One są wielkie, niepokonane, po prostu fenomenalne i to od długich lat. Hokeistki Polonii Bytom sięgnęły po mistrzostwo kraju. Zrobiły to po raz jedenasty z rzędu i piętnasty w dziejach. W trzecim meczu finału THLK pokonały na wyjeździe Kojotki Naprzód Janów 2:1 i w serii do trzech zwycięstw triumfowały 3:0. Kiedy wróciły do Bytomia, czekali na nie rozentuzjazmowani fani.
Po dwóch pierwszych rozegranych na Lodowisku im. Braci Nikodemowiczów finałowych starciach podopieczne trenera Andrzeja Secemskiego prowadziły 2:0. Nikt nie ukrywał, że w sobotę, 28 marca jechały do Janowa z wielką nadzieją na zwycięstwo i zamknięcie sprawy w trzech pojedynkach, co podkreślałoby ich dominację. Ta była ogromna. W sezonie zasadniczym nie przegrały ani razu, ani razu tez nie musiały grać dogrywki, czy karnych. Zawsze okazywały się lepsze od swych rywalek po trzech tercjach, a najczęściej je deklasowały.
Z Kojotkami, z którymi o złoto walczyły po raz trzeci z rzędu już tak nie było, ale też przewaga Polonii ani przez chwilę nie podlegała dyskusji, jak to było chociażby przed rokiem. Sobotni mecz też przebiegał pod dyktando niebiesko-czerwonych. One też wygrały pierwszą tercję 1:0, a trafienie zaliczyła Barbara Mitukiewicz.
Puchar w górę
W drugiej odsłonie rywalizacja nadal była ostra, obydwie drużyny stwarzały sobie okazje, ale to nasze zawodniczki wciąż były lepsze. I potwierdziły to zdobywając drugiego gola. Tym razem na listę strzelców wpisała się niezawodna Karolina Późniewska. Tercja trzecia to nerwowe ataki chcących odwrócić losy finału i dać sobie nadzieję miejscowych oraz spokojna postawa bytomianek. Na półtorej minuty przed końcem janowianki zdobyły honorowe trafienie, ale na więcej już im obrończynie tytułu nie pozwoliły.
Po ostatniej syrenie wszystkie nasze hokeistki wskoczyły na lód i rozpoczęło się szaleństwo. Dla niektórych hokeistek był to już któryś medal do kolekcji, ale radość wcale nie okazała się mniejsza. Po paru chwilach zawodniczki Polonii triumfalnie uniosły wręczony im przez wiceprezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie Martę Zawadzką puchar potwierdzający, że znowu są najlepsze w Polsce. Nie ma na nie siły od lat, co swymi chóralnymi śpiewami potwierdzali kibice bytomscy, którzy licznie wybrali się do Janowa.
Race zapłonęły
Dalsze świętowanie miało już miejsce przed bytomskim lodowiskiem. Autokar wiozący świeżo upieczone mistrzynie Polski przyjechał tam przed godziną 22. Pilotowało go auto, przez opuszczone szyby którego wystawiono palące się na czerwono race.To był triumfalny przejazd.
Na miejscu na hokejowe dominatorki czekało kilkuset kibiców ubranych w hokejowe bluzy i trzymających niebiesko-czerwone flagi. Kiedy zawodniczki wyszły na zewnątrz, wystrzeliły race i zapłonęły świece dymne, a kibice na przemian zaczęli śpiewać i skandować: "Mistrz, mistrz Polonia!", "Tylko Polonia, ona na zawsze w sercach naszych jest" oraz "Dziękujemy, dziękujemy!". Dziękowały też przeszczęśliwe mistrzynie, które trzymając się za ramiona zatańczyły wkoło z pucharem i skandowały nazwisko swego trenera.
Pamiątkowe zdjęcia
Z parkingu przed lodowiskiem świętowanie przeniesiono do sali konferencyjnej lodowiska. Tam z gratulacjami dla najlepszej drużyny w kraju pospieszył prezydent Mariusz Wołosz. A kibice nie pozwolili hokeistkom wyjść, zanim nie zrobili sobie z nimi pamiątkowych zdjęć. Feta trwała i trwała.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz