Plan zrealizowany w stu procentach. Po dwóch pierwszych, rozegranych w Bytomiu meczach półfinałowych koszykarze Polonii Bytom prowadzą 2:0 z RJ House Legion Legionowo. Aby wejść do finału, muszą zwyciężyć jeszcze raz.
W minioną sobotę podopieczni trenera Mariusza Bacika ograli rywali 85:77. Przez sporą część meczu gonili wynik0 i nerwowo było do ostatniej kwarty. W zeszłą niedzielę z kolei to nasi przez większość czasu wyraźnie prowadzili, ale nerwów i tak nie udało się uniknąć. Najważniejsze jednak, że atut własnego parkietu został wykorzystany w pełni i triumfowaliśmy po raz drugi.
W tym drugim pojedynku okazaliśmy się lepsi 79:69. Przesądziły o tym przede wszystkim dwie pierwsze kwarty zakończone rezultatami 22:17 i 22:9. W połowie mieliśmy zatem 18 punktów przewagi i kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Ale kwarta trzecia mocno to zachwiała, bo Legion odrobił 10 punktów (przegraliśmy 15:25).
Silni mentalnie
Na szczęście bytomianie opanowali sytuację i w ostatnich 10 minutach wygrali 20:18. Po raz kolejny okazało się, że są silni mentalnie. A do tego świetnie wchodziły nam trójki - trafiliśmy ich 11. Prowadzimy zatem 2:0, potrzebujemy jeszcze jednego zwycięstwa, by znaleźć się w finale i zawalczyć o awans do 1. Ligi. Teraz rywalizacja przenosi się do Legionowa. Trzeci mecz w najbliższą sobotę, a ewentualnie czwarty (ale po co on komu?) w niedzielę.
Na wynik Polonii złożyli się: Jarosław Giżyński 21 (3x3), Krzysztof Wąsowicz 16 (2x3), Wojciech Leszczyński 15 (3x3), Michał Medes 11, Yewhen Balaban 8 (1x3), Daniel Dawdo 5 (1x3), Paweł Respondek 3 (1x3).
Odsapną tylko w poniedziałek
Po zwycięskim weekendzie trener Bacik mówił tak: - Jestem bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy. Bardzo zależało nam na tym, by wypracować sobie taką przewagę i to nam się udało. Odpoczynku nie będzie zbyt wiele. Zawodnicy tylko w poniedziałek odsapną, a już we wtorek rozpoczynamy kolejną operację "Legionowo" i przygotowujemy się na trzecie starcie. Trzecia kwarta wlała sporo niepokoju, bo uczulałem zawodników w przerwie, że pierwsze 5 minut po przerwie rozstrzygnie o losach meczu. Gdybyśmy odskoczyli na 20/25 punktów to mecz byłby zamknięty. A stało się zupełnie inaczej i musieliśmy drżeć. Złapała nas zadyszka i niefrasobliwość w ofensywie. Po raz kolejny pokazaliśmy jednak ogromną siłę naszego zespołu. W sobotę zespół ciągnął Wojtek Zub, a w tym meczu był bardzo szczelnie kryty i musiał dzielić się piłkami. Ciężar zdobywania punktów na swoje barki wzięli inni zawodnicy i to nas właśnie charakteryzuje.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz