2 maja na bytomskim Rynku w ramach oficjalnego świętowania ułożono liczącą 105 metrów polską flagę. To wspólne dzieło zaangażowanych mieszkańców.
Czemu akurat taka długość? Bo obchodziliśmy też 105. rocznicę wybuchu III Powstania Śląskiego. Z kolei na radzionkowskim Eko-Rynku w Święto Flagi odbyła się biało-czerwona sztafeta zorganizowana przez miasto oraz Stowarzyszenie Cidry Lotajom.
A co prywatnie zrobili bytomianie i radzionkowianie z okazji 2 i 3 maja? Niewiele, jak zwykle zresztą. Flagi narodowe wywieszone w oknach prywatnych domów można policzyć na palcach, no może kilku rąk. Nie praktykujemy tego zwyczaju, nie afiszujemy się z patriotyzmem, nie staramy się pokazać, że jesteśmy dumni z naszego kraju. - Nie przeżyliśmy jakiegoś oblężenia przed majówką, sprzedaż flag narodowych nie wzrosła w jakiś zauważalny sposób - usłyszeliśmy w sklepach mających w ofercie taki właśnie asortyment.
Ta nasza obojętność to bardzo ciekawe i trudne do wyjaśnienia zjawisko. Przecież kiedy polscy piłkarze grają na mistrzostwach świata lub Europy, albo kiedy kibicujemy siatkarzom, czy skoczkom narciarskim gremialnie stajemy się biało-czerwoni. Podczas imprez piłkarskich z udziałem naszych flagi pojawiają się na balkonach, czy są przyczepiane do samochodów. A w halach i na skoczniach mało kto nie afiszuje się z barwami narodowymi. Więc czemu 2 i 3 maja oraz 11 listopada tego nie robimy?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz