Wiadomości

Zamknij

Kresopisanie Stanisława Niciei: tom 23

Marcin Hałaś Marcin Hałaś 00:01, 05.07.2026 Aktualizacja: 22:22, 04.07.2026
Skomentuj Kresopisanie Stanisława Niciei: tom 23

Średnio co 8 miesięcy profesor Stanisław Sławomir Nicieja gości w Bytomiu. Bo co osiem miesięcy okazuje się jego nowa książka. To zdumiewające tempo. Ale nie przez szybkość pisania, ale ze względu na treść książek, Stanisław Sławomir Nicieja zasłużył na miana Tacyta polskich Kresów.

Stanisław Sławomir Nicieja wszedł do historii jako człowiek, który przywrócił do polskiej zbiorowej świadomości pamięć o Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Jest to jedna z czterech najważniejszych narodowych nekropolii: oprócz warszawskich Powązek, wileńskiej Rossy i Cmentarza Rakowickiego w Krakowie. A gdyby patrzyć na nazwiska osób tam pochowanych - można by uznać symboliczne pierwszeństwo Łyczakowa wśród polskich cmentarzy. Bo spoczywają tam autorzy najważniejszych polskich wierszy patriotycznych, których słowa zna niemal każdy Polak: Władysław Bełza ("Kto ty jesteś - Polak mały...) i Maria Konopnicka ("Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród...").

Historyk Łyczakowa

Kiedy PRL-owski komunizm zbliżał się do końca, cenzura zelżała, a w Związku Radzieckim trwał tzw. pieriestrojka, czytaj: liberalizacja, młody historyk z Opola wydał owoce swoje wcześniejszej pracy. Opublikował w 1988 roku monografię zatytułowaną "Cmentarz Łyczakowski we Lwowie 1786–1986". Nakład 30 tysięcy egzemplarzy zniknął z księgarń błyskawicznie, potem przyszły dodruki i książka ta osiągnęła niewyobrażalną dziś sprzedaż 200 tysięcy egzemplarzy.

Dwa lata później - w 1990 roku, kiedy cenzura już nie istniała Nicieja wydał swoistą drugą część swojej pracy, monografię pt. "Cmentarz Obrońców Lwowa". To znowu był bestseller, choć obie książki zostały wydrukowane jeszcze "starą" techniką, z czarno-białymi, dosyć niewyraźnymi fotografiami. Obie pozycje po uzupełnieniu i rozszerzeniu zostały wydane ponownie w roku 1998 w jednym tomie zatytułowanym "Łyczaków. Dzielnica za Styksem".

Wtedy wydawało się, że Nicieja ma już miejsce swoje miejsce w historii właśnie jako odkrywca i monografista Cmentarza Łyczakowskiego oraz przylegającego do niego Cmentarza Obrońców Lwowa - tak brzmi oficjalna nazwa tego miejsca; Cmentarz Orląt Lwowskich to nazwa zwyczajowa, ale warto pamiętać, że oprócz Orląt pochowani zostali tam generałowie (w tym gen. Tadeusz Rozwadowski), senator, profesorowie i biskup. Ale prof. Nicieja nie spoczął na laurach, tylko podjął kolejne dzieło, jeszcze większe, które okazało się jego "opus vitae" - postanowił opisać historię i mitologię miast kresowych.

Miasta utracone

W 2009 roku ukazała się książka Stanisława Niciei zatytułowana "Kresowe Trójmiasto", w której opisał Truskawiec, Drohobycz i Borysław. A od 2012 opublikowany został, w takiej samej szacie graficznej, pierwszy tom monografii zatytułowanej "Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych". Do 2026 roku wyszły 23 tomy tej pracy i właśnie 23 tom prof. Nicieja promował na spotkaniu w bytomskim Centrum Kresowym w czwartek 2 lipca.

Zajmijmy się przez chwilę statystyką. 23 książki w ciągu 14 lat - wychodzi jedna książka na niecałe 8 miesięcy! W takim tempie musieli pisać Kraszewski albo Balzak, tyle że oni wymyślali fabuły swoichch powieści "z głowy", a Nicieja jest historykiem - czyta dziesiątki książek, źródeł, relacji, przegląda setki zdjęć. Idźmy dalej - pierwsze tomy 'Kresowej Atlantydy" prof. Nicieja pisał jako urzędujący rektor Uniwersytetu Opolskiego, a więc mając mnóstwo innych obowiązków (kierował tą uczelnią przez 4 kadencje - ostatnia przypadała na lata 2012-16).

Skąd pomysł "Kresowej Atlantydy"? Nicieja obliczył, że w wyniku II wojny światowej Polska utraciła około 200 miast na tzw. ziemiach wschodnich. Gdyby brać pod uwagę miasta, które do Polski należały przed I rozbiorem, a w wyniku traktatu ryskiego zostały po sowieckiej stronie granicy - jest ich znacznie więcej. W większości zapomniane - współczesnym Polakom nic nie mówią nawet ich nazwy. Zanim prof. Nicieja podjął zadanie przypomnienia "Kresowej Atlantydy" był głównym autorem zeszytów  z serii „Księga Kresów Wschodnich” wydawanych jako dodatek do dziennika "Rzeczpospolita". Ale po pierwsze - dodatki do prasy codziennej są ulotne, nie przechowuje się ich tak jak 300-stronicowej książki w twardej okładce. Po drugie - ta seria przestała się ukazywać, wtajemniczeni dodają, że zaprzestani jej wydawania po interwencji ambasady Ukrainy, która uznała przedsięwzięcie za rewizjonistyczne.

Nasz Tacyt

Oczywiście pojęcie "Kresy" jest w tym przypadku umowne. Bo niektóre miasta opisywane przez Nicieję leżały raczej w centrum Polski niż na jej kresach - na przykład ze Lwowa przez długi okres historii bliżej było do zachodniej niż wschodniej granicy Polski. Z kolei kresowymi miastami I Rzeczypospolitej były stolice województw: Kijów, Bracław i leżący dziś na terenie Rosji Smoleńsk. Stańczyk na słynnym obrazie Matejki płakał właśnie nad utratą Smoleńska, ale tak daleko Nicieja nie sięga.

W pierwszych tomach prof. Nicieja zajmował się przede wszystkim miastami leżącymi w tzw. Galicji, czyli w zaborze austriackim - obecnie na terytorium Ukrainy. Ale później rozszerzył swoje zainteresowania o miasta należące dziś do Litwy i Białorusi - pisał m.in. o Wilnie i Grodnie oraz o słynnych miastach dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego (dziś to Białoruś): Nieświeżu i Lidzie.

14 lat, 23 tomy, 113 opisanych miast. To wielka tytaniczna praca. Z tej racji Stanisław Sławomir Nicieja z pewnością zasłużył na miarę Tacyta polskich Kresów. Tacyt był największym historykiem starożytnego Rzymu, Nicieja jest największym dziejopisarzem polskich miast utraconych w wyniku II wojny światowej. Owszem, opowiada ich historię jak gawędziarz, ludzkie losy interesują go bardziej niż cyfry i statystyki - ale właśnie dlatego jest czytany, a jego książki sprzedają się w tysiącach egzemplarzy!

Od Chyrowa do Hnilcza

W 23 tomie autor opisał trzy miasta: Chyrów, Tłumacz (któż z nas wiedział, że takie miasto w ogóle istnieje!), Rozdół oraz dwie wsie: Pałahicze i Hnilcze. Chyrów to miasto słynne dzięki konwiktowi jezuickiemu, jak popularnie nazywano Zakład Naukowo-Wychowawczy Ojców Jezuitów w Chyrowie pod wezwaniem św. Józefa. Była to męska szkoła o statusie gimnazjum, którą ukończyło wielu sławnych Polaków - m.in. budowniczy Gdyni i minister skarbu Eugeniusz Kwiatkowski, poeta Kazimierz Wierzyński, pisarz Ksawery Pruszyński, aktor Kazimierz Junosza-Stępowski, generał Roman Abraham, uczniem konwiktu w Chyrowie był również generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski.

Tłumacz zgodnie z nazwą był miastem poliglotów (dlaczego - można się przekonać, czytając książkę), a Rozdół był miastem dwóch wielkich magnackich rodów: Rzewuskich i Lanckorońskich. A skąd dwie wsie? Z Pałahicz pochodził malarz Henryk Rodakowski, natomiast w Hnilczu urodził się współczesny polski prozaik, publicysta i poeta Stanisław Srokowski, autor wielu książek o tematyce kresowej -  m.in. "Repatriantów" oraz trylogii: "Ukraiński kochanek", "Zdrada", "Ślepcy idą do nieba", natomiast jego opowiadania z tomu "Nienawiść" posłużyły za kanwę filmu Wołyń. Srokowski pisze o Kresach, a jako publicysta drukuje w prawicowej prasie. Dlatego jest całkowicie zamilczany przez tzw. mainstreamową krytykę. - Profesor Przemysław Czapliński, taki guru współczesnej literatury, napisał liczącą 800 stron książkę o prozie polskiej w latach 1976-2020 - mówił Stanisław Nicieja podczas spotkania w Bytomiu. - I nie wymienił tam ani razu nazwiska Stanisława Srokowskiego, a Manueli Gretkowskiej poświęcił 18 stron.

Praca mimo ograniczeń

Przyjaciele Stanisława Sławomira Niciei wiedzą, że pracuje od tytanicznie - mimo problemów zdrowotnych. Spotkała go jedna z najgorszych dolegliwości, jaka dopaść może pisarza: traci wzrok. Pracuje właśnie nad kolejnym tomem, w którym opisze m.in. rodzinny Nowogródek Adama Mickiewicza. I tekst dyktuje swojej żonie Halinie, która ma współudział w powstaniu wszystkich kolejnych książek. A żeby czytać - profesor Nicieja korzysta ze specjalnych skanujących okularów. To wszystko utrudnia i spowalnia pracę, ale kresowy Tacyt się nie poddaje, chociaż jeszcze niedawno zapowiadał, że zakończy swoją Kresową Atlantydę na 20. albo 21 tomie.

To wszystko przypomina historię pochowanego na Cmentarzu Łyczakowskim lwowskiego pisarza i historyka Karola Szajnochy, który stracił wzrok, a mimo to swoje kolejne książki dyktował. W swojej epoce Szajnocha dorównywał popularnością Sienkiewiczowi. Dziś spośród pisarzy zajmujących się historią ze Sławomirem Nicieją konkurować może chyba tylko Sławomir Koper - z tym, że jest on raczej popularyzatorem historii niż historykiem, docierającym do nieznanych dotąd informacji i zapisów.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%