Zamknij

Opowiem wam o Matce Ewie

Marcin Hałaś Marcin Hałaś 09:35, 02.02.2026
Skomentuj Opowiem wam o Matce Ewie

Anna Seemann-Majorek jest swoistym kustoszem pamięci o bytomskich ewangelikach. Napisała książkę, która jest najpełniejszą polską monografią życia i działalności Ewy von Tiele-Winckler, czyli Matki Ewy z Miechowic.

Przed wojną w Bytomiu mieszkała duża społeczność ewangelików - w naszym mieście było ich około 12 tysięcy (czyli 12 procent ludności), a w Miechowicach prawie półtora tysiąca (dane z roku 1933). Dzisiaj wciąż istnieją u nas dwie ewangelickie parafie: przy placu Klasztornym oraz w Miechowicach, ale wiernych została już tylko garstka - około 120 osób w Bytomiu i 170 w Miechowicach. Dziedzictwo ewangelików pozostaje jednak ważną częścią historii miasta, przede wszystkim za sprawą Matki Ewa, która w Miechowicach stworzyła diakonat żeński oraz ośrodek o nazwie Ostoja Pokoju. Przed wojną diakonisy z Miechowic pracowały w wielu krakach Europy oraz na innych kontynentach - m.in. w Chinach.

Anna Seemann-Majorek wychowała się w Szombierkach. - Przez całe dzieciństwo patrzyłam na Elektrociepłownię Szombierki, bo okna naszego mieszkania wychodziły właśnie na nią - wspomina. - W szkole byłam w klasie jedyną ewangeliczką, nosiłam niemieckie nazwisko i przez to czasami nie było mi łatwo.  Studia magisterskie ukończyła na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie, a doktoranckie w Warszawie. Przez wiele lat pracowała w oświacie – w szkołach podstawowych, średnich i policealnych. Była szkolną bibliotekarką i nauczycielką… matematyki. - Obecnie pracuje jako nauczyciel akademicki na Wydziale Nauk Społecznych Papieskiego Uniwersytetu Teologicznego w Krakowie .

Opiekunka domu

Jej rodzice należeli do parafii ewangelicko-augsburskiej w Świętochłowicach, ale od dzieciństwa znała również parafię w Miechowicach, gdzie na terenie Ostoi Pokoju znajduje się dom założycielki tego miejsca Matki Ewy von Tiele Winckler. - Zakochałam się w tym miejscu. Mały drewniany domek otoczony kwiatami wywarł na mnie wielkie wrażenie - wspomina Anna Seemann-Majorek. W tamtych czasach w domku Matki Ewy mieszkała jego opiekunka - sędziwa siostra Marta Grudke, którą do diakonatu w Ostoi Pokoju przyjmowały jeszcze siostry, pamiętające jeszcze Ewę von Tiele-Winckler.

Kiedy ze względów zdrowotnych siostra Marta przeniosła się do standardowego mieszkania. Proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Miechowicach ks. Jan Kurko postanowił, że w domku Matki Ewy powstanie izba pamięci. Parafia szukała opiekuna tego miejsca i takiej roli podjęła się właśnie Anna Seemann-Majorek. To pod jej kuratelą dom Matki Ewy przekształcił się w swoiste nieformalne minimuzeum, po którym pani Anna oprowadzała zwiedzających. Opowiadała zwiedzającym o Matce Ewie, ale czasami sama chłonęła od nich wiedzę. Tak było na przykład wówczas, kiedy do Miechowic przyjechał mający ponad 80 lat mężczyzna z Wielkiej Brytanii. Jak się okazało, był jednym z żydowskich dzieci, które ocaliły siostry z Ostoi Pokoju. - Kiedy w hitlerowskich Niemczech rozpoczęły się prześladowania Żydów, diakonisy z Ostoi Pokoju umieściły w swoich ochronkach grupę żydowskich dzieci i tuż przed rozpoczęciem wojny wysłały je do Anglii - opowiada Anna Seemann-Majorek.. Ten mężczyzna tam został adoptowany i spędził całe życie. Po ponad 70 latach przyjechał do Bytomia, a na cmentarzu żydowskim odnalazł tutaj grób swoich biologicznych dziadków ze strony matki.

Ze strychu i z Australii

W sprawy związane z Matką Ewą pani Anna - mówiąc językiem młodzieżowym - mocno się "wkręciła". Razem z kolegą założyła Ewangelickie Stowarzyszenie Kultury. Ta organizacja ma co prawda siedzibę w Łodzi, ale bardzo dużo działań prowadziła w Bytomiu. - Przy okazji porządków w domu Matki Ewy porządkowałam szafy i strych i zaczęłam tam odkrywać różne wcześniej nieupubliczniane materiały - opowiada Seemann-Majorek. - Albo teksty opublikowane jeszcze za życia Matki Ewy w niewielkich nakładach, a dzisiaj praktycznie nieznane. Pozyskiwałam także materiały z innych źródeł. Na przykład tomik wierszy Matki Ewy, o którym wszyscy jej biografowie pisali, ale którego nigdzie nie było fizycznie kupiłam na aukcji internetowej od sprzedawcy z... Australii.

- Te materiały trzeba było zebrać, opisać. Tak naprawdę zaczęłam to robić dla samej siebie, żeby sobie tę całą wiedzę uporządkować - mówi Anna Seemann-Majorek. - Te materiały zaczęły tak "puchnąć", że w pewnym momencie zostałam zachęcona, żeby z tego zrobić pracę naukową, żeby napisać doktorat o życiu i dziele Matki Ewy doktorat.

Pionierska monografia

W ten sposób powstała praca, która dzisiaj jest pionierską i zarazem najpełniejszą monografią życia i działalności Matki Ewy w języku polskim, a być może również najciekawszą monografią Ewy von Tiele-Winckler, jaka w ogóle powstała. Ukazała się w formie liczącej 450 stron książki zatytułowanej "Matka Ewa z Miechowic. Życie i dzieło".

- Gdyby Matka Ewa była katoliczką, zapewne dzisiaj byłaby błogosławioną albo świętą - komentuje prof. Piotr Obrączka, honorowy obywatel Bytomia. -  Ewangelicy inaczej rozumieją termin "święty" - komentuje Anna Seemann-Majorek. - W ujęciu luterańskim świętym jest każdy, kto wierzy w Boga. Zatem w takim kontekście nie ma wątpliwości, że Ewa była świętą już za życia. Jej życiową filozofię najlepiej podsumowuje miniatura, którą napisała: "Ja i moje życie w tym świecie nic nie znaczą. Miłości godne, co Chrystus dać mi raczył". 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%