Parafialny odpust oraz Festiwal Kuchni Polowych - pod znakiem tych przedsięwzięć minął czwartek 4 czerwca w Miechowicach.
Uroczystość Bożego Ciała to także dzień odpustu w kościele pod tym właśnie wezwaniem w Miechowicach. Jarmark odpustowy w miechowickiej parafii Bożego Ciała należy do największych w diecezji gliwickiej - pod względem ilości stoisk. Można było kupić rozmaite odpustowe "badziewia" oraz tradycyjne słodycze: kokosanki i makrony.
Kto chciał pojeść bardziej konkretnie, musiał przejść na dziedziniec położonego nieopodal Schronu Miechowice, gdzie zorganizowano II Festiwal Kuchni Polowych. "Zapomnij o sterylnych restauracjach – tutaj rządzi żeliwny kocioł, autentyczna receptura i zapach palonego drewna" - reklamowali imprezę organizatorzy.
Przyjechało kilkanaście kuchni polowych - w większości działających przy grupach rekonstrukcji historycznych i pasjonatów wojskowości. Byłą więc kuchnia polowa armii sowieckiej, a tuż obok zupę wydawali ubrani w kilty rekonstruktorzy tradycji szkockich. Oni serwowali mulligatawny, czyli najsłynniejszą zupę kolonialną armii brytyjskiej, robioną z soczewicy i mleka kokosowego, na mięsnym wywarze. Nazwa tej potrawy wywodzi się z języka tamilskiego i oznacza "pieprzową wodę", czyli potrawa nie należy do dań łagodnych.
Kto wolał bardziej swojskie smaki - miał do wyboru m.in. grochówkę, niezwykle tłusty żurek, zupę ogórkową, bigos albo krokiety. Nie zabrakło innych atrakcji - krótkiego występu Orkiestry Dętej Bytom oraz dmuchanych zamków dla dzieci.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz