Koszykarze bytomskiej Polonii pokazali, jak brać rewanż (i to z nawiązką), a przy okazji, jak rozprawiać się z demonami przeszłości. Nie dali żadnych szans zespołowi RJ House Legion Legionowo i w minioną sobotę pokonali go po raz trzeci i są już w finale zmagań o awans do 1. Ligi.
W minionym roku ekipa z Legionowa ograła nas 2:1 w ćwierćfinale i pozbawiła szans na wyjście z 2. Ligi, co przez cały sezon zasadniczy, gry kolejno gromiliśmy rywali wydawało się oczywiste. Kiedy więc w półfinale tegorocznych rozgrywek wpadliśmy na Legion pojawiały się dwa odczucia. Pierwsze: lekki strach podsycany zeszłoroczna traumą i drugie: musimy się za wszelką cenę zrewanżować. Dwa pierwsze, zwycięskie starcia w Bytomiu dały nam niemal stuprocentową pewność, że zrealizowany zostanie ten drugi scenariusz.
Wyszli z opresji
Trzeci pojedynek odbył się 16 maja w Legionowie. Zaczęło się źle dla niebiesko-czerwonych, bo pierwszą kwartę przegrali oni 16:22, a były momenty, że tracili do gospodarzy nawet 10 punktów. Normalnie w takiej sytuacji można by panikować, ale jeśli zna się naszych zawodników, to się wie doskonale, że ich siłą jest świetna odporność psychiczna i umiejętność wychodzenia z najgorszych opresji. To się szybko potwierdziło, bo po dwóch kwartach (tę drugą wygraliśmy wyraźnie 21:10) to my mieliśmy 5 punktów więcej.
W kwarcie trzeciej dzięki bardzo dobrej i spokojnej grze nie tylko nie daliśmy Legionowi odrobić straty, ale jeszcze ją powiększyliśmy. Tę część rywalizacji bytomianie wygrali 19:12 i stało się jasne, że to my kontrolujemy przebieg zdarzeń na parkiecie, a więc pokonać się nie damy.
Przegonili demony
Kwarta czwarta tylko to wszystko jeszcze dobitniej potwierdziła. Było 18:15 dla podopiecznych trenera Mariusza Bacika i w całym meczu pewne 74:59. Nasi koszykarze w imponującym stylu wzięli rewanż, zdjęli skalp i przegonili demony.
Dla Polonii punktowali: Krzysztof Wąsowicz 18 (1x3), Wojciech Leszczyński 16 (2x3), Michał Medes 12, Wojciech Zub 11, Paweł Zmarlak 8 (2x3), Paweł Respondek 5, Yewhen Balaban 4.
Z kim zmierzymy się w finale? Z kimś z pary Turów Zgorzelec-Polaris Tarnowskie Góry. Na razie ta druga ekipa prowadzi 2:1. Może zatem na mecze finałowe nasi koszykarze będą mogli pójść pieszo?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz