Rodzina Gawdzików jest w naszym mieście kojarzona przede wszystkim z fotografią. Od trzech pokoleń prowadzą założone w 1945 roku atelier Foto-Hanka przy ul. Piłsudskiego. Ale Gawdzikowie są również myśliwymi - to hobby przechodzi z ojca na syna. Zdzisław Gawdzik w 1948 roku zakładał w naszym mieście Koło Łowieckie "Ponowa". Jego syn Jan Gawdzik przez wiele lat był prezesem oraz łowczym Koła Łowieckiego "Łoś" z siedzibą w Bytomiu. Natomiast syn pana Jana - Michał Gawdzik polować zaczął mając 19 lat. Dzisiaj jest łowczym okręgowym katowickiego okręgu Polskiego Związku Łowieckiego.
Polski Związek Łowiecki podzielony jest organizacyjnie na okręgi, pokrywające się terytorialnie z dawnymi województwami. Niegdysiejsze województwo katowickie jako obszar przemysłowy i mocno zurbanizowany raczej nie kojarzy się z terenami polowań. Tymczasem na tym obszarze znajduje się 111 obwodów łowieckich, czyli terenów które poszczególne koła dzierżawią, polują tam i prowadzą gospodarkę łowiecką. Nadzór nad działalnością 103 kół istniejącymi w okręgu oraz ich gospodarką łowiecką sprawuje właśnie łowczy wojewódzki.
Gospodarka łowiecka
Co to jest gospodarka łowiecka? - Najogólniej mówiąc, to ochrona przyrody poprzez takie planowanie ilości zwierząt, aby liczba zwierzyny w lesie nie zmniejszała się - mówi Michał Gajdzik. W ciągu roku w okręgu katowickim myśliwi upolowali 8 tysięcy dzików, 2 tysiące jeleni i 4 tysiące saren. Takie liczby robią wrażenie. Jednak mimo tego odstrzału liczba tej zwierzyny pozostała na takim samym poziomie. Ale na przykład z polowania na zające - chociaż według obowiązującego prawa wciąż są one zwierzyną łowną - zrezygnowano w ogóle, bo ich liczba w okolicznych lasach się zmniejsza.I to bynajmniej nie za sprawą myśliwych, ale drapieżników, wśród których są także zdziczałe psy i koty oraz niekorzystnych dla szaraków zmian w rolnictwie. Gospodarka łowiecka to także dokarmianie zwierząt zimą, dostarczanie im soli i minerałów.
Bo są też tacy, którzy twierdzą, że łowiectwo to najbardziej ekologiczny sposób pozyskiwania żywności. Mięso dziczyzny jest zdrowe, nie szpikowane antybiotykami i sztuczną paszą, a zwierzęta nie są przez całe życie zamknięte w przemysłowej hodowli, gdzie mają jedynie szybko rosnąć.
Dzik jest dziki, dzik jest zły...
Chociaż mamy XXI wiek - niektóre dzikie zwierzęta potrafią być problemem, który bez udziału myśliwych trudno byłoby rozwiązać. Chodzi o dziki. Kilka dni temu w internecie pojawiły się zdjęcia stada dzików spacerującego nocą niemal po centrum Bytomia - w okolicy ul. Chrzanowskiego i Przemysłowej. Dziki stale odwiedzają także Miechowice.
Na dodatek zmienia się struktura upraw, rolnicy sadzą coraz więcej kukurydzy. Z jednej strony jest to dla dzików "raj", czyli duża ilość wysokobiałkowej karmy. Co więcej, na ziarnach kukurydzy rozwijają się mytotoksyny, czyli grzyby pleśniowe, które w przypadku dzików mają dość specyficzne działanie. Sprawiają, że dziki szybciej osiągają dojrzałość płciową. W podręcznikach z lat 90. znajdują się informację, że dzik zaczyna się rozmnażać w wieku 3 lat, obecnie obserwujemy, że rozmnażają się już roczne dziki.
Ekspansja w terenie miejskim to nie jest jedyny problem stwarzany przez dziki. Zwierzęta te są nosicielami ASF, czyli afrykańskiego pomoru świń, który może "wybić" trzodę chlewną. Dlatego ministerstwo środowiska nakazuje sanitarny odstrzał dzików. Z tego powodu dzisiaj w pobliżu miast poluje się na dziki nocą, używając celowników termowizyjnych, a nawet tłumików. Oczywiście odarło to polowania z romantyzmu, ale jest niezbędne.
Związek odmłodzony
Okręg katowicki Polskiego Związku Łowieckiego ma siedzibę w Siemianowicach Śląskich. Istnieje tam należąca do PZŁ strzelnica o powierzchni 8 hektarów, która służy nie tylko myśliwym. Trenują na niej strzelanie także funkcjonariusze służb mundurowych oraz żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.
Wówczas znowelizowano Prawo Łowieckie, a w tej ustawie znalazł się następujący zapis: "W skład organów Polskiego Związku Łowieckiego, a także w skład zarządu koła łowieckiego lub komisji rewizyjnej nie może wchodzić osoba urodzona przed dniem 1 sierpnia 1972 r., która była pracownikiem, funkcjonariuszem lub żołnierzem organów bezpieczeństwa państwa, o których mowa w art. 5 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej." Ta zmiana przepisów sprawiła, że w PZŁ zaczęli mieć więcej do zrobienia ludzie młodszego pokolenia, tacy jak Michał Gawdzik.
Paradoksalnie, odkąd Gawdzik objął stanowisko łowczego okręgowego ma znacznie mniej czasu na... polowania. - Nie postrzegam łowiectwa przez pryzmat trofeów, czy największych sztuk, jakie ustrzeliłem - mówi bytomianin. - To jest dla mnie styl życia. - Nie są najważniejsze iloci pozyskanej zwierzyny, ale to, żeby obcować z naszą polską przyrodą.
0 1
łohydztwo a nie łowiectwo :( Zabijanie dla przyjemności ...
1 0
Idee piękne, praktyka najczęściej różna
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz