Diecezja katowicka, do której należą dwie bytomskie parafie: św. Jana Nepomucena w Łagiewnikach i św. Stanisława na Sójczym Wzgórzu oraz parafie w Radzionkowie, miała w ostatnim czasie pecha. Nie pecha w ogóle, ale pecha do ziemskiego pasterza. Przed laty diecezja katowicka posiadała wybitnego biskupa Herberta Bednorza, następnie zaś jego godnego następcę arcybiskupa Damiana Zimonia. A potem przyszedł Wiktor Skworc. Przyznam, że w jakiś sposób współczułem księżom diecezji katowickiej. Z jednej strony winni byli swojemu biskupowi posłuszeństwo i szacunek. Z drugiej strony - o szacunek trudno, jeśli wiedzieli, co arcybiskup Skworc miał za uszami.
Chodzi przede wszystkim o czas, w którym Skworc był ordynariuszem diecezji tarnowskiej. Działał tam homoseksualny pedofil - ksiądz Stanisław P. Po tym jak został on oskarżony o czyny pedofilskie - Skworc odwołał zboczeńca z parafii, ale nie powiadomił ani prokuratury świeckiej, ani Watykanu. Wysłał za to księdza-zboczeńca do pracy w parafii na Ukrainie, gdzie krzywdził on kolejnych chłopców. Jeśli więc Skworc działał tak z naiwności albo głupoty - umożliwił zboczeńcowi kontynuowanie okrutnych czynów. Jeśli zaś je celowo tuszował - dopuścił się rzeczy strasznej.
Potem na nowego arcybiskupa katowickiego papież Franciszek powołał pochodzącego z Bytomia Adriana Galbasa. I to dla diecezji katowickiej był powiew odnowy. Galbas nie tylko nie był niczym obciążony, ale też prezentował zupełnie inny styl biskupstwa niż hierarcha Skworc: otwarty na bezpośredni kontakt z wiernymi, przystępny, blisko "zwykłych" parafii.
Ale nie minęło półtora roku i papież Franciszek Galbasa przeniósł, czy też awansował na metropolitę warszawskiego. I to jest kolejny pech Kościoła katowickiego, bo Galbas Śląsk zna i rozumie. Nic dziwnego, że świeccy wierni z Katowic komentowali decyzję papieża, najdelikatniej mówiąc, bez entuzjazmu. Wskazywali, że biskup jest zaślubiany diecezji, że staje się jej ojcem, więc wyrywać go z niej nie należy.
Za to już wkrótce przekonamy się, jakiego ordynariusza i metropolitę otrzyma diecezja katowicka. Czy będzie to biskup o umyśle i sercu otwartym na powiew Ducha Świętego, na wiernych i na współczesny świat? Oby tak się stało, bo inaczej będzie można mówić, że pech się nie skończył.
Komentarze