Bytomskie Wodociągi rozpoczęły przed Świętami akcję edukacyjną pod hasłem "Toaleta to nie hasiok". - Resztki jedzenia, tłuszcze po smażeniu, chusteczki czy ręczniki papierowe wrzucone do toalety mogą prowadzić do zatorów i awarii, które skutecznie psują świąteczną atmosferę - przeczytaliśmy przy okazji. Można tylko dodać, że do toalety nie wrzuca się również zużytych podpasek, prezerwatyw i pampersów, starych kartofli, dziurawych skarpetek i tysiąca innych rzeczy.
Akcje edukacyjne mają sens - przynajmniej w większości. W tym przypadku nie sądzę jednak, aby przyniosła ona skutek, bo rzecz nie w edukacji, a w kulturze. Edukacja to rzecz nabyta, więc zawsze można się dokształcić, natomiast kultura to rzecz wyniesiona: z domu rodzinnego, ze środowiska, wreszcie wynikająca - z własnej osobowości. Dlatego tutaj pewne nawyki jest znacznie trudniej zmienić. Nie wystarczy, że ktoś przeczyta w internecie lub gazecie: nie wrzucaj do toalety resztek jedzenia i oświecony tym edukacyjnym bonusem - wrzucać już nie będzie.
Jeszcze wyraźniej widać to na przykładzie segregacji odpadów. Tutaj edukujemy już od ponad 30 lat. Pamiętam, że w 1992 roku na zlecenie ówczesnego zakładu oczyszczania miasta napisałem tekst zatytułowany "Segreguj odpady jak na Zachodzie". Chodziło w nim o to, że segregacja odpadów to także postęp cywilizacyjny, bo w PRL-u jej nie było, a teraz już istnieje tak jak w nowoczesnych państwach Europy Zachodniej, do których poziomu aspirujemy.
A dzisiaj co? Nie jestem ortodoksem, nie wymagam, żeby każdy woreczek po herbacie ekspresowej wrzucać do bioodpadów, a nie do zmieszanych. Ale czyste butelki plastikowe lub szklane (system kaucyjny wciąż nie działa, wytwórcy woleli w 2025 roku uiszczać opłatę produktową za butelki plastikowe niż wejść w system) wrzucić do żółtych lub zielonych pojemników jest najłatwiej. To nie wymaga wielkich umiejętności ani nakładu pracy. Mimo to na moim osiedlu ciągle widzę mnóstwo butelek wrzucanych do czarnych pojemników na odpady zmieszane i vice versa - brudne odpady zmieszane w pojemnikach ma segregowany plastik lub szkło.
Pointa będzie podniosła i retoryczna zarazem. Sporo mówi się o potrzebie budowania więzi społecznej, o więzach sąsiedzkich. Zatem: czy naprawdę mamy obowiązek czuć więź społeczną, a więc kulturową i kulturalną z troglodytami, którzy nie potrafią wykonać tak prostej czynności jak podstawowa segregacja odpadów? I to pomimo 30 lat usilnej edukacji w tej dziedzinie? Małpa by się już dawno nauczyła.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciebytomskie.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz