Wiadomości

Zamknij

Kierowniczka Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Bytomiu rezygnuje ze stanowiska

AS 14:07, 15.06.2026 Aktualizacja: 14:26, 15.06.2026
Skomentuj Kierowniczka bytomskiego schroniska rezygnuje ze stanowiska

25 marca 2026, Katarzyna Eberhardt, jednogłośnie wybrana przez konkursową komisję - objęła funkcję kierowniczki bytomskiego schroniska. Na stanowisku przepracowała niespełna 3 miesiące. O swojej rezygnacji poinformowała w niedzielę, 14 czerwca 2026, publikując w sieci obszerne oświadczenie. 

W poniedziałek, 15 czerwca, o pełnej kontroli nad Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt w Bytomiu, dziennikarzy zapewnił prezydent Bytomia Mariusz Wołosz. O miechowicki azyl, włodarz miasta został zapytany w kontekście informacji o rezygnacji ze stanowiska kierowniczki tego miejsca, Katarzyny Eberhardt.

Szefowa lokalnego schroniska, decyzję podjęła m.in. w oparciu o ostatnie wydarzenia związane ze sprawą psa Dunaja. Poniżej pełna treść informacji opublikowanej w mediach społecznościowych byłej kierowniczki schroniska:

OŚWIADCZENIE

w sprawie psa Dunaja i aktualnej sytuacji w Schronisku dla zwierząt w Bytomiu.

W ostatnich dniach wiele osób zaniepokoił los psa Dunaja. Jako kierowniczka schroniska czuję się zobowiązana przedstawić fakty-spokojnie i po kolei.

Funkcję tę objęłam trzy miesiące temu, w otwartym konkursie, z przekonaniem, że mogę realnie poprawić los zwierząt w Bytomiu. Wykazałam niezbędne kompetencje i uzyskałam poparcie komisji konkursowej. Wiem, że społeczność wokół schroniska jest dziś podzielona, a styczniowe wydarzenia nadszarpnęły zaufanie do tej instytucji. Wierzę jednak, że wszystkim nam zależy na tym samym- na dobru psów i kotów. W tym duchu opisuję poniżej, co wydarzyło się z Dunajem.

Pies Dunaj ma 8 lat, jest psem w typie owczarka o wadze blisko 40 kg. Cierpi na zaawansowane zwyrodnienia stawów oraz kręgosłupa i jest poddawany w schronisku leczeniu zgodnie z zaleceniami lekarza weterynarii (a właściwie był, ponieważ został ze schroniska zabrany bez zgody i wbrew obowiazującej procedurze adopcyjnej, a sprawa została zgłoszona policji, o czym napiszę dalej). Jego stan nie pozwala na wyleczenie, ale dzięki lekom i odpowiedniej opiece można zapewnić mu w miarę komfortowe życie.

Moim priorytetem było znalezienie mu domu odpowiedniego dla jego potrzeb, co dotyczy zresztą każdego psa w schronisku. Aktywnie go ogłaszałam i promowałam na grupach we wcześniejszych postach, np. 10 maja, gdzie zaznaczałam, że Dunaj potrzebuje domu z ogrodem (mieszkanie na parterze czy wyżej z windą też byłoby rozwiązaniem).

29 maja osoba związana ze schroniskiem jako zleceniobiorca, na moje zlecenie, zawiozła Dunaja do weterynarza, a następnie nie odwiozła go do schroniska. W schronisku ta osoba pojawiła się następnego dnia, bez psa i domagając się podpisania umowy adopcyjnej, bez wcześniejszego spełnienia warunków procesu adopcyjnego obowiązującego w schronisku. O sytuacji poinformowali mnie pracownicy. Nie było mnie na miejscu więc skontaktowałam się ze wspomnianą osobą telefonicznie. Usłyszałam, że odmawia odwiezienia psa do schroniska i żąda podpisania umowy adopcyjnej. Osoba ta już wcześniej komunikowała, że chce psa

adoptować, ale z zaznaczeniem, że po przeprowadzce- kiedy warunki mieszkaniowe jej na to pozwolą. Na tą chwilę sytuacja mieszkaniowa tej osoby się nie zmieniła, ale z jakiś powodów osoba ta przestała dostrzegać problem zapewniania dobrostanu starszemu, dużemu psu, mającemu poważne problemy z poruszaniem się, w mieszkaniu na piętrze, bez windy.

W obliczu zabrania psa bez zgody i wbrew obowiazującej procedurze adopcyjnej, przekazałam jasną informację: pies musi wrócić do schroniska, a następnie uruchomimy proces adopcyjny i ustalimy, czy zainteresowany może zapewnić psu odpowiednią opiekę. Nigdy wcześniej nie miałam okazji dowiedzieć się więcej o warunkach jakie proponuje wspomniana osoba, nie został przeprowadzony proces adopcyjny, który polega w szczególności na złożeniu ankiety adopcyjnej oraz rozmowie przedadopcyjnej w celu usatelnia czy potrzeby psa w nowym domu będą spełnione. Ponadto zachowanie osoby:

-nieodwiezienie psa do schroniska po zakończeniu realizacji zlecenia w ramach umowy ze schroniskiem,

-brak chęci wyjaśnienia sytuacji i odmowa oddania psa (mam smsy, które wymieniliśmy)

poważnie nadszarpnęło moje zaufanie do wspomnianego człowieka. Ponadto jego zachowanie było wbrew obowiązującym przepisom.

Powierzenie mu w tych okolicznościach zwierzęcia w moje ocenie było niedopuszczalne. Finalnie pies po kilku godzinach został oddany.

W dniu 1 czerwca osoba zgłosiła się do

schroniska, wypełniła ankietę adopcyjną i oczekiwała umowy na psa. Rozmowa adopcyjna nie przebiegła jednak pomyślnie: komunikacja była utrudniona, emocjonalna, zainteresowany adopcją nie umiał/nie chciał odpowiedzieć na pytanie jak rozwiąże kwestię pierwszego piętra i schodów, które pies będzie musiał każdego dnia co najmniej trzykrotnie pokonywać. Do rozmów zostali włączeni moi przełożeni i moje stanowisko znalazło poparcie. Skonsultowałam sprawę z lekarzem weterynarii i otrzymałam wskazanie wyboru domu bez schodów. Na tym etapie adopcja była niemożliwa, przede wszystkim ze względu na bardzo niejasną komunikację i brak pewności jak będzie przebiegała opieka nad psem.

Mimo mojej decyzji i braku umowy adopcyjnej, 10 czerwca pies został ponownie zabrany ze schroniska bez zgody i wbrew obowiazującej procedurze adopcyjnej. Sprawa została zgłoszona do przełożonych i policji. To nie jest kwestią mojej decyzji, tylko moim obowiązkiem: nikt nie może zabierać zwierzęcia ze schroniska bez ustalenia i odpowiednich dokumentów. Na chwilę obecną jak ustaliła Policja pies przebywa w nieznanej nam lecznicy. Schronisko nie ma kontroli nad jego losem, a w internecie rozpoczęła się nagonka i szerzenie nieprawdziwych informacji, którym kategorycznie zaprzeczam.

NIEPRAWDĄ JEST:

- że pies Dunaj miał zostać uśpiony

- że schronisko nie leczy psa

- że schronisko chce trzymać psa/uśpić go dla korzyści majątkowych

- że osoba zainteresowana adopcją nie została wysłuchana i nie było chęci porozumienia

- że w schronisku powielane są złe praktyki z czasów przed zmianą kierownictwa.

Z największą radością wydałabym Dunaja do adopcji w każdej chwili, osobie, która spełniłaby wymagania adopcyjne. Wybierając domy dla zwierząt moim priorytetem jest aby zapewnić im warunki adekwatne do potrzeb i uchronić przed dalszym cierpieniem. Kieruję się moją

wiedzą zdobytą w czasie studiów i praktyki zawodowej, opinią weterynarzy oraz

pracowników.

W przypadku Dunaja codzienne chodzenie po schodach jest równoznaczne z cierpieniem, na co nie wyraziłam zgody. Gdyby zainteresowany adopcją przedstawił mi konkretny plan, jak zamierza rozwiązać tę kwestię moglibyśmy dojść do porozumienia. Ale chęci porozumienia nie było.

W piątek otrzymałam informację, że Pan Prezydent Mariusz Wołosz podjął decyzję o oddaniu Dunaja pod opiekę wspomnianej wyżej osobie, która zabrała psa ze schroniska bez zgody i wbrew obowiazującej procedurze adopcyjnej, co zostało zgłoszone policji. Wcześniej oprócz nagonki w Internecie, otrzymywaliśmy informacje o groźbach protestów pod schroniskiem. W sprawę Dunaja zaangażował się Radny Maciej Bartków, stając po stronie osoby, która dopuściła się wyżej opisanego naruszenia przepisów. Trudno oprzeć się wrażeniu, że dobro Dunaja zostało podporządkowane politycznym interesom i medialnej presji.

W obliczu wszystkiego, co opisałam wyżej postanowiłam zrezygnować z kierowania schroniskiem.

Ostatnią moją aktywnością jako kierownika schroniska było przygotowanie pisma do Pana Prezydenta w sprawie powołania Gminnego Zespołu ds. Zwierząt, który składałby się m.in. z przedstawicieli ogólnopolskich i lokalnych organizacji prozwierzęcych, Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej, lekarzy weterynarii oraz radcy prawnego. Celem działania Zespołu ma być w szczególności konsultowanie decyzji i sytuacji budzących wątpliwości, zwłaszcza wtedy, gdy wymagają one szerszej perspektywy, uwzględnienia różnych punktów widzenia lub dodatkowej oceny.

Niezależnie od nacisków, opinii celebrytów, burzy komentarzy, obelg kierowanych w moją stronę: będę stała po stronie psów i kotów. Dobro zwierząt rozumiem inaczej niż osoby kwestionujące moją decyzję i chcę przy tym pozostać. Jednocześnie nie chcę, żeby moje działania na rzecz zwierząt były uzależnione od polityki.

Moim celem jest przedstawienie mojej perspektywy, a nie wywoływanie kolejnej dyskusji, dlatego już w momencie zamieszczania tego oświadczenia wyłączam komentowanie.

(AS)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%