Nowoczesna technika i nowoczesne rozwiązania finansowe sprawdzają się wszędzie. Także w bytomskich szaletach miejskich, w których zamontowano właśnie terminale płatnicze. Tak więc jeśli nas przyciśnie, to nie musimy już rozpaczliwie szukać drobnych. Można sięgnąć po kartę, a ona nie musi być złota.
Wspomniane terminale zamontowano w bezobsługowych ubikacjach miejskich ulokowanych na placach Wolskiego i Sikorskiego oraz przy ul. Wallisa na skraju parku miejskiego. Stało się to możliwe na podstawie umowy dotyczącej obsługi płatności jaką gmina podpisała z firmą e-Płatności oraz umowy na obsługę techniczną terminali zawartą z firmą Televend.
Mieszkańców uspokajamy: system płatności jest banalnie prosty w obsłudze. To bardzo ważne, wszak w większości przypadków z szaletu poza domem korzystamy w sytuacji skrajnej. Poganiani nie mamy zatem czasu na skomplikowane procedury, a stres w jakim działamy też nie pomaga.
Guzik mruga na zielono
Na szczęście dobrzy ludzie (może też kiedyś znaleźli się w trudnym położeniu) opracowali wszystko tak, że powinniśmy zdążyć odblokować drzwi. Żeby to zrobić wystarczy do okrągłego czytnika kart w górnej części panelu sterowania przyłożyć kartę debetową lub kredytową, bądź też telefon z możliwością płacenia. System automatycznie pobierze z naszego konta opłatę w wysokości 2 zł. Każdy kto był w wiadomej sytuacji przyzna, że to niewielki koszt.
Co będzie się działo dalej? Otóż na wyświetlaczu panelu sterowania rozpocznie się zliczanie kwoty do zera, a guzik otwierania drzwi zacznie mrugać na zielono. Dla wielu będzie to zielone światło w bardzo mrocznym tunelu lub jak kto woli lampka nadziei na wyzwolenie. Następnie wystarczy już tylko nacisnąć, energicznie (w takim momencie wykrzesanie energii z siebie nie powinno nastręczać większych problemów) pociągnąć za klamkę i wejść, a raczej wbiec z impetem do środka.
Bilon też cię ocali
Uspokajamy ponownie: mimo pojawienia się terminali cały czas za skorzystanie z miejskiej toalety można płacić bilonem. Wydatek ten sam: 2 złote. Sama procedura otwarcia jest identyczna jak przy płatności kartą. Ludziom z monetami też się radośnie zaświeci zielona lampka.
A skąd w ogóle ta oplata? Wprowadzono ją kilka lat temu, żeby zmniejszyć ryzyko dewastacji szaletów. Wcześniej bowiem często nocowali w nich bezdomni, a i wandale mieli nieograniczony dostęp. Dwóch złotych taki wandal poskąpi, więc do środka nie wejdzie i niczego nie zdemoluje. Może demolować na zewnątrz, ale tam za bardzo nie ma się na czym wyżywać.
Reaguj i powiadamiaj
Przypomnijmy też, że mamy również miejskie szalety darmowe. To te działające przy ul. Kościelnej (wypasiony, bo z umywalkami) i przy Chrzanowskiego (też na skraju parku, ale na innym skraju). Są one otwarte codziennie od godz. 7. do 21, więc z dobroci serca radzimy, by od godz. 21. do 7. dobrze się zastanowić zanim wyjdziemy z domu lub odpowiednio się przygotować.
Wszystkie obiekty są codziennie sprzątane przez pracowników Bytomskiego Zakład Usług Komunalnych, natomiast ich ochroną zajmuje się firma ERA. I jeszcze na koniec ważne wezwanie ze strony miasta, warto wziąć je sobie do serca: "Ponieważ obiekty mają służyć wszystkim mieszkańcom apelujemy, aby reagować na akty dewastacji i niezwłocznie powiadamiać Policję i Straż Miejska".
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz