aktach Instytutu Pamięci Narodowej zachowała się teczka dotycząca "sprawy obiektowa kryptonim „Artyści” dot. zabezpieczenia imprez artystycznych organizowanych przez klub studencki Pyrlik w Bytomiu w ramach X Studenckiego Festiwalu Kulturalnego "Mulimare'79" na terenie Bytomia i Katowic w 1979 r.". Teczka zawiera 68 stron, prowadzona była przez rok, do zadań realizowanych w ramach sprawy obiektowej "Artyści" Służba Bezpieczeństwa zaangażowała 12 tajnych współpracowników, którzy mieli w sumie 6 oficerów prowadzących.
Jak się okazuje - Służba Bezpieczeństwa miała o bytomskich studentach bardzo dobre zdanie. A to - mimo wszystko - kiepsko świadczy o młodych bytomianach. Zamiarem SB nie była bowiem inwigilacja środowiska Pyrlika, ale gości, którzy na Mulimare przyjechali: członków kabaretu Tey z Poznania, artystów Piwnicy pod Baranami z Krakowa oraz - fotografa z Gdańska. Dzisiaj lektura wytworzonych wówczas dokumentów jest ciekawa nie tylko z powodów historycznych, ale i językowych. Z jednej strony - urzędowy żargon służb, z drugiej strony - chwilami wzbudzająca uśmiech poetyka donosów.
12 tajnych współpracowników
Sprawę obiektową artyści założono 10 kwietnia 1970 roku. Jej celem było: "niedopuszczenie do wykorzystania imprezy do wrogich celów politycznych przez elementy antysocjalistyczne względnie prezentowania przez poszczególne zespoły tekstów o kontrowersyjnej treści politycznej; ujawnienie ewentualnych przejawów wrogiej działalności antysocjalistycznej wśród uczestników Mulimare 79". Oficerem prowadzącym sprawę został porucznik Euzebiusz Bałazy.
Dostarczanie materiałów do sprawy zlecono 11 tajnym współpracownikom SB. Byli to: najbardziej aktywny TW Autostopowicz oraz tajni współpracownicy o pseudonimach: Marian, Zenon, Andrzej, Marek, Robert, Luis, SJ, PA, Marta, Tygrys, Mars. Nie będziemy w tym miejscu ujawniać, kto krył się za tymi pseudonimami. Dość powiedzieć, że tajni informatorzy bezpieki byli wówczas we wszystkich środowiskach Bytomia - także wśród księży oraz piłkarzy Polonii Bytom ze "złotego składu".
Piwnica i Tey na celowniku
Już 11 kwietnia został opracowany "plan zabezpieczenie" festiwalu Mulimare. Czytamy w nim m.in.: "Z posiadanego rozeznania operacyjnego wynika, że udział w X Festiwalu Kulturalnym Mulimare weźmie Kabaret TEY z Poznania oraz Kabaret Piwnica pod Baranami z Krakowa, znane z prezentowania w swych tekstach kontrowersyjnych treści politycznych". Dlatego jednym z celów działań w ramach sprawy Artyści miało być: "niedopuszczenie do wykorzystania tej imprezy przez elementy antysocjalistyczne w jakikolwiek sposób. (...) Szczególnej kontroli poddani zostaną członkowie Kabaretu Tey z Poznania oraz Kabaretu Piwnica pod Baranami z Krakowa. (...) Ponadto występ tych kabaretów (ich program) utrwalony zostanie na taśmie magnetofonowej przez organizatorów. Nagrania dla nas dostarczy TW ps. Autostopowicz".
Porucznik Bałazy ma do pomocy młodszych chorążych: A. Misia i J. Umińskiego. Chorąży Miś odpowiedzialny jest m.in. za następujące zadanie: "Z ustaleń wstępnych wynika, że uczestnicy festiwalu będą zakwaterowani w hotelu Bristol w Bytomiu. Celem zabezpieczenia ich pobytu poprzez służby operacyjne KMMO w Bytomiu zorganizować kontakty operacyjne spośród personelu hotelu i restauracji.
Tygrys nadstawia ucho
Z relacji tajnych współpracowników wynika jednak, że uczestnicy Mulimare bardziej zainteresowali byli "imprezowaniem" przy barze niż działalnością antysocjalistyczną. Niektóre donosy budzą dzisiaj już tylko uśmiech. Na przykład TW Tygrys składał raport: "W dniu 21. 04. 1979 r. uczestniczyłem w 3 dniu Mulimare 1979. O godz. 19.30 został zainicjowany kolejny dzień recitalem Stanisława Sojki, który trwał do godz. 20.45. Koncert jego miał charakter Piosenek wykonywanych przez zespół Novi - czyli mruczenie niezrozumiałych wyrazów pod nosem. O godz. 21 wystąpił zespół Ekstrabol z Krakowa uprawiający jazz nowoczesny. Kierownik tego zespołu, człowiek po 40-tce nazwiskiem Muniak prezentował chałturę muzyczną, tzn. kot odzierany ze skóry wydawałby wdzięczniejsze dźwięki. Brak logicznej całości utworu muzycznego, kompletne dno. Oraz zespół ten nie umiał zachować się z godnością, spili się alkoholem, kompletne dno. (...) Około godziny 24 odbył się solowy występ W. Jagiełły (perkusja). Trwał ten występ ok. 1 godz. Jeżeli mogę wyrazić swoją opinię na ten temat, to nie dotrwałem do końca, ponieważ nie chciałem utracić słuchu i poszłem odpocząć do baru. (...) Osób był pełen klub, ale po godz. 1 cała ferajna rozchodziła się do domów, a do godz. 3 zostało kilka osób. Pod względem politycznym za mojej obecności nic się nie odbyło, co godne było uwagi.
TW Tygrys relacjonował także "Maraton kabaretowy", w czasie którego wystąpił także bytomski kabaret "Cuba i Przyjaciele" założony przez Grzegorza Kurpetę (zm. 2014). Oto fragmenty tego raportu, w którym zachowuję oryginalną pisownię wielkich liter: "Maraton rozpoczął się o godz. 22.15 z udziałem około 300 osób na sali i trwał do godz. 5. Poza K. Litwinem (chodzi o Krzysztofa Litwina z Piwnicy pod Baranami - przyp. MH) pozostałe występy dot. spraw politycznych w sensie Ciężkiej Doli Robotnika, Dobrobytu Warstw Rządzących, ośmieszano ZSRR, podkreślano przynależność ziem Ukrainy, Litwy itp. do Polski, kpiono z zaopatrzenia i wzrostu płac w PRL, a także z wolnych sobót i niedziel (po południu), 4-ro brygadowego systemu pracy. Szczególnie wyróżniał się w tych kwestiach występ Andrzeja Warchała (również z Piwnicy pod Baranami), który wyszedł na scenę z zaimprowizowaną mównicą obitą czerwonym płótnem. Warchał w sposób prawie wulgarny wyrażał się o stosunkach pomiędzy PRL a ZSRR. Występ jego był jednak tak bardzo zakamuflowany i nieudolny (próbował naśladować sposób zachowania się i wymowy przywódców Partii i Rządu), że w zasadzie po około 20-30 minutach stał się nudny dla słuchaczy".
Tygrys poświęcił także akapit zespołowi stworzonemu przez Bytomian: "W czasie występu Kuby dało się wyczuć brak rutyny i tremę występujących. Był to w zasadzie ich debiut".
Kabarety na cenzurowanym
Na działalność kabaretów Służba Bezpieczeństwa zwracała szczególną uwagę, bo ten sam wieczór opisywał także TW Mars: "W drugim występie Tey satyra polityczna była bardziej przejrzysta, prawie że jaskrawa. Godziła one m.in. w takie sprawy jak: nie w pełni zrealizowany lot kosmiczny Bułgara, cenzurę, postawy zaangażowane, a nawet były aluzje personalne pod adresem tow. Babiucha. (...) Kabaret Warchoła i Litwina również wiele improwizacji, przy czym Warchał występował w stanie nietrzeźwym".
Na zakończenie ciekawostka z donosów: "Na uwagę zasługuje także bramkarz klubu Akant w Katowicach Marek Łach - student IV roku prawa, który wygodnych sobie gości bez kart wstępu wpuszcza do klubu wyłącznie za dolary, które sprzedaje potem studentom".
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz