To była jedna z największych uroczystości pożegnalnych w historii Bytomia - porównać z nią można jedynie ceremonie pogrzebowe ks. Józefa Szafranka i nadburmistrza Georga Bruninga. 7 lipca 1921 roku w pożegnaniu majora Bernarda Montalegre wziął udział m.in. przyszły generał i prezydent Francji Charles de Gaulle.
W 1929 roku Bytom "na chwilę" stał się miastem wielonarodowym: na Górny Śląsk przyjechali żołnierze francuscy, angielscy i włoscy. Przybyli tutaj - jakbyśmy powiedzieli współczesnym językiem - z misją rozjemczo-stabilizacyjną. Mieli nadzorować przebieg plebiscytu w tym regionie. Zapis o przeprowadzeniu plebiscytu na Górnym Śląsku znalazł się w traktacie wersalskim, który kończył I wojnę światową i wprowadzał nowy ład w Europie. W plebiscytowym głosowaniu ludność naszego regionu miała odpowiedzieć na pytanie: w jakim państwie chcesz mieszkać - w Polsce czy w Niemczech? Nie było to bynajmniej równoznaczne z pytaniem: kim się czujesz: Niemcem czy Polakiem?
Żołnierze, bojówkarze i... prostytutki
Brytyjsko-francusko-włoski kontyngent na Górnym Śląsku liczył około 18 tysięcy żołnierzy, a najwięcej, bo około 10 tysięcy, było Francuzów, którzy przysłali tutaj 46. Dywizję Strzelców Alpejskich. Zresztą także Anglicy i Włosi wysłali na Górny Śląsk jednostki górskie - być może przymiotnik "Górny" kojarzył się im z górami właśnie. Ale nie tylko żołnierze się tutaj zameldowali. Według jednej z informacji za żołnierzami włoskimi przybyły... włoskie prostytutki. W poważnych źródłach trudno jednak znaleźć potwierdzenie tej rewelacji. Oczywiście, w miastach stacjonowania dużych garnizonów wojskowych pojawia się zawsze prostytucja w większej skali, ale w tym przypadku sprawę załatwiały (czy raczej: obsługiwały) kobiety z bliższych okolic.
Teren plebiscytowy podzielono na 3 strefy, Bytom znalazł się we francuskiej, choć pojawiali się tu także Brytyjczycy. Jest to o tyle istotne, że Francuzi sympatyzowali z Polakami, Brytyjczycy - raczej z Niemcami, choć ich działania były bezstronne. Z drugiej strony - Niemcy nienawidzili Francuzów, to oni byli ich największymi wrogami w przegranej I wojnie światowej, właśnie na mocy tego samego traktatu wersalskiego Niemcy stracili na rzecz Francji rzecz Alzację i Lotaryngię. W Bytomiu - to trzeba przyznać - niemieckie bojówki były stroną dominującą i ofensywną, w maju 1920 roku zaatakowały hotel Lomnitz przy ul. Gliwickiej w której mieścił się Polski Komisariat Plebiscytowy. Przeciw Niemcom interweniowali francuscy żołnierze i spacyfikowali ich.
Zamach i zamieszki
Dowódcą 46. Dywizji Strzelców Alpejskich był 48-letni wówczas major Bernard Joseph Audibert Montalegre. W czasie I wojny światowej dowodził m.in. 49. Batalionem Strzelców Konnych, walcząc pod Verdun. W 1915 roku został ciężko ranny i odznaczył się odwagą, co przyniosło mu liczne odznaczenia - był kawalerem (to najniższy stopień tego medalu) Legii Honorowej. W czasie wojny pisał dzienniki, które zostały wydane we Francji po jego śmierci. "Na co dzień 48- letni major był uroczym człowiekiem, bardzo lubianym przez swoich podwładnych. Żonaty, ojciec trojga dzieci, z rodziny lekarzy. Nie wywyższał się mimo opinii świetnego dowódcy, chodził ulicami Bytomia bez specjalnej ochrony, rozmawiał z ludźmi. To go właśnie zgubiło w dniu zamachu" - pisała o nim Grażyna Kuźnik.
Cytowana Grażyna Kuźnik odtworzyła także okoliczności śmierci majora w dniu 4 lipca 1921 roku: "Gdy jadł obiad w wojskowym kasynie (przy dzisiejszej ulicy Powstańców Śląskich - przyp. MH), usłyszał hałasy z zewnątrz. To była manifestacja niemieckich mieszkańców na cześć brytyjskiego wojska, uważanego za sojuszników, które zjechało właśnie do Bytomia. Radość zresztą była krótka, bo to byli Irlandczycy, bardzo wspierający Polaków. Montalegre wyszedł na ulicę. Wtedy podskoczył do niego młody mężczyzna, strzelił mu z pistoletu w szyję. Major zginął na miejscu, a morderca zniknął". To nie był koniec zajść, bo jak relacjonowała ówczesna prasa: "Zraniono także dwóch podoficerów francuskich. Demonstrantów rozpędziły oddziały angielskie i francuskie, przyczem pewną liczbę Niemców zabito, a większą liczbę raniono".
Odwet i zbrodniarz
W odwecie za zamach Francuzi aresztowali grupę prominentnych obywateli Bytomia, w tym nadburmistrza Alfreda Stephana. Przemysław Nadolski podaje w Bytomskim Słowniku Biograficznym, że w areszcie Stephan był traktowany bardzo źle ("sam generał Lecomte-Denis wymierzył mu cios pejczem"), a Francuzi chcieli go nawet rozstrzelać. Ostatecznie nadburmistrz Stephan otrzymał nakaz opuszczenia Górnego Śląska, na który powrócił dopiero po roku.
Co ciekawe, odpowiedzialnością za tę zbrodnię niemiecka propaganda próbowała obciążyć Polaków. Górnoślązak, czyli "pismo codzienne poświęcone sprawom ludu polskiego na Śląsku" w wydaniu z 10 lipca 1921 roku zamieścił na 1 stronie tekst zatytułowany "Kto jest mordercą majora Montalegre?". Oto jego fragment: "Straszna zbrodnia popełniona w ubiegły poniedziałek w Bytomiu jest dla Niemców bardzo niewygodną. Za wszelką cenę chcieliby zwalić winę na Polaków i też wszelkie usiłowania idą w tym kierunku. Ostdeutsche Morgenpost pisze, iż jest pradopodobnem, że major Montalegre stał się ofiarą uzbrojonych polskich oddziałów. Oddziały te na Górnym Śląsku występują pod płaszczykiem niemieckich stostruplerów, zajmują wobec wojsk koalicyjnych, mianowicie francuskich, groźną postawę, aby móc wywołać awantury, a w danym razie nawet strzelaniny. (Słowo stostrupler to zniekształcona wersja niemieckiego terminu Stosstruppler, który oznacza żołnierza oddziałów szturmowych - przyp. MH). Więc według Morgenpost Polacy przebrani za niemieckich stostruplerów zaczepiają wojska koalicyjne a potem do nich strzelają. W podobny sposób przedstawia sprawę sławne z swych kłamstw biuro Wolffa. Otóż donosi do gazet pozamiejscowych aż o wykryciu mordercy śp. majora Montalegre i pisze w tej sprawie: Śledztwo wykazało, że strzał śmiertelny oddano z Rozbarku, mianowicie z ulicy Sedana. Mordercą ma być pewien 19-letni człowiek (były powstaniec). Aresztowano matkę, gdyż syn uciekł".
Prawdziwego zabójcę ujęto dopiero po miesiącu. Okazał się nim 20-letni Niemiec Leon Joschke z Rokitnicy, bojówkarz Selbstschutzu. "Przyznał, że za zabicie kogoś tak wysokiej rangi dostał sporo pieniędzy i liczy na więcej" - odnotowała Grażyna Kuźnik. Co ciekawe, Joschke skazano tylko na 5 lat więzienia - sędziowie nie byli pewni, czy był on inicjatorem zamachu czy tylko "cynglem", czyli wykonawcą.
Dwa pogrzeby
Pogrzeb majora Montalegre był wielką uroczystością z udziałem wojska oraz ludności cywilnej - przede wszystkim Polaków. Pochowany został w Gliwicach, ale jego uroczyste pożegnanie i msza święta odbyły się w Bytomiu. Na facebookowym profilu "Bytom - górnośląska perła" znajdziemy taki opis tych uroczystości: "Kondukt żałobny tworzyli duchowni, przedstawiciele Komisji Rządzącej z generałem Le Rondem na czele, francuska, angielska oraz włoska kompania honorowa, a to wszystko w asyście dwóch opancerzonych wozów. Uroczystości rozpoczęły się na terenie nowych koszar przy ulicy Oświęcimskiej (dziś Jednostka Wojskowa nr 3946), następnie maszerowano przez pl. Akademicki, ul. Żołnierza Polskiego, pl. Sobieskiego, Podgórną, Rynkiem, Gliwicką, pl. Kościuszki, oraz ul. Piekarską do kościoła Św. Trójcy. Po uroczystej mszy kondukt udał się ponownie na pl. Kościuszki, gdzie oddawano zmarłemu honory wojskowe. Ostatnim etapem było przejście w stronę dworca, ale zanim do tego doszło kondukt napotkał na swojej drodze tłum ludności polskiej".
Ciało Bernarda Montalegre spoczęło na cmentarzu starokozielskim w Gliwicach, gdzie istniała tymczasowa nekropolia wojsk alianckich. Już jesienią trumnę z ciałem oficera ekshumowano i przewieziono do Francji. 13 grudnia 1921 roku odbył się jego powtórny pogrzeb w rodzinnym Muret, gdzie dziś istnieje ulica jego imienia. Swoją drogą to ironia losu - przeżył wojnę światową, żeby zginąć już po niej w Bytomiu.
0 0
Panie Marcinie, proszę poprawić rok 1929...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz