Czy diecezja katowicka ma pecha? [Opinia]

  • Data:
  • Autor: Marcin Hałaś
Autor zdjęcia: Wikipedia

Diecezja katowicka, do której należą dwie bytomskie parafie: św. Jana Nepomucena w Łagiewnikach i św. Stanisława na Sójczym Wzgórzu oraz parafie w Radzionkowie, miała w ostatnim czasie pecha. Nie pecha w ogóle, ale pecha do ziemskiego pasterza. Przed laty diecezja katowicka posiadała wybitnego biskupa Herberta Bednorza, następnie zaś jego godnego następcę arcybiskupa Damiana Zimonia. A potem przyszedł Wiktor Skworc. Przyznam, że w jakiś sposób współczułem księżom diecezji katowickiej. Z jednej strony winni byli swojemu biskupowi posłuszeństwo i szacunek. Z drugiej strony - o szacunek trudno, jeśli wiedzieli, co arcybiskup Skworc miał za uszami.

I nie mam na myśli tylko uwikłania Skworca w kontakty z oficerami SB w czasach, gdy był sekretarzem biskupa Bednorza oraz kanclerzem kurii diecezjalnej w Katowicach (twierdził, że spotykał się z nimi za zgodą i wiedzą biskupa Bednorza).

Chodzi przede wszystkim o czas, w którym Skworc był ordynariuszem diecezji tarnowskiej. Działał tam homoseksualny pedofil - ksiądz Stanisław P. Po tym jak został on oskarżony o czyny pedofilskie - Skworc odwołał zboczeńca z parafii, ale nie powiadomił ani prokuratury świeckiej, ani Watykanu. Wysłał za to księdza-zboczeńca do pracy w parafii na Ukrainie, gdzie krzywdził on kolejnych chłopców. Jeśli więc Skworc działał tak z naiwności albo głupoty - umożliwił zboczeńcowi kontynuowanie okrutnych czynów. Jeśli zaś je celowo tuszował - dopuścił się rzeczy strasznej.

Nie można być "w połowie w ciąży", tymczasem Skworc został ukarany "w połowie" i to w mniejszej połowie. Zrzekł się funkcji w Episkopacie, ale pozostał do emerytury metropolitą katowickim, co kładło się cieniem na całej diecezji.

Potem na nowego arcybiskupa katowickiego papież Franciszek powołał pochodzącego z Bytomia Adriana Galbasa. I to dla diecezji katowickiej był powiew odnowy. Galbas nie tylko nie był niczym obciążony, ale też prezentował zupełnie inny styl biskupstwa niż hierarcha Skworc: otwarty na bezpośredni kontakt z wiernymi, przystępny, blisko "zwykłych" parafii.

Ale nie minęło półtora roku i papież Franciszek Galbasa przeniósł, czy też awansował na metropolitę warszawskiego. I to jest kolejny pech Kościoła katowickiego, bo Galbas Śląsk zna i rozumie. Nic dziwnego, że świeccy wierni z Katowic komentowali decyzję papieża, najdelikatniej mówiąc, bez entuzjazmu. Wskazywali, że biskup jest zaślubiany diecezji, że staje się jej ojcem, więc wyrywać go z niej nie należy.

Czy arcybiskup Adrian Galbas jako metropolita warszawski odegra ważną rolę w Episkopacie Polski i Kościele Powszechnym? Odpowiedź na to pytanie to kwestia dalszej przyszłości.

Za to już wkrótce przekonamy się, jakiego ordynariusza i metropolitę otrzyma diecezja katowicka. Czy będzie to biskup o umyśle i sercu otwartym na powiew Ducha Świętego, na wiernych i na współczesny świat? Oby tak się stało, bo inaczej będzie można mówić, że pech się nie skończył.

Ocena: 4,33
Liczba ocen: 6
Oceń ten wpis

Komentarze

  • Latający Ślązak
    Zabrze: ksiadz-waldemar-c-zostal-prawomocnie-skazany-najblizsze-lata-spedzi-w-wiezieniu
    Podobnie w diecezji gliwickiej.
    Farorz z Miechowic nic nie widział, co się dzieje na Jego farze?
    Każdy widział ks.Waldemara, jak w soboty kabrioletem w cywilnym ubraniu wyjeżdża z fary...
    Kościół pustawy, chociaż mniej mszy w niedzielę.
    Do pierwszej Komunii Św. w przyszłym roku ma przystąpić ok. 30-35 % dzieci...
  • Marcin Hałaś
    Re: Ateista. Oczywiście masz rację. Połowy są równe, większa jest część. Tu napisałem tak ze względu na zacytowanie powiedzenia "nie można być w połowie w ciąży". Pozdrawiam.
  • Ateista
    Nie ma czegoś takiego jak mniejsza połowa jest tylko mniejsza część.

Partnerzy