Kuflyuk to "międzynarodowa" pisownia jego nazwiska w transkrypcji anglojęzycznej. W języku polskim powinna ona brzmieć: Stanisław Kufluk. Urodził się w obecnym Iwanowfrankowsku, czyli dawnym Stanisławowie - stolicy województwa w czasach II Rzeczypospolitej.
Rocznik 1983 - kilka dni temu skończył 40 lat. Urodził się zatem w czasach Związku Sowieckiego, ale ma to szczęście, że czasów komunizmu właściwie nie pamięta. Za to wychował się w kręgu kościoła Chrystusa Króla w Stanisławowie. W 1939 roku, kiedy Sowieci zajęli wschodnie tereny Polski - zamienili tę piękną świątynię na magazyn. Dopiero w 1989 roku kościół ten został zwrócony rzymskim katolikom.
Z muzycznej rodziny
Oboje jego rodzice byli muzykami: mama pianistką, a ojciec dyrygentem chóralnym. Mimo to nie zapisali syna do szkoły muzycznej. Po ukończeniu szkoły średniej w Stanisławowie, w tamtejszej Akademii Sztuki chciał studiować dyrygenturę, ale właśnie otworzono tam Wydział Wokalny. Ukończył go z wyróżnieniem i pojechał do Polski - do Opery Śląskiej w Bytomiu i Opery Wrocławskiej na przesłuchania.
- Jako chłopak przyjeżdżałem do Polski, na Śląsk, na wakacyjne kolonie - wspomina Stanisław Kuflyuk. - Byłem wówczas w Rybniku i Bytomiu i właśnie Bytom spodobał mi się szczególnie. Potem była przerwa i przyjechałem tutaj ponownie już jako młody mężczyzna na przesłuchania do opery.
W Bytomiu przesłuchiwał go ówczesny dyrektor Tadeusz Serafin, we Wrocławiu legendarna dyrektor tamtejszej sceny prof. Ewa Michnik. I w obu teatrach zaproponowano mu pracę. Wybrał Wrocław. - Może ktoś nie wierzyć, ale wcześniej w całym życiu na spektaklach operowych byłem 2 albo 3 razy - mówi Kufluk. - We Wrocławiu musiałem się wszystkiego uczyć w przyśpieszonym tempie, bo co co innego mieć głos, a co innego śpiewać na scenie operowej.
Szlify Didura
W 2008 roku otrzymał trzecią nagrodę w kategorii głosów męskich na II Międzynarodowym Konkursie Wokalistyki Operowej im. Adama Didura. - Ten konkurs upewnił mnie, że to jest zawód, który powinienem wykonywać - mówi Kuflyuk. - Pamiętam, że byłem przygotowany na to, że przejdę tylko dwa etapy. Do trzeciego etapu zgłosiłem więc arię z "Cyrulika sewilskiego", której wcześniej nigdy w życiu jeszcze nie śpiewałem. A potem musiałem się jej nauczyć w ciągu jednej nocy. Kolejny konkurs im.Didura - w 2012 roku Stanisław Kuflyuk już wygrał, otrzymując pierwszą nagrodę i Grand Prix.
We Wrocławiu debiutował partią Rangoniego w "Borysie Godunowie". Po dwóch latach przeniósł się do Opery Śląskiej. - W Bytomiu był dla mnie lepszy repertuar - mówi solista. - Zacząłem od "Łucji z Lamermoon" i partii Janusza w Halce. Jego sztandarowy repertuar to partie w tych właśnie tytułach oraz w "Cyruliku sewilskim", "Don Carlosie" i "Don Giovannim".
Dziś jest solistą Opery Śląskiej oraz Teatru Wielkiego w Poznaniu. Przez dwa ostatnie sezony najwięcej śpiewał jednak za granicą, także ze względu na remont na obu jego macierzystych scenach.
Mieszkał w kilku miastach w Polsce i Europie, ale jak mówi: w Bytomiu czuje się świetnie. - To miasto mnie przyciąga - twierdzi Kuflyuk.
Od mszy do sceny
Jak wspomina - śpiewa od zawsze. W kościele w Stanisławowie na jego głosie poznała się siostra Krystyna, więc musiał śpiewać w czasie każdej mszy. - Siostra prosiła , żebym chociaż zaśpiewał "Ciebie prosimy, wysłuchaj nas Panie" - śmieje się artysta. Ale myślałem, że zostanę piosenkarzem rozrywkowym i nigdy nie uczyłem się nut. A teraz cały czas to nadrabiam. Chodzę z tabletem i uczę się nut.
24 lutego ubiegłego roku Rosja zaatakowała Ukrainę. - To, co się wydarzyło 24 lutego i wciąż trwa jest dla nas dramatem. Front ma 1600 kilometrów i codziennie giną na nim młodzi żołnierze - mówi Stanisław Kuflyuk. Solista natychmiast zaangażował się w organizowanie pomocy dla uchodźców z kraju, w którym się wychował. Z wdzięcznością wspomina, że od początku miał w tym wsparcie dyrektora Łukasza Goika i całego zespołu Opery Śląskiej.
Pozaartystyczną pasją Stanisława Kuflyuka jest... wędkarstwo. Mieszka w Szombierkach i w stawie znajdującym się w tej dzielnicy łowi ważące kilka kilogramów karpie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz