Zamknij

Ile milionów ukradł farorz? [opinia]

Marcin Hałaś Marcin Hałaś 16:18, 21.01.2026 Aktualizacja: 16:24, 21.01.2026
Skomentuj

Po całej Polsce niesie się nowina: w Bytomiu ksiądz proboszcz ukradł 30 milionów złotych. Bo jak informuje np. Radio RMF FM: "Dziesięć osób, w tym dwóch byłych proboszczów bytomskich parafii, stanie przed sądem w związku z nieprawidłowościami przy ubieganiu się o dotacje na projekty finansowane ze środków publicznych. Według ustaleń śledztwa, oszustwa miały opiewać na łączną kwotę 32 milionów złotych". Jak ktoś przeczyta: oszustwa na 32 miliony, to jest pewien, że te pieniądze ukradziono, zdefraudowano, sprzeniewierzono.

   Nie zawrócę Wisły kijem, nie zmienię postrzegania tej sprawy w całej Polsce, ale przynajmniej tutaj wyjaśnię: nikt 32 milionów złotych nie ukradł, nie zdefraudował. Za te pieniądze został kompleksowo wyremontowany kościół św. Jacka. Efekt inwestycjo widać, jest olśniewający, prace były drogie, bo kościół jest zabytkiem i roboty musiały wykonywać firmy posiadające odpowiednie uprawnienia. Owe 32 miliony złotych to dotacja ze środków unijnych. Żeby je uzyskać, parafia musiała posiadać tzw. wkład własny, czyli swoje pieniądze. Proboszcz ich nie miał, więc zaświadczenia - to zarzuca mu prokuratura  - sfałszował. Niczego więc nie ukradł, popełnił natomiast tzw. przestępstwo przeciw dokumentom. Wyszło to na jaw, więc inwestycję uznano za nierozliczoną i zgodnie z regułami parafia musi pieniądze zwrócić, chociaż wydała je zgodnie z przeznaczeniem.

Jeszcze raz: dotacja w wysokości 32 milionów złotych została spożytkowana na cel publiczny, ale uzyskano ją niezgodnie z procedurami, a więc na taką kwotę oszukano Urząd Marszałkowski, który unijne dofinansowania dzielił. Notabene podobnie rzecz ma się z tzw. aferą Funduszu Sprawiedliwości. Tam też pieniędzy nie ukradziono, tyle że przyznawano zgodnie z sympatiami politycznymi - podmiotom, które władze Ministerstwa Sprawiedliwości uważały za "zaprzyjaźnione". Tak twierdzi prokuratura. Notabene, jak pamiętam to od zawsze i na każdym szczeblu, każda władza daje pieniądze przede wszystkim swoim. Jeżeli coś w Funduszu Sprawiedliwości "nie pykło", to przede wszystkim ta drobnostka, że pod przyznane środki nie zabezpieczono odpowiednio bezpiecznych podkładek: procedur konkursowych, wniosków, etc.

Czy bronię proboszcza św. Jacka, o którym notabene wiele osób w Bytomiu mówiło, że ma ciężki charakter? Nie bronię, bo w papierach porządku nie ma, ale też nie potępiam, bo wyremontował piękny rozbarski kościół. Czy to współczesna wersja błogosławionej winy? Oczywiście - parafia i diecezja gliwicka będą miały teraz wielki problem (finansowy).

Czy bronię Ziobry i jego współpracowników od Funduszu Sprawiedliwości? Po prostu stwierdzam, że tych pieniędzy nie zawłaszczyli dla siebie, że nie byli żadną "zorganizowaną grupą przestępczą. Po prostu rozdawali tak jak ks. Tadeusz P. z Bytomia - brał, bez odpowiednich podkładek. Notabene PiS ma za uszami o wiele bardziej realną aferę - tzw. Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, gdzie kupowano bez przetargu i przepłacano generatory prądu dla Ukrainy. Podobnie jak wcześniej, w czasach pandemii COVID-19 respiratory. Tyle, że politycy i dziennikarze rządowi polują na Ziobrę, a nie na Morawieckiego, który nadzorował RARS. Jego jakoś koalicja rządząca nie atakuje. Nic zatem dziwnego, że zwolennicy tzw. teorii spiskowych i przeciwnicy Morawieckiego twierdzą, że od dawna gra on w jednej drużynie z Tuskiem, tyle że został oddelegowany "na odcinek PiS". Ale to już zupełnie inny temat.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%