Zamknij

Mulimare pod lupą bezpieki

Marcin Hałaś Marcin Hałaś 16:43, 31.01.2026 Aktualizacja: 17:29, 31.01.2026
Skomentuj Mulimare pod lupą bezpieki Członkowie bytomskiego kabaretu Cuba i Przyjaciele również występowali na Mulimare 79 ARC JACKA NALASKOWSKIEGO

W czasach PRL-u kluby studenckie były przez władze traktowane jako swoiste "wentyle bezpieczeństwa". Nie oznacza to, że ich działaniami nie interesowała się Służba Bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie. W Bytomiu pod szczególnym nadzorem znajdował się festiwal Mulimare organizowany przez klub Pyrlik.

Regionalny Ośrodek Studencki Pyrlik działał w Bytomiu w latach 1967-1989 i był dla dwóch generacji młodej bytomskiej inteligencji przeżyciem pokoleniowym. Sztandarową imprezą Pyrlika był organizowany od 1966 roku interdyscyplinarny festiwal kulturalny Mulimare. Jego nazwa to skrótowiec oznaczający: Mu-zykę, li-teraturę, ma-larstwo i re-sztę. Na Mulimare co rok przyjeżdżał z Krakowa zespół Piwnicy pod Baranami z Piotrem Skrzyneckim i Ewą Demarczyk.

Krzysztof Bielański (zm. 2009), współzałożyciel działającego przy Wiatyku Teatru NTt, tak opowiadał po latach o tamtych czasach: "ROS-y pełniły rolę „wentyli”, czyli władza miała w jednym miejscu ludzi, którzy mogli mówić to, co myślą. Studenci mieli takie miejsce, a władze wszystko pod kontrolą. Jednak, aby ominąć ingerencje cenzorskie, kluby korzystały z formuły imprez zamkniętych, w których nie mogło brać udział więcej niż 200 osób".

Kryptonim Artyści

Siłą rzeczy - jako jeden z takich wentyli Pyrlik powinien znajdować się w obszarze szczególnego zainteresowania i pod wzmożonym nadzorem Służby Bezpieczeństwa. W aktach Instytutu Pamięci Narodowej zachowała się teczka dotycząca "sprawy obiektowa kryptonim „Artyści” dot. zabezpieczenia imprez artystycznych organizowanych przez klub studencki Pyrlik w Bytomiu w ramach X Studenckiego Festiwalu Kulturalnego "Mulimare'79" na terenie Bytomia i Katowic w 1979 r.". Teczka zawiera 68 stron, prowadzona była przez rok, do zadań realizowanych w ramach sprawy obiektowej "Artyści" Służba Bezpieczeństwa zaangażowała 12 tajnych współpracowników, którzy mieli w sumie 6 oficerów prowadzących.

Jak się okazuje  - Służba Bezpieczeństwa miała o bytomskich studentach bardzo dobre zdanie. A to - mimo wszystko - kiepsko świadczy o młodych bytomianach. Zamiarem SB nie była bowiem inwigilacja środowiska Pyrlika, ale gości, którzy na Mulimare przyjechali: członków kabaretu Tey z Poznania, artystów Piwnicy pod Baranami z Krakowa oraz - fotografa z Gdańska. Dzisiaj lektura wytworzonych wówczas dokumentów jest ciekawa nie tylko z powodów historycznych, ale i językowych. Z jednej strony - urzędowy żargon służb, z drugiej strony - chwilami wzbudzająca uśmiech poetyka donosów.

12 tajnych współpracowników

Sprawę obiektową artyści założono 10 kwietnia 1970 roku. Jej celem było: "niedopuszczenie do wykorzystania imprezy do wrogich celów politycznych przez elementy antysocjalistyczne względnie prezentowania przez poszczególne zespoły tekstów o kontrowersyjnej treści politycznej; ujawnienie ewentualnych przejawów wrogiej działalności antysocjalistycznej wśród uczestników Mulimare 79". Oficerem prowadzącym sprawę został porucznik Euzebiusz Bałazy.

Dostarczanie materiałów do sprawy zlecono 11 tajnym współpracownikom SB. Byli to: najbardziej aktywny TW Autostopowicz oraz tajni współpracownicy o pseudonimach: Marian, Zenon, Andrzej, Marek, Robert, Luis, SJ, PA, Marta, Tygrys, Mars. Nie będziemy w tym miejscu ujawniać, kto krył się za tymi pseudonimami. Dość powiedzieć, że tajni informatorzy bezpieki byli wówczas we wszystkich środowiskach Bytomia - także wśród księży oraz piłkarzy Polonii Bytom ze "złotego składu".

Piwnica i Tey na celowniku

Już 11 kwietnia został opracowany "plan zabezpieczenie" festiwalu Mulimare. Czytamy w nim m.in.: "Z posiadanego rozeznania operacyjnego wynika, że udział w X Festiwalu Kulturalnym Mulimare weźmie Kabaret TEY z Poznania oraz Kabaret Piwnica pod Baranami z Krakowa, znane z prezentowania w swych tekstach kontrowersyjnych treści politycznych". Dlatego jednym z celów działań w ramach sprawy Artyści miało być: "niedopuszczenie do wykorzystania tej imprezy przez elementy antysocjalistyczne w jakikolwiek sposób. (...) Szczególnej kontroli poddani zostaną członkowie Kabaretu Tey z Poznania oraz Kabaretu Piwnica pod Baranami z Krakowa. (...) Ponadto występ tych kabaretów (ich program) utrwalony zostanie na taśmie magnetofonowej przez organizatorów. Nagrania dla nas dostarczy TW ps. Autostopowicz".

Porucznik Bałazy ma do pomocy młodszych chorążych: A. Misia i J. Umińskiego. Chorąży Miś odpowiedzialny jest m.in. za następujące zadanie: "Z ustaleń wstępnych wynika, że uczestnicy festiwalu będą zakwaterowani w hotelu Bristol w Bytomiu. Celem zabezpieczenia ich pobytu poprzez służby operacyjne KMMO w Bytomiu zorganizować kontakty operacyjne spośród personelu hotelu i restauracji.

Tygrys nadstawia ucho

Z relacji tajnych współpracowników wynika jednak, że uczestnicy Mulimare bardziej zainteresowali byli "imprezowaniem" przy barze niż działalnością antysocjalistyczną. Niektóre donosy budzą dzisiaj już tylko uśmiech. Na przykład TW Tygrys składał raport: "W dniu 21. 04. 1979 r. uczestniczyłem w 3 dniu Mulimare 1979. O godz. 19.30 został zainicjowany kolejny dzień recitalem Stanisława Sojki, który trwał do godz. 20.45. Koncert jego miał charakter Piosenek wykonywanych przez zespół Novi - czyli mruczenie niezrozumiałych wyrazów pod nosem. O godz. 21 wystąpił  zespół Ekstrabol z Krakowa uprawiający jazz nowoczesny. Kierownik tego zespołu, człowiek po 40-tce nazwiskiem Muniak prezentował chałturę muzyczną, tzn. kot odzierany ze skóry wydawałby wdzięczniejsze dźwięki. Brak logicznej całości utworu muzycznego, kompletne dno. Oraz zespół ten nie umiał zachować się z godnością, spili się alkoholem, kompletne dno. (...) Około godziny 24 odbył się solowy występ W. Jagiełły (perkusja). Trwał ten występ ok. 1 godz. Jeżeli mogę wyrazić swoją opinię na ten temat, to nie dotrwałem do końca, ponieważ nie chciałem utracić słuchu i poszłem odpocząć do baru. (...) Osób był pełen klub, ale po godz. 1 cała ferajna rozchodziła się do domów, a do godz. 3 zostało kilka osób. Pod względem politycznym za mojej obecności nic się nie odbyło, co godne było uwagi.

TW Tygrys relacjonował także "Maraton kabaretowy", w czasie którego wystąpił także bytomski kabaret "Cuba i Przyjaciele" założony przez Grzegorza Kurpetę (zm. 2014). Oto fragmenty tego raportu, w którym zachowuję oryginalną pisownię wielkich liter: "Maraton rozpoczął się o godz. 22.15 z udziałem około 300 osób na sali i trwał do godz. 5. Poza K. Litwinem (chodzi o Krzysztofa Litwina z Piwnicy pod Baranami - przyp. MH) pozostałe występy dot. spraw politycznych w sensie Ciężkiej Doli Robotnika, Dobrobytu Warstw Rządzących, ośmieszano ZSRR, podkreślano przynależność ziem Ukrainy, Litwy itp. do Polski, kpiono z zaopatrzenia i wzrostu płac w PRL, a także z wolnych sobót i niedziel (po południu), 4-ro brygadowego systemu pracy. Szczególnie wyróżniał się w tych kwestiach występ Andrzeja Warchała (również z Piwnicy pod Baranami), który wyszedł na scenę z zaimprowizowaną mównicą obitą czerwonym płótnem. Warchał w sposób prawie wulgarny wyrażał się o stosunkach pomiędzy PRL a ZSRR. Występ jego był jednak tak bardzo zakamuflowany i nieudolny (próbował naśladować sposób zachowania się i wymowy przywódców Partii i Rządu), że w zasadzie po około 20-30 minutach stał się nudny dla słuchaczy".

Tygrys poświęcił także akapit zespołowi stworzonemu przez Bytomian: "W czasie występu Kuby dało się wyczuć brak rutyny i tremę występujących. Był to w zasadzie ich debiut".

 Kabarety na cenzurowanym

Na działalność kabaretów Służba Bezpieczeństwa zwracała szczególną uwagę, bo ten sam wieczór opisywał także TW Mars: "W drugim występie Tey satyra polityczna była bardziej przejrzysta, prawie że jaskrawa. Godziła one m.in. w takie sprawy jak: nie w pełni zrealizowany lot kosmiczny Bułgara, cenzurę, postawy zaangażowane, a nawet były aluzje personalne pod adresem tow. Babiucha. (...) Kabaret Warchoła i Litwina również wiele improwizacji, przy czym Warchał występował w stanie nietrzeźwym".

Na zakończenie ciekawostka z donosów: "Na uwagę zasługuje także bramkarz klubu Akant w Katowicach Marek Łach - student IV roku prawa, który wygodnych sobie gości bez kart wstępu wpuszcza do klubu wyłącznie za dolary, które sprzedaje potem studentom".

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%