Od 11 lat Monika Tobiańska-Porc prowadzi w Bytomiu pracownię rysunku i malarstwa Kryklok.
Fasada kamienicy przy pl. Wolskiego 6 nie wygląda imponująco. Na parterze dwa pustostany, witryna jednego zabita jest "deskami", czyli płytą OSB. Tymczasem w oficynie tego budynku znajduje się przestrzeń sztuki i kreatywności, czyli pracownia Kryklok.
Pracownię Kryklok założyła Monika Tobiańska-Porc. Jest artystką, absolwentką katowickiej Akademii Sztuk Pięknych na kierunku malarstwo. Po studiach "została" na tej uczelni i przez 3 lata była asystentką w pracowni malarstwa prof. Zbigniewa Blukacza. Potem pracowała m.in. jako wykładowca rysunku odręcznego w Wyższej Szkole Zarządzania im. Jerzego Ziętka w Katowicach. Aż wreszcie postanowiła uczyć "na swoim", czyli we własnej pracowni. - Kiedy byłam licealistą, powtarzałam, że nigdy w życiu nie zostaną nauczycielką - wspomina pani Monika. - A potem okazało się, że lubię i chyba umiem uczyć.
Sentyment do Bytomia
Urodziła się w Czeladzi, mieszka w Piekarach Śląskich, ale mówi że największy sentyment czuje do Bytomia. W naszym mieście ukończyła I LO im. Jana Smolenia, a potem tutaj założyła swoją pracownię - w oficynie kamienicy przy placu Wolskiego, z jednym oknem wychodzącym prosto na dworzec kolejowy. - Jestem także malarką, miałam malutką pracownię we własnym mieszkaniu - opowiada. - A potem, kiedy urodziły się moje dzieci, musiałam zlikwidować pracownię w mieszkaniu, szukałam jakiejś klitki na własne obrazy i skończyło się na 80 metrach przy placu Wolskiego.
W Krykloku rysunku i malarstwa uczy się młodzież i dorośli. W pierwszym zamierzeniu miały to być kursy przygotowawcze do egzaminów na Akademię Sztuk Pięknych, ale zainteresowanie okazało znacznie większe. Dlatego dzisiaj są również grupy dziecięce oraz dorosłych. Na kursy i zajęcia w Krykloku przychodzi już około 100 osób, dlatego jego "kadra pedagogiczna" to dzisiaj oprócz pani Moniki - także cztery inne osoby, czyli zespół artystów z pasją i zacięciem pedagogicznym.
Oprócz tego w Krykloku prowadzone są zajęcia z ceramiki artystycznej: w pracowni jest koło garncarskie i piec do wypalania. - Był taki moment, kiedy obraziłam na malarstwo i wtedy nauczyłam się ceramicznego rzemiosła - mówi pani Monika. A nazwa Kryklok? - Nie jestem Ślązaczką, ale szukając nazwy pracowni przejrzałam cały słownik języka śląskiego - mówi Tobiańska-Porc. Do środy 22 kwietnia w galerii Rotunda Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bytomiu można oglądać wystawę prac podopiecznych pracowni Kryklok. To już trzecia taka ekspozycja w tym miejscu. Tym razem pani Monika narzuciła swoim uczniom ramy - prezentowane są miniatury: rysunki i obrazki o wymiarach 20 na 20 centymetrów.
Wystawy w różnych galeriach
Ale Monika Tobiańska-Porc jest także artystką. Była stypendystką marszałka województwa śląskiego, swoje prace pokazywała na licznych wystawach zbiorowych i indywidualnych - m.in. w bytomskiej SquArt Gallery. W listopadzie 2022 roku zaprezentowała tam wystawę zatytułowaną „Wesołyje kartinki” („Zabawne obrazki”). Wbrew tytułowi - nie było w tym nic wesołego, bo krył się pod nim cykl obrazów namalowanych w oparciu o fotografie pochodzące z pierwszych 150 dni wojny w Ukrainie. W zeszłym roku swoją twórczość prezentowała we wrocławskiej galerii "U Kosałki", a a tym roku w "Innym Śląsku" w Tarnowskich Górach. Swoje prace podpisuje: Nica Porc. Pod takim nickiem można znaleźć jej artystyczny profil na Instagramie.
Fasada kamienicy przy placu Wolskiego nie wygląda reprezentacyjnie, ale ma się to zmienić. - Planuję zamontować tu neon z napisem Kryklok, żeby ludzie nas zobaczyli - cieszy się artystka.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz