Zamknij

Piąta strona Bobrka - opinia

Mirosław Górka Mirosław Górka 10:54, 07.01.2026 Aktualizacja: 10:56, 07.01.2026
Skomentuj Dymy nad Bobrkiem Dymy nad Bobrkiem

30 grudnia z kopalni Bobrek wyjechała ostatnia tona węgla. Bez fanfar, bez szerokich uśmiechów. Wypowiedzi górników były stonowane, oszczędne, odwołujące się do historii. A ta historia jest ciężka. Dosłownie i symbolicznie. Bo Bobrek to nie tylko zakład pracy. To instytucja sensu, rytmu dnia, społecznej hierarchii. Sto lat wydobycia to kilka pokoleń ludzi, którzy wiedzieli, kim są i gdzie jest ich miejsce w świecie.

Często bywam na osiedlu patronackim na Bobrku. Jednym z piękniejszych na Górnym Śląsku. Miejscu zaprojektowanym z rozmachem i myślą o wspólnocie. Dla górników, hutników, dla rodzin. Pierwsze domy powstawały jeszcze w XIX wieku, bo przemysł potrzebował rąk do pracy, a miasto rozwijało się razem z nim. Transformacja przyszła później. Umówmy się, nie przebiegła do końca zgodnie z założeniami. Zmieniła się gospodarka, ale nie zmieniły się wszystkie warunki życia, relacje społeczne i mechanizmy radzenia sobie z kryzysem.

Wpompowano tam ogromne pieniądze z Europejskiego Funduszu Społecznego. Kto pracuje w pomocy społecznej, ten pamięta projekty systemowe. Konsultacje, diagnozy, animacje, miejsca integracji. Bytom dostał nawet specjalną pulę na drugie życie Bobrka i kilku innych miejsc. Ponad 30 milionów euro z Obszaru Strategicznej Interwencji. Przez moment uruchomiono energię, pojawiła się narracja zmiany, poczucie, że ktoś słucha. Było kolorowo, było gwarno, było wesoło. Przez chwilę naprawdę powiało nadzieją.

Tylko że projekty mają swoje ramy czasowe, a życie społeczne nie działa w cyklach budżetowych. Środki się skończyły, a strukturalne problemy zostały. Dziś Bobrek marnieje, umiera w biały dzień. Trudno nie słyszeć w głowie słów Skrzeka i Miuosha: „O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień”. Zamknięcie kopalni, odprawy, koniec wydobycia to nie tylko decyzja ekonomiczna. To utrata kolejnego filaru stabilności. Z doświadczeń innych osiedli patronackich wiem, że w takich momentach zaczyna działać dobrze znany mechanizm degradacji. Najpierw pojawiają się sklepy monopolowe, potem lombardy i skupy złomu. Klasyk.

To nie jest zarzut. Ani wobec pracowników MOPR, ani wobec miasta. To troska wynikająca z doświadczenia. W takich momentach pomoc społeczna przestaje być dodatkiem, a staje się systemem podtrzymywania życia miasta. Wentylem bezpieczeństwa, który przejmuje napięcia, zanim zamienią się w kryzys otwarty. Tu nie pomogą kolejne reformy, przekształcenia struktur ani nowe nazwy starych działań. Potrzebne jest realne wzmocnienie instytucji pomocowych. Stabilne, długofalowe, oparte na zaufaniu. Bo tylko one są dziś gwarantem, że Bobrek ten czas przetrwa. Nie w folderze promocyjnym, ale w codziennym życiu ludzi.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%