30 grudnia z kopalni Bobrek wyjechała ostatnia tona węgla. Bez fanfar, bez szerokich uśmiechów. Wypowiedzi górników były stonowane, oszczędne, odwołujące się do historii. A ta historia jest ciężka. Dosłownie i symbolicznie. Bo Bobrek to nie tylko zakład pracy. To instytucja sensu, rytmu dnia, społecznej hierarchii. Sto lat wydobycia to kilka pokoleń ludzi, którzy wiedzieli, kim są i gdzie jest ich miejsce w świecie.
Często bywam na osiedlu patronackim na Bobrku. Jednym z piękniejszych na Górnym Śląsku. Miejscu zaprojektowanym z rozmachem i myślą o wspólnocie. Dla górników, hutników, dla rodzin. Pierwsze domy powstawały jeszcze w XIX wieku, bo przemysł potrzebował rąk do pracy, a miasto rozwijało się razem z nim. Transformacja przyszła później. Umówmy się, nie przebiegła do końca zgodnie z założeniami. Zmieniła się gospodarka, ale nie zmieniły się wszystkie warunki życia, relacje społeczne i mechanizmy radzenia sobie z kryzysem.
Wpompowano tam ogromne pieniądze z Europejskiego Funduszu Społecznego. Kto pracuje w pomocy społecznej, ten pamięta projekty systemowe. Konsultacje, diagnozy, animacje, miejsca integracji. Bytom dostał nawet specjalną pulę na drugie życie Bobrka i kilku innych miejsc. Ponad 30 milionów euro z Obszaru Strategicznej Interwencji. Przez moment uruchomiono energię, pojawiła się narracja zmiany, poczucie, że ktoś słucha. Było kolorowo, było gwarno, było wesoło. Przez chwilę naprawdę powiało nadzieją.
Tylko że projekty mają swoje ramy czasowe, a życie społeczne nie działa w cyklach budżetowych. Środki się skończyły, a strukturalne problemy zostały. Dziś Bobrek marnieje, umiera w biały dzień. Trudno nie słyszeć w głowie słów Skrzeka i Miuosha: „O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień”. Zamknięcie kopalni, odprawy, koniec wydobycia to nie tylko decyzja ekonomiczna. To utrata kolejnego filaru stabilności. Z doświadczeń innych osiedli patronackich wiem, że w takich momentach zaczyna działać dobrze znany mechanizm degradacji. Najpierw pojawiają się sklepy monopolowe, potem lombardy i skupy złomu. Klasyk.
To nie jest zarzut. Ani wobec pracowników MOPR, ani wobec miasta. To troska wynikająca z doświadczenia. W takich momentach pomoc społeczna przestaje być dodatkiem, a staje się systemem podtrzymywania życia miasta. Wentylem bezpieczeństwa, który przejmuje napięcia, zanim zamienią się w kryzys otwarty. Tu nie pomogą kolejne reformy, przekształcenia struktur ani nowe nazwy starych działań. Potrzebne jest realne wzmocnienie instytucji pomocowych. Stabilne, długofalowe, oparte na zaufaniu. Bo tylko one są dziś gwarantem, że Bobrek ten czas przetrwa. Nie w folderze promocyjnym, ale w codziennym życiu ludzi.
0 2
Drogie Życie Bytomskie, przeczytałem i nie wierzę co publikujecie.
Pan Mirosław twierdzi, że często bywa w dzielnicy Bobrek i PROROKUJE Z DOŚWIADCZENIA, że po zamknięciu kopalni mieszkańcy dzielnicy stracą pracę, że dzielnica podupadnie i powstaną sklepy monopolowe i lombardy....
Takich bzdur na Waszych łamach jeszcze nie czytałem.
Jedno pytanie, czy jest chociaż jeden górnik Kopalni Bobrek mieszkający w dzielnicy Bobrek?
0 2
PS. Mam młodego sąsiada pracującego na Bobrrku, który musi dopracować w sumie do trzech lat pracy na kopalni, teraz na innej, by dostać 170 tysięcy odprawy.
Kilkanaście lat temu pisałem o dotowaniu przez Państwo/Nas Kopalni Piekary, wtedy wychodziło ponad 4 tysiące na jednego zatrudnionego miesięcznie.
Pan Mirosław, to pewnie ten lanncer z Rybnika, pracownik opieki społecznej....
Sami napiszcie jaki wpływ ma zamknięcie Kopalni Bobrek na Bytom, dobry i zły, a nie takie c....... publikować.
2 1
Ile pieniędzy poszło na marne z tych projektów. jakby to zliczyć to niejeden familok by uratowano w Bytomiu.pić pili i pić będą a jak zaczną likwidować grube to przed i po pracy będzie halba, żymła,wuszt. dupowatość Ślązaków!!!!!!
2 0
Moge napisać tylko tyle - sama PRAWDA! Pracowałam jakiś czas przy tych projektach. W większości te pieniądze zostały przejedzone przez wynagrodzenia. Możecie czarować ale Bobrek nie zmienil sie od tych milionów. Obecnie jestem juz poza tym systemem. Zdrowsza, szczęśliwsza. Zmiany sa potrzebne nie trzeba do tego dotacji. Zmiany sa potrzebne w nas. Odwagi!
2 0
Czy to przypadkiem nie wy pisaliście o aferze z byłym dyrektorem mopr bytom? Tam coś bylo nie tak z unijna kase na projekty. Placenie za bycie uwzglednionym w projekcie. Dobrze pamietam?
0 0
Sama prawda. Może trzeba być spoza Bytomia żeby na temat Bobrka spojrzeć rozsądnie?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz