Kilka tygodni temu opublikowałem w tym miejscu felieton zatytułowany "Plusy i minusy systemu kaucyjnego". Teraz widzę, że w całej tej zabawie zdecydowanie przeważają minusy. Nadeszła ciepła wiosna, zaraz będzie gorące lato. Pijemy, a więc i kupujemy, w tym czasie więcej napojów, wody mineralnej, piwa. I butelkomaty zaczynają się zatykać. Chcę oddać 3 butelki, a przede mną stoi człowiek z pełnym workiem i wrzuca po jednej butelce. Muszę więc tracić czas, którego mi szkoda. Innym razem podchodzę i cieszę się, że nikogo przy butelkomacie nie ma. A on "częstuje" mnie komunikatem o przepełnionym pojemniku. W sklepach, gdzie butelki i puszki przyjmuje kasjerka to już w ogóle... Pani musi kod kreskowy z każdej butelki zeskanować ręcznie. Czas mija i mija... Pół biedy, jeśli jest to pracownik na specjalnym stanowisku (jak np. w Auchan). Ale przy ogólnej kasie tworzy się kolejka. A jeżeli ktoś przyniósł butelki wyciągnięte ze śmietnika? Kasjerka je skanuje, a za chwilę tymi samymi dłońmi dotyka moich zakupów spożywczych.
Ostatnio przy Kauflandzie widziałem groteskową scenę jakby żywcem wyjętą z "Misia". Facet targał firmową skrzynkę browaru, a w nim butelki po jednym rodzaju piwa. Kiedyś oddawał całą skrzynkę w informacji i kupował następną. Teraz każdą butelkę wrzucał do butelkomatu (zamiast 20 sekund zajęło mu to kilka minut), a potem z pustą skrzynką szedł do sklepu po nowe piwa. A te butelki ktoś potem segregował, chyba że od razu szły na stłuczki.
Znajomy pochwalił się, że na puszkach i butelkach zarobił 30 złotych za jednym razem. Wyprowadziłem go z błędu - niczego nie zarobił, tylko odzyskał własne pieniądze doliczone do ceny jako kaucja, a na dodatek stracił czas. A w ogóle, to odnoszę wrażenie, iż zamiast systemu kaucyjnego stworzono w Polsce drugi system zbiórki odpadów – taki ekskluzywny, bo odpady są już posortowane. Kto na tym zarabia? Zapewne ci, którzy zarobić na tym mieli: producenci automatów do przyjmowania opakowań oraz operatorzy systemu kaucyjnego, do których trafiają nie tylko posegregowane surowce wtórne, ale także kaucje z nie oddanych opakowań. W ekskluzywnym systemie zbiórki odpadów nie trzeba zatrudniać pracowników. Bo jest nim - śmieciarzem - każdy z nas, który za darmo odnosi butelki, traci na to czas i jeszcze się cieszy, że mu oddali jego własne pieniądze.
Na zakończenie kolejna pointa: odezwał się Urząd Skarbowy i ogłosił, że jeśli ktoś odzyskuje kaucję z butelek, które zbiera (np. na śmietnikach, restauracjach, czy nawet po sąsiadach) to od otrzymanej kwoty powinien zapłacić podatek dochodowy. Zwykła pazerność organów skarbowych czy kolejna cegiełka tragifarsy?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz