Jak już pisaliśmy nie dojdzie do referendum w sprawie odwołania prezydenta Bytomia Mariusza Wołosza i radnych. Dążący do tego komitet zebrał jedynie 65 procent potrzebnych podpisów. Pozostałe 35 procent zakwestionował komisarz wyborczy, a przy okazji wyszło na jaw, że wiele razy posłużono się numerami PESEL ludzi już nieżyjących. Prezydent Wołosz powiadomi w tej sprawie prokuraturę.
Podsumowując swoją porażkę referendyści stwierdzili, że jeszcze raz zabiorą się za szukanie zwolenników swojego planu, a jednocześnie wezwali Wołosza do rezygnacji ze stanowiska. Prezydent Wołosz nie tylko nie zamierza się podawać do dymisji, ale zapowiada, iż złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. - Mając świadomość tego kto i w jaki sposób zbierał podpisy pod inicjatywą referendalną, w trosce o bezpieczeństwo Bytomian, składam zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa fałszerstwa. Będę wnioskował do prokuratora o zabezpieczenie kart z podpisami – za dopuszczanie się nadużyć w sporządzaniu list z podpisami i podrabianie dokumentów może grozić nawet 5 lat pozbawienia wolności. – mówi prezydent Bytomia, Mariusz Wołosz.
O co chodzi? Między innymi o to, że jak się okazało wśród podpisów zakwestionowanych przez komisarza wyborczego znalazło się 179 należących do osób, które już nie żyją. Tymczasem ich numery PESEL widnieją na listach.- Referendum nie będzie – to dobra wiadomość dla mieszkańców, którzy widzą, ile dobrego dzieje się w ich najbliższym otoczeniu mimo nie zawsze sprzyjających okoliczności. Dziękuję za Wasze zaufanie – podsumowuje prezydent Mariusz Wołosz.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz